Utworzenie
PKWN
Nadrzędnym
celem komunistów polskich, zarówno w kraju, jak i w ZSRR było przejęcie
władzy i wprowadzenie systemu socjalistycznego w jego komunistycznym
wariancie. W maju 1944 wyruszyła do Moskwy delegacja Krajowej Rady Narodowej,
aby poinformować o sytuacji w kraju oraz nawiązać kontakty ze Związkiem
Patriotów Polskich w ZSRR. Nie posiadała ona żadnych pełnomocnictw do
powoływania rządu czy komitetu o charakterze rządu. Podobnie jak następna,
która dotarła do Moskwy na początku lipca. Tymczasem w środowiskach
polskich w ZSRR cały czas planowano powołanie w Związku Radzieckim tymczasowych
polskich organów władzy. Przybycie komunistów z kraju stwarzało doskonałą
do tego sytuację. Przyjmując na Kremlu delegację KRN Stalin oświadczył,
że należy rozpocząć przygotowania do stworzenia nowego rządu polskiego,
który miałby opierać się na działaczach politycznych w kraju i oczywiście
na KRN. To stanowisko stwarzałoby pozory, że rząd polski został wyłoniony
w kraju. Tymczasem wszystkimi przygotowaniami kierowało Centralne Biuro
Komunistów Polskich w Moskwie. Komuniści w ZSRR mieli ogromny wpływ
na program, z jakim miał wystąpić nowy rząd. Stwarzano kamuflujące pozory
wiedząc, że społeczeństwo w kraju obawia się sowietyzacji, nie wspomniano
o projektowanej nacjonalizacji przemysłu oraz braku gwarancji prywatnego
władania ziemią. Miał to być program ustanowienia władzy, która będzie
zdominowana przez partię komunistyczną bez przebudowy struktur politycznych,
gospodarczych i społecznych. Jego wyrazem stał się ogłoszony 22 lipca
Manifest PKWN .
Kierowana
przez Gomułkę PPR nie miała praktycznie żadnego wpływu na ani na obsadę
personalną tworzonej namiastki rządu, ani na planowane przez nią pierwsze
działania. Nikt z działaczy tej partii nie został włączony w skład PKWN.
Sam Gomułka tuż po powołaniu do życia Polskiego Komitetu Wyzwolenia
Narodowego nie uczestniczył bezpośrednio w działaniach tego organu władzy,
był jednak doskonale poinformowany o działaniach wewnątrz komitetu.
Zajął się natomiast rozbudową struktur partyjnych, na sierpień 1944
roku przypadła bowiem rekonstrukcja władz PPR.
Ośrodkiem,
który miał odtąd kierować partią stało się Biuro Polityczne. W jego
skład weszli Gomułka i Bierut oraz Aleksander Zawadzki, Jakub Berman
i Hilary Minc- przedstawiciele Centralnego Biura Komunistów Polskich
w ZSRR. Bierut w pracach Biura uczestniczył tylko nieoficjalnie, gdyż
jako przewodniczący Krajowej Rady Narodowej, a później prezydent, zgodnie
z obowiązującą konstytucją z 1921 roku., nie mógł należeć do żadnej
partii. Sekretarzem nadal pozostał Władysław Gomułka- on w Biurze Politycznym
zajmował się sprawami PPR, Bierut-KRN, Berman-PKWN, Minc sprawami gospodarczymi,
a Zawadzki wojskiem.
Kierowanie
partią w tym okresie nie było dla "Wiesława" sprawą prostą.
Wciąż istniały rozbieżności między nim a Bierutem co do sposobu prowadzenia
PPR. Dotyczyły m.in. stosunku do ugrupowań obozu londyńskiego, które
pozostały w podziemiu. Biorąc pod uwagę ich siłę i wpływy łatwo uświadomić
sobie jak poważny był to problem dla komunistów. Gomułka jako przywódca
partii stanął więc wobec poważnego dylematu: jak doprowadzić do izolacji
przywódców tych ugrupowań i pozyskać masy , które znajdowały się pod
ich wpływem. Najprostszym sposobem było zastosowanie wobec podziemia
terroru. Choć początkowo przeciwstawiał się tym tendencjom, uległ im
w końcu, domagając się jednak zróżnicowanego traktowania ugrupowań skrajnie
prawicowych i ich przywódców i tych które skupiały szerokie masy młodzieży
robotniczej i chłopskiej, jak AK i BCh. W stosunku do AK, która była
wówczas bardzo poważną siłą, Gomułka zalecał odróżnianie dowódców od
szarej masy członkowskiej. Dążył do pozyskania tych ostatnich za pomocą
oddziaływania politycznego. Niestety, koncepcja Gomułki nie była przestrzegana
w praktyce. Inni członkowie kierownictwa PPR, w tym Bierut, uważali,
że jednakową politykę należy stosować wobec całego podziemia, co spowodowało,
że represje stosowano także wobec wielu szeregowych członków AK i BCh
.
Rząd
Tymczasowy- Gomułka I wicepremierem
31 grudnia
1944 roku, na mocy ustawy Krajowej Rady Narodowej Polski Komitet Wyzwolenia
Narodowego został przekształcony w Rząd Tymczasowy, organ całkowicie
uznany przez Związek Radziecki. Na jego czele stanął Edward Osóbka Morawski
z PPS, I wicepremierem został Władysław Gomułka, a II wicepremierem
Stanisław Janusz ze Stronnictwa Ludowego. Postulaty, by utworzyć Rząd
Tymczasowy pojawiły się w prasie pod koniec listopada. Władysław Gomułka
udzielił im poparcia m.in. w wywiadzie dla "Rzeczpospolitej"
(7 grudzień 1944) zatytułowanym "Nadszedł moment utworzenia Rządu
Tymczasowego. Na VI Sesji KRN ( 31 grudzień 1944) , kiedy doszło do
powołania Rządu Tymczasowego "Wiesław" w wygłoszonym referacie
z dumą podkreślał wkład PPR w walkę o wyzwolenie narodu polskiego i
utworzenie politycznej reprezentacji Polski na arenie międzynarodowej-
Rządu Tymczasowego .
Dzięki
objęciu stanowiska I wicepremiera rola i pozycja Gomułki jeszcze wzrosła.
Na początku lutego 1945 roku przeniósł się z Lublina do Warszawy. Tam
podjął obowiązki przedstawiciela rządu na tereny na zachód od Wisły.
Jednocześnie bardzo dużo czasu i uwagi poświęcał sprawom partii. Przebył
w tym czasie ostre zapalenie płuc, które na kilka tygodni przykuło go
do łóżka. Jak najszybciej mógł wrócił jednak do pracy, " (...)
stawał się w tym okresie pierwszoplanową osobistością polskiego życia
politycznego" .
Od 19 do
24 kwietnia 1945 roku Władysław Gomułka przebywał w Moskwie jako członek
licznej delegacji Rządu Tymczasowego, która udała się tam w celu zawarcia
układu o przyjaźni, pomocy wzajemnej i współpracy powojennej pomiędzy
Polską a Związkiem Radzieckim. Układ ten, podpisany ostatecznie 21 kwietnia
zawierał postanowienia o sojuszu wojennym przeciw Niemcom oraz o wspólnym
występowaniu w przyszłości przeciw groźbie agresji ze strony Niemiec.
Mówił także o "współpracy w duchu przyjaźni", o "umocnieniu
więzi ekonomicznej i kulturalnej", oraz o wzajemnej pomocy "w
odbudowie gospodarczej obydwu krajów".
Władysław
Gomułka miał w 1945 roku wiele okazji do spotkań z Józefem Stalinem.
Jednak to podczas rozmów, jakie toczyły się przy okazji zawarcia układu,
poruszył sprawy niezwykle istotne dla odzyskującego wolność, suwerennego,
na co miał nadzieję, państwa polskiego. Podczas rozmowy w cztery oczy
podniósł sporne kwestie dotyczące demontażu urządzeń poniemieckich,
przyznanych Polsce, zaprzestania wywózek ludzi do Związku Radzieckiego,
które masowo dotykały górników ze Śląska, domagał się także przekazania
polskim sądom porwanych przez NKWD szesnastu przywódców polskiego podziemia
z gen. Leopoldem Okulickim na czele. Gomułka uważał, że takie działania
są sprzeczne z poszanowaniem suwerenności Polski i rozniecają niepotrzebnie
wśród Polaków nastroje antyradzieckie. Jednak nie na wiele zdały się
zabiegi "Wiesława", Stalin obruszył się tylko: "Wy ze
mną rozmawiacie jak prezydent wielkiego mocarstwa (...)" i nie
dopuszczał zmiany stanowiska w tych sprawach.
Zakończenie
wojny. Plenarne posiedzenie KC PPR
8 maja 1945 roku podpisaniem kapitulacji przez III Rzeszę zakończyła
się wojna w Europie. Polska została doprowadzona do zwycięskiego zakończenia
wojny przez Rząd Tymczasowy. Nowa władza sprawowała kontrolę nad całym
dawnym terytorium Polski na zachód od Bugu oraz nad Ziemiami Zachodnimi
po Odrę i Nysę. Dysponowała ok. 400-tysięczną armią, sprawowała bezpośredni
zarząd kluczowych pozycji w przemyśle. Miała zatem wiele powodów do
satysfakcji. Jednak Władysław Gomułka, sekretarz partii, I wicepremier
Rządu Tymczasowego daleki był od entuzjazmu. Dostrzegał bowiem wzrost
niechęci do nowej władzy wśród społeczeństwa polskiego, a także coraz
większą aktywność podziemia, które na niektórych terenach przejmowało
kontrolę nad lokalną sytuacją. Przyczyn takiego stanu rzeczy Gomułka
dopatrywał się głównie w sekciarstwie aktywu własnej partii, w jego
skłonnościach do administrowania i ciągotach monopolistycznych. Do tego
dochodziło postępowanie Armii Czerwonej, która zachowywała się w Polsce
jak w kraju okupowanym. Radzieccy żołnierze rabowali, gwałcili i mordowali
właściwie bezkarnie. Ich komendanci nie ukrywali, że sytuacja w Polsce
jest przejściowa i już wkrótce Polska stanie się kolejną republiką ZSRR.
Ponadto, w ślad za Armią Czerwoną podążało NKWD, które instalowało swoje
ekspozytury, areszty, obozy i zaczynało działać. Rozpoczęły się represje,
które miały złamać morale i doprowadzić do zaniechania jakiegokolwiek
oporu w społeczeństwie. Skierowane były nie tylko wobec osób czynnych
w konspiracji- akowców, działaczy Narodowych Sił Zbrojnych czy Delegatury
Rządu, ale obejmowały także określone grupy społeczne: ziemian, przemysłowców,
pracowników sądownictwa. Nazywało się to walką z reakcją i agentami
hitlerowskimi, a w rzeczywistości było rozprawą z całym ruchem podziemnym
lat wojny. Celem było zniszczenie, bądź podporządkowanie najaktywniejszej
części społeczeństwa, wywołanie atmosfery strachu i ugruntowanie w całym
społeczeństwie poczucia, że jest skazane na " władzę ludową".
Aparat bezpieczeństwa (tak nazywano funkcjonariuszy NKWD i Urzędu Bezpieczeństwa)
liczył w tym okresie prawie 11 tysięcy pracowników, milicja obywatelska
zatrudniała wówczas około 50 tysięcy pracowników. W aresztach bito i
torturowano zatrzymanych, nie tylko ze względów politycznych, ale czasami
w aktach zwykłego bandytyzmu.
Widział
to oczywiście Gomułka, zdawał sobie też sprawę, że w ten sposób zamierzonego
celu nie da się osiągnąć. Na 20 maja 1945 roku zostało zwołane do Warszawy
plenarne posiedzenie KC PPR, jedno z najważniejszych w jej historii.
Podczas dwudniowych obrad zajmowano się, jak określił to Władysław Gomułka,
"(...) zagadnieniem linii taktycznej partii, która w praktyce od
dłuższego czasu jest zdecydowanie wypaczona w sensie sekciarskim, szkodliwym
dla dzisiejszej sytuacji" . Podstawowym problemem stało się przekonanie
społeczeństwa, że nowe władze nie są agenturą Moskwy, że w swoich działaniach
kierują się interesem Polski. Interesem rozumianym zdecydowanie inaczej,
niż pojmował to ogół społeczeństwa, ale zawsze interesem. Było to zadanie
praktycznie niewykonalne. Fakty, zachowanie mówiły przecież coś zupełnie
innego, Gomułka jednak nie ustawał.
Podczas
tego plenum wygłosił referat, mający zwrócić uwagę zabranych komunistów
na problem samowoli aparatu bezpieczeństwa, który budził duże obawy
społeczeństwa, ale także samego "Wiesława". Mówił: "Zaczyna
w państwie naszym ponad naszymi głowami wyrastać drugie państwo. Organa
bezpieczeństwa same robią pewną politykę, do której nikt się nie ma
wtrącać. Poprzez nasze organa bezpieczeństwa realizuje swą politykę
niejednokrotnie reakcja. Działalność bezpieczeństwa- to liczne przykłady
wšskiej sekciarskiej polityki.(...) Daje się u nas w więzieniach ludziom
zwierzęce warunki. Z tym trzeba skończyć. Ludzie albo się demoralizują,
albo odchodzą. Poszczególni urzędnicy nie podporządkowują się ministrowi.
Jest to zejście na manowce polityczne, co nam przynosi polityczne szkody.
Zmierza do tego, że staniemy się NKWD-owską najgorszą agenturą"
. Na koniec oświadczył : "Biuro Polityczne jest zdecydowane postawić
sprawę walki z sekciarstwem na ostrej płaszczyźnie, wyciągnąć konsekwencje
w stosunku do poszczególnych członków partii, aż do wyrzucenia z partii,
oddawania ludzi pod sąd, robienia publicznych procesów" .
Ciekawym,
bo bardzo odważnym, źródłem w tej sprawie jest także maszynopis z odręcznymi
poprawkami Władysława Gomułki, który miał być prawdopodobnie listem
Biura Politycznego KC PPR do Biura Politycznego KC WKP(b). Nie wiadomo
niestety, czy był on dyskutowany przez BP KC PPR oraz czy został wysłany.
Znów porusza on kwestię postępowania Armii Czerwonej: "(...) W
pojęciu przeciętnego człowieka w Polsce, Armia Czerwona jest odbiciem
Związku Radzieckiego oraz idei socjalizmu, jej stosunek do ludności
polskiej jest traktowany jako miernik stosunku Związku Radzieckiego
do Polski w ogóle. (...) Jednak fakty zachodzące w Polsce, dotyczące
postępowania żołnierzy i oficerów Armii Czerwonej, daleko wykraczają
swoim zasięgiem i rozmiarami poza granice maruderstwa i chuligaństwa
trudnego do opanowania przez dowództwo wojskowe. (...) Weszło już w
system rabowanie podróżnych w pociągach (...) przez mniejsze lub większe
grupy żołnierzy- maruderów. (...) Gwałcenie kobiet jest stałym zjawiskiem.
Do władz państwowych, do redakcji pism i do różnych instytucji zgłaszają
się często polscy repatrianci z Niemiec ze skargami, że na terytorium
Polski żołnierze Armii Czerwonej obrabowali ich z całego mienia. (...)
Za ten stan rzeczy płaci politycznie nasza partia. Płaci po pierwsze
dlatego, że jesteśmy jedyną partią, która przeciwdziałała antysowieckiej
propagandzie polskiej i po drugie dlatego, że partia nasza traktowana
jest przez społeczeństwo, jako faktycznie decydująca o wszystkim w państwie
polskim i w Rządzie siła polityczna. (...) Zachodzi poważna obawa całkowitego
odosobnienia PPR w pozytywnym stosunku do Związku Radzieckiego, wyrażanym
na praktyce, a co za tym idzie groźba izolacji naszej partii nie tylko
od narodu, lecz nawet od szerokich mas robotniczych" .
Minister
Ziem Odzyskanych w Rządzie Tymczasowym
W czerwcu
1945 Władysław Gomułka wraz z delegacja Rządu Tymczasowego uczestniczył
w rozmowach dotyczących utworzenia polskiego rządu jedności narodowej.
Wzięli w nich udział także "reprezentanci sił demokratycznych z
kraju", nie uznający do tej pory Rządu Tymczasowego oraz przedstawiciele
emigracji londyńskiej. 18 czerwca Gomułka wygłosił obszerne przemówienie,
atakując ostro reprezentację obozu londyńskiego, a zwłaszcza Stanisława
Mikołajczyka, który w nowo tworzonym rządzie domagał się funkcji premiera
oraz zmiany na stanowisku prezydenta KRN. Wypowiedział wówczas słowa,
które odbiły się wówczas głośnym echem: "Władzy raz zdobytej nie
oddamy nigdy. (...) Możecie jeszcze krzyczeć, że leje się krew narodu
polskiego, że NKWD rządzi Polską, lecz to nie zawróci nas z drogi. Macie
do wyboru-albo porozumienie i wspólna pracę nad odbudową Polski, albo
rozejdziemy się raz na zawsze" . Emigracji londyńskiej nie pozostało
nic innego, jak przystać na warunki komunistów. 28 czerwca Rząd Tymczasowy
złożył dymisję i tego samego dnia prezydent KRN, Bolesław Bierut powołał
Tymczasowy Rząd Jedności Narodowej. Władysław Gomułka został w nim wicepremierem,
podobnie jak Stanisław Mikołajczyk. Tekę premiera powierzono Edwardowi
Osóbce-Morawskiemu.
W lipcu
1945 Gomułka przebywał na konferencji w Poczdamie. Brał tam udział we
wszystkich posiedzeniach i spotkaniach dotyczących sprawy polskiej,
nie wykazywał jednak zbyt dużej inicjatywy. Działo się tak m.in. ze
względu na fakt przewodniczenia polskiej delegacji przez Bolesława Bieruta,
jako prezydenta KRN. Mimo tego, konferencja poczdamska wywarła na Gomułce
ogromne wrażenie. Wielokrotnie powracał do niej w swoich późniejszych
wystąpieniach, uważał ją za akt wielkiej wagi historycznej i sprawiedliwości
dziejowej. Najwięcej kontrowersji w sprawie polskiej wywoływała wówczas
sprawa zachodniej granicy na Odrze i Nysie Łużyckiej oraz przynależność
Szczecina i Świnoujścia . Przekazanie polskiej administracji terenów
leżących między dawną granicą polsko-niemiecką a wymienionymi wyżej
rzekami, przy jednoczesnym przesiedleniu zamieszkującej ich ludności
niemieckiej przypieczętowało możliwość kontroli tych obszarów przez
Polskę.
Sprawami
ziem odzyskanych zajęło się specjalnie powołane do tego celu ministerstwo,
na czele którego stanął w listopadzie 1945 roku Władysław Gomułka. Nowy
resort miał kierować przesiedleniem kilku milionów Niemców zamieszkałych
na tych terenach oraz stworzeniem warunków dla osiedlenia się tam dwóch
milionów repatriantów z terenów ZSRR, Francji, Belgii i innych krajów
oraz Polaków z przeludnionych terenów Polski centralnej.
Gomułka
potraktował sprawę zagospodarowania i zasiedlenia Ziem Odzyskanych jako
priorytetową z punktu widzenia nie tylko rządu, ale również partii.
Ministerstwem kierował z wielką, niekiedy przesadną skrupulatnością.
Dużo uwagi poświęcał sprawom nieraz drugorzędnym, prawdopodobnie z braku
zaufania do sumienności wykonawców. Do realizacji tego zadania pozyskiwał,
obok działaczy PPR i PPS, także ludzi związanych z rządem emigracyjnym,
zwłaszcza tych, którzy walczyli już przed wojną o powrót tych ziem do
Polski. Funkcję ministra ziem odzyskanych Władysław Gomułka pełnił do
roku 1948.
Dla PPR
sprawa Ziem Odzyskanych i powołanego ministerstwa miała pierwszorzędny
charakter jeszcze z jednego powodu. Przejmując administrowanie 1/3 powierzchni
kraju, Ministerstwo Ziem Odzyskanych, którym kierował Gomułka, odebrało
uprawnienia pozostające dotąd w gestii Ministerstwa Administracji Państwowej,
zarządzanym przez przedstawiciela obozu londyńskiego. Miało to istotne
znaczenie w obliczu zbliżających się wyborów parlamentarnych.
Jednocześnie,
mimo dużego zaangażowania w sprawy rządu i ministerstwa nie zapominał
Gomułka o kierowaniu partią i wypracowywaniu jej strategii w toczącej
się walce politycznej. Bardzo często występował na wiecach, stawał się
czołowym propagandzistą PPR, znanym w szerokich kręgach społecznych
zdecydowanie bardziej, niż inni członkowie kierownictwa partii. Upowszechniał
charakterystyczny ton oficjalnych wypowiedzi, spisywał wielostronicowe
przemówienia, tworząc swego rodzaju kanon politycznego języka. Jego
wystąpienia były często bardzo ostre, nie brakowało w nich ciętych zwrotów
w stylu: "emigracyjne bagno", "cuchnące kłamstwa",
"reakcyjno-faszystowska rzeczywistość", którą trzeba "wyrwać
z korzeniami".
W kierownictwie
partii wciąż jednak musiał toczyć nieustanną walkę z Bolesławem Bierutem.
Tym bardziej, że pozycja Gomułki z punktu widzenia Moskwy była zdecydowanie
słabsza. Stalin nigdy nie darzył Gomułki pełnym zaufaniem, pamiętał
mu prawdopodobnie fakt, że stanął on na czele partii bez oficjalnej
zgody z Moskwy. Nawet w czasie wizyt w ZSRR, nie udało mu się rozwiać
nieufności Stalina: " To taki człowiek... patrzę i wprost go nie
rozumiem. Siedzi, zagląda mi cały czas w oczy i zapisuje wszystko, co
mówię" - opowiadał później Stalin swoim współpracownikom. Tak więc
uznawał on Gomułkę za przywódcę partii, ale w gronie Biura Politycznego
miał za swojego męża zaufania Bieruta.
I
Zjazd PPR. Rokowania w sprawie bloku wyborczego
Podczas
plenarnego posiedzenia Komitetu Centralnego, w lipcu 1945, podjęto decyzję
o zwołaniu I Zjazdu partii. Termin wyznaczono początkowo na październik,
ostatecznie zjazd obradował w dniach 6-13 grudnia 1945. Wzięło w nim
udział 1087 delegatów reprezentujących blisko 225 tysięcy członków PPR.
Zjazd dokonał wyboru Komitetu Centralnego, który powierzył funkcję sekretarza
generalnego Władysławowi Gomułce. Wybrał także Biuro Polityczne w składzie:
Gomułka, Berman, Minc, Radkiewicz, Spychalski, Zambrowski, Zawadzki.
Jedną z kwestii omawianych w czasie zjazdu była sprawa zbliżających
się nieuchronnie wyborów. Wygłaszając swój referat Gomułka wyrażał chęć
poszukiwania rozwiązań innych niż monopartyjność. Uważał, że system
polityczny powojennej Polski powinien składać się z koalicji demokratycznych
partii, od marksistowskich do liberalnych, które rządzić będą według
uzgodnionego programu, rezygnując z rywalizacji wyborczej. Zakładał
stałość takiej koalicji i nieweryfikowalność jej wewnętrznego układu
sił w rywalizacji wyborczej. Postulaty Gomułki należy odczytać jako
obawy komunistów przed wyborczą konfrontacją. Zdawał sobie bowiem sprawę,
że przeprowadzenie wolnych wyborów, czego domagała się opozycja, będzie
równała się dla nich utracie władzy. Wysunięcie koncepcji bloku demokratycznego
było bardzo zręcznym posunięciem Gomułki i komunistów. Tych, którzy
odmawiali w nim udziału, propaganda mogła przedstawić społeczeństwu
jako przeciwników demokracji . Pertraktacje między PPR, PPS i PSL w
sprawie porozumienia wyborczego podjęto 7 lutego 1946.
Wariantem
optymalnym według Gomułki było utworzenie "bloku sześciu"
(PPR, PPS, SL, SD, SP, PSL). Miał on dać gwarancję utrzymania tej linii
politycznej, która została zapoczątkowana przez politykę KRN i później
politykę PKWN, oraz stworzyć "nową linię podziału między reakcją
a demokracją", przez wciągnięcie PSL na platformę wytyczaną przez
komunistów . Jednak sprzeciw ludowców, zdających sobie sprawę, że ich
poparcie w społeczeństwie jest bardzo duże i 25 % mandatów, które im
zaproponowano byłoby niewystarczające, uniemożliwiło osiągnięcie kompromisu.
Tymczasem zachodnie mocarstwa, jak również społeczeństwo polskie domagały
się jasnego określenia terminu wyborów. Zbyt szybkie ich przeprowadzenie
stwarzało, jak mówił Gomułka, "poważne szanse", a nawet "
duże możliwości" zwycięstwa PSL. To dla człowieka, który twierdził,
że "władzy raz zdobytej nie oddamy nigdy" było niemożliwe
do przyjęcia .
W takiej
sytuacji I sekretarz rozważał możliwość niedopuszczenia PSL do wyborów,
którą ostatecznie odrzucił, obawiając się bojkotu gospodarczego ze strony
Zachodu. Stwierdził też: " Uważam, że przy istnieniu bloku czterech,
PSL należy do wyborów bezwzględnie dopuścić, ale w żadnym wypadku nie
dopuścić do jego zwycięstwa w wyborach" . Przez cały czas Gomułka,
wraz z kierownictwem partii szukał sposobu na odłożenie terminu wyborów.
Sprawę ułatwił niechcący Mikołajczyk, który podczas jednej z rozmów
wspomniał o możliwości odbycia na wzór francuski referendum konstytucyjnego.
Pomysł ten wykorzystano, ale zmieniono jego sens: referendum nie obok,
ale zamiast wyborów. Referendum dawało nie tylko doskonały pretekst
do odsunięcia wyborów. Było możliwością przeprowadzenia swoistej próby
generalnej przed wyborami. Próbą na różnych polach: organizowania kampanii
propagandowej, agitacji, terroryzowania wyborców i wreszcie fałszowania
wyników na skalę masową. Od wyniku zależała dalsza taktyka komunistów,
a także dalsze perspektywy "nowej demokracji polskiej"- tak
Gomułka określał system władzy tworzony przez PPR. Jego termin wyznaczono
na 13 czerwca 1946 roku.
Referendum
i wybory
Komuniści zrealizowali swój plan. Z wielkim rozmachem przeprowadzono
kampanię za głosowaniem "3x Tak", czyli: za zniesieniem senatu,
za "utrwaleniem w przyszłej konstytucji ustroju gospodarczego wprowadzonego
przez reformę rolną i unarodowienia podstawowych gałęzi gospodarki krajowej"
i za utrwaleniem zachodnich granic państwa polskiego na Bałtyku, Odrze
i Nysie. Oficjalne wyniki referendum ogłoszono dopiero 12 lipca, a opóźnienie
wynikało z fałszowania wyników przez aparat wyborczy. Na pierwsze pytanie
odpowiedzi "tak", według władz oczywiście, udzieliło 68,2
% głosujących, na drugie 77,3 %, na trzecie 91,4 %. Prawdziwych wyników
referendum nie udało się poznać, komuniści nie mogli jednak nie zauważyć
oporności społeczeństwa, które mimo stosowanego na szeroką skalę terroru
i represji, otwarcie wyraziło swój stosunek do istniejącej władzy. Dlatego
już 6 lipca, jeszcze przed ogłoszeniem wyników, na zebraniu warszawskiego
aktywu PPR i PPS Władysław Gomułka, obwieszczając zwycięstwo obozu demokracji
wspominał o ofensywie, jaką "musi poprowadzić demokracja polska
przeciw reakcji, przeciw faszystom polskim, przeciw bandytom i dywersantom,
przeciwko hitlerowskim agentom w narodzie polskim spod znaku drei mal
nein. Taka ofensywa może przynieść Polsce i narodowi tylko korzyści.
Im prędzej zostanie całkowicie unicestwiona reakcja, tym lepiej będzie
dla Polski i dla narodu. Reakcja jest jeszcze silna, lecz silniejsza
od niej jest demokracja" . Ostatnie miesiące 1946 roku przeszły
do historii pod znakiem kampanii wyborczej do Sejmu Ustawodawczego.
Władysław Gomułka był głównym sternikiem tej kampanii, nadawał kierunek
przedwyborczej agitacji PPR, publikował liczne artykuły, przemawiał.
W swoich wystąpieniach argumentował sposób prowadzenia polityki i program
władzy ludowej, uzasadniał ich zgodność z interesami narodu i wymogami
okresu historycznego. Apelował o poparcie klasy robotniczej i biedoty
wiejskiej, których warunki życia były bardzo trudne, o czym, jak mówił:
"wiemy lepiej aniżeli ktokolwiek inny" i zaznaczał, że "(...)
nie ma dla ludu pracującego lepszej drogi niż ta, którą wskazujemy"
.
Gomułka
stał się również twórcą koncepcji rozegrania batalii wyborczej. Polegała
ona na żywej kampanii politycznej, wspomaganej presją psychologiczną
i administracyjną. Te ostatnie metody miały polegać na organizowaniu
zwolenników bloku demokratycznego do głosowania zbiorowego, jawnego
i demonstracyjnego. Na odprawie peperowców- wojewodów, prezydentów miast
i starostów 21 grudnia 1946 roku, zastrzegając, że nie może dać uniwersalnej
recepty, I sekretarz stwierdził: "Uniwersalnym jest tylko nasze
stanowisko (...) ażeby przed głosowaniem, w dniu wyborów zebrać jak
największą masę ludzi, przyjąć tam uchwałę, że głosują za blokiem demokratycznym,
dać im kartkę wyborczą i pójść zbiorowo głosować jawnie" . Zalecał
elastyczne podejście do sprawy frekwencji. Miało ono polegać na zabieganiu
o liczny udział zwolenników bloku i nie ułatwianie udziału w wyborach
przeciwnikom, przede wszystkim PSL. Efektem było zawieszenie 33 organizacji
powiatowych PSL pod zarzutem powiązania z nielegalnym podziemiem, unieważnienie
listy PSL w 10, głównie wiejskich okręgach, liczne aresztowania działaczy
PSL.
Wybory
odbyły się 19 stycznia 1947. Według ogłoszonych danych, udział w wyborach
wzięło 89,9 % uprawnionych, ważnych głosów oddano 96,3 %, z tego na
listę numer 3, to jest na Blok Demokratyczny- 80,1 %. Wyborczy gwałt
spełnił więc swoje zadanie.
Władysław
Gomułka również kandydował w wyborach. Został wybrany w okręgu nr 36
we Wrocławiu oraz z listy państwowej. Podczas wielkiej manifestacji,
zorganizowanej z okazji wyborczego zwycięstwa w Warszawie 22 stycznia
oświadczył: "Naród w przygniatającej większości wypowiedział się
za taką polityką wewnętrzną i zagraniczną, jaką prezentuje i realizuje
blok demokratyczny. Naród zatwierdził dla Polski tę drogę, na którą
po wyzwoleniu wprowadził ją blok demokratyczny, i wypowiedział się za
dalszym marszem po tej drodze" .
Budowa
systemu komunistycznego
Opozycja
została pokonana. W powyborczych wystąpieniach Gomułka ogłosił, iż nastąpiła
stabilizacja władzy: " Wyprowadzając polityczną ocenę wyborów,
można powiedzieć, że Polska zrodzona w dniu 22 lipca szła do wyborów
po wyboistej, polnej drodze, która w dniu 19 stycznia wyprowadziła ją
na twardy, szeroki gościniec ludowy. Po tym gościńcu pragniemy maszerować
wraz z całym narodem i wraz z nim przez pracę i walkę budować siłę i
wielkość, i szczęście naszej ojczyzny" . Te słowa, wypowiedziane
przez I sekretarza podczas wiecu komitetów obywatelskich 25 stycznia
1947 roku w Warszawie, zapowiadały rozszerzanie przez komunistów zakresu
władzy i budowanie systemu komunistycznego w Polsce. Podczas pierwszego
posiedzenia nowo wybranego Sejmu Ustawodawczego, na początku lutego
1947 roku, został powołany nowy rząd, już nie tymczasowy. Premierem
został Józef Cyrankiewicz z PPS, Władysław Gomułka I wicepremierem,
a Antoni Korzycki ze Stronnictwa Ludowego II wicepremierem. Podobnie
podzielono teki ministerialne, które przypadły w większości przedstawicielom
PPS, PPR i SL. W czasie tego posiedzenia Sejm uchwalił także tzw. Małą
Konstytucję, która częściowo utrzymywała założenia Konstytucji z 17
marca 1921 roku, rozszerzając jednak znacznie uprawnienia rządu do wydawania
dekretów z mocą ustawy. Nowością było utworzenie Rady Państwa działającej
pod przewodnictwem prezydenta RP.
W kwietniu
1947 roku odbyło się dwudniowe posiedzenie KC PPR poświęcone zadaniom
politycznym i ekonomicznym. Referat o bieżących problemach politycznych
wygłosił na nim Władysław Gomułka. Charakteryzując "polską reakcję"
ostrzegał, że po wyborczej klęsce może ona zaktywizować swoje działania.
W ujęciu Gomułki, reakcja to potajemni bankierzy, spekulanci, właściciele
drobnych nie uspołecznionych i nie unarodowionych zakładów pracy, hurtownicy
i właściciele większych przedsiębiorstw handlowych, bogaci chłopi prowadzący
gospodarkę towarową, większość kleru oraz duża część świata nauki i
inteligencji. Reakcja ta miała mieć sprzymierzeńca w postaci kapitału
międzynarodowego, szczególnie amerykańskiego. Przedstawiona przez sekretarza
generalnego KC PPR ocena sytuacji politycznej ukazywała obraz kraju,
w którym komuniści wygrawszy bitwę, stali w obliczu długoletniej wojny
pozycyjnej z silnym i zdeterminowanym przeciwnikiem.
Początek
kryzysu w kierownictwie PPR
Kryzys
w kierownictwie PPR- nie licząc wzajemnych antypatii Bieruta i Gomułki-
rozpoczął się we wrześniu 1947 roku, w czasie poufnego spotkania w domu
wypoczynkowym Urzędu Bezpieczeństwa w Szklarskiej Porębie kierownictw
dziewięciu partii komunistycznych. Zwołanie tej konferencji zarządził
Stalin, ustalając listę zaproszonych gości, a kwestie organizacyjne
powierzając Władysławowi Gomułce i działaczom PPR. Celem spotkania miało
być, jak podawano w oficjalnych komunikatach, utworzenie międzynarodowego
czasopisma, które miało zajmować się informowaniem o rozwoju światowego
ruchu komunistycznego. Zdziwienie Wiesława wywołała jednak ścisła tajemnica,
w jakiej utrzymywano przygotowania do konferencji. Delegacje z Czechosłowacji,
Węgier, Bułgarii, Jugosławii, Francji, Włoch, Rumunii, Zwiazku Radzieckiego
i oczywiście Polski rozpoczęły spotkanie od wysłuchania referatu Andrieja
Żdanowa z WKP(b), który ogłosił w nim prawdziwy cel zebrania. Poinformował
on zebranych o projekcie utworzenia biura koordynującego działania partii
komunistycznych i robotniczych o odmiennym jednak charakterze niż rozwiązana
w czasie wojny III Międzynarodówka. Partie wchodzące w skład III Międzynarodówki
stanowiły jej sekcje, teraz miały zachować niezależność.
Projekt
utworzenia Biura Informacyjnego, zwanego także Kominformem lub Informbiurem
zaskoczył Władysława Gomułkę nie mniej niż innych zebranych. Sekretarz
generalny poczuł się tym bardziej dotknięty, że nikt nie skonsultował
z nim wcześniej pomysłu utworzenia ponadpartyjnej struktury organizacyjnej,
a Stalin wręcz celowo wprowadził go w błąd. Gomułka był stanowczo przeciwny
idei Biura, czy jakiejkolwiek innej koordynacji działalności narodowych
partii komunistycznych . W zaistniałej sytuacji Wiesław gotowy był złożyć
dymisję z funkcji I Sekretarza KC PPR. Tylko usilne namowy pozostałych
zebranych, którzy przekonywali go, że jego rezygnacja może zostać odczytana
jako demonstracja wobec WKP(b) i Stalina i może niekorzystnie odbić
się na interesach kraju, pozwoliły na powstrzymanie Gomułki przed tym
krokiem.
Nie oponował
więc dalej przeciwko koncepcji Stalina, sprzeciwił się jednak wyznaczeniu
Warszawy na siedzibę Kominformu. Jako oficjalny powód podał brak warunków
lokalowych w zburzonej stolicy. Jednak w prywatnej rozmowie Żdanow usłyszał
od Gomułki: "trzeba było to ze mną wcześniej skonsultować"
. Na siedzibę Biura Informacyjnego został ostatecznie wybrany Belgrad.
Zastrzeżenia
i obawy Gomułki wobec utworzenia Kominformu wypływały z obaw powrotu
do praktyk Kominternu, co według niego mogło odbić się niekorzystnie
na rozwoju ruchu komunistycznego. Nie mógł zapomnieć rozwiązania przez
Prezydium Komitetu Wykonawczego Międzynarodówki Komunistycznej Partii
Polski w 1938 roku. Obawiał się ograniczenia samodzielności na rzecz
organu międzynarodowego, wiedział, że każda organizacja do której się
przystępuje, w jakimś stopniu ogranicza swobodę indywidualnego działania.
Kwestia
powołania Biura Informacyjnego była pierwszą, w której Gomułka znalazł
się w tak ostrym i przede wszystkim otwartym konflikcie z pozostałymi
członkami Biura Politycznego. Była też sygnałem, że Gomułka nie zgadza
się z linią działania prezentowaną przez Stalina wobec polskich komunistów.
Drugą kwestią,
która zdecydowanie poróżniła Gomułkę z pozostałymi członkami kierownictwa
PPR, była kwestia zjednoczenia PPR i PPS, które miałoby polegać na podporządkowaniu,
rozbiciu i wchłonięciu przez komunistów drugiej partii, za czym opowiadała
się większość Biura Politycznego. Sekretarz generalny chciał natomiast,
by w wyniku zjednoczenia powstała potężna partia, posiadająca realne
zaplecze społeczne. Był daleki od traktowania partii socjalistycznej
jako równorzędnego partnera, nie chciał jednak całkowicie przekreślać
tradycji ruchu socjalistycznego, do której odwoływała się legalna PPS,
ani też łączyć partii tylko pod presją wywieraną na kierownictwo, aktyw
i członków PPS . Chciał, by połączenie socjalistów z komunistami przebiegało
w Polsce inaczej niż np. w Rumunii czy Bułgarii, gdzie poszczególne
komórki organizacyjne po prostu scalano, a członkowie partii socjalistycznej
przechodzili do partii komunistycznej pod terrorem psychicznym i naciskiem
policyjnym.
Czerwcowe
plenum KC PPR
Sprawa
zjednoczenia PPR i PPS i różnica stanowisk w tej kwestii Gomułki i pozostałych
członków kierownictwa PPR znalazła swoje odbicie podczas VI Plenum KC
PPR, które odbyło się 3 czerwca 1948 roku. To właśnie podczas tego plenum
Wiesław wystąpił z referatem, który miał być oceną tradycji polskiego
ruchu robotniczego, a który stał się początkiem jego dramatu. Treść
wystąpienia celowo nie została przez Gomułkę uzgodniona wcześniej z
Biurem Politycznym. Chciał on bowiem zaprezentować własne spojrzenie
na historię polskiego ruchu robotniczego. Miał świadomość, iż jego ocena
nie byłaby zaaprobowana przez ówczesne Biuro Polityczne. A ocena była
krytyczna, zwłaszcza w kwestii stosunku SDKPiL, KPP i PPS do sprawy
niepodległości. Gomułka ukazał, jak niedocenianie przez te partie sprawy
niepodległości prowadziło do ograniczenia ich wpływów w ówczesnym polskim
społeczeństwie . Jednocześnie podkreślał realizm w tej kwestii PPS.
Wyrażając swój pogląd na powyższe sprawy, sekretarz generalny PPR chciał
przeprowadzić w partii dyskusję wokół tej zasadniczej jego zdaniem kwestii.
Tymczasem referat zamiast dyskusji spotkał się z druzgocącą krytyką.
Przeciwnicy sekretarza generalnego znaleźli kolejny pretekst do poddania
ostrej krytyce jego sposobu prowadzenia partii.
Merytoryczna
dyskusja nad referatem Gomułki nie odbyła się podczas plenarnego posiedzenia
KC PPR, jednak doszło do niej na posiedzeniach Biura Politycznego między
czerwcowym a lipcowym plenum KC. Biuro Polityczne sformułowało pod adresem
sekretarza generalnego szereg zarzutów, wśród których uznano m.in.,
iż zawarte w referacie omówienie tradycji polskiego ruchu robotniczego,
ograniczone do kwestii niepodległości, było jednostronne i zniekształcające
te tradycje. Ponadto stwierdzono, że referat Gomułki "stanowi poważne
ustępstwo na rzecz nacjonalistyczno- burżuazyjnych i reformistycznych
tradycji", co stwarzało "poważne krańcowe, nacjonalistyczne
i oportunistyczne niebezpieczeństwo" .
Wobec tych
zarzutów Gomułka napisał 15 czerwca 1948 roku oświadczenie, które stało
się wykładnią jego poglądów na kształtowanie się stosunku polskiego
rewolucyjnego ruchu robotniczego wobec kwestii samostanowienia narodów,
a zwłaszcza wobec sprawy niepodległości Polski. Podtrzymał w nim swoje
stanowisko odnośnie stosunku SDKPiL do sprawy niepodległości Polski.
Stwierdził, że świadomie ograniczył się do jednego- niepodległościowego-
aspektu tradycji SDKPiL, KPP i PPS.
Tylko w
jednej sprawie przyznał rację członkom Biura Politycznego: "Zgadzam
się z tym, że nieścisłe, a więc i niesłuszne jest sformułowanie użyte
przeze mnie w referacie, iż walka o niepodległość należy do pięknych
tradycji PPS, które winniśmy złożyć u podstaw zjednoczonej Partii. Trzeba
jednak posiadać dużo złej woli i tendencyjnej stronniczości, aby, nie
zważając na całość referatu, wyprowadzić z tego sformułowania wniosek,
iż pragnę złożyć u podstaw zjednoczonej Partii szowinistyczno- burżuazyjną
koncepcję niepodległości PPS" -napisał w swoim oświadczeniu. Zakończył
go słowami: "Uwzględniając wyjaśnienia (...) dotyczące walk niepodległościowych
PPS, jak również wyjaśnienia (...) dotyczące hasła niepodległości w
programie PPS uważam, że ocena przeszłości PPS zawarta w moim referacie,
wygłoszonym na plenarnym posiedzeniu KC, jest słuszna" . Wyraził
także swoje obawy w związku z powrotem do kapepowskich tradycji widocznych
w stanowisku członków Biura, co przejawiało się jego zdaniem w wielkim
upraszczaniu sytuacji istniejącej w Polsce, niedocenianie nastrojów
istniejących w szeregach klasy robotniczej i w narodzie, a zwłaszcza
doszukiwanie się nacjonalizmu tam, gdzie go nie ma.
Po tej
wymianie pisemnych oświadczeń współpraca między członkami Biura Politycznego
PPR a sekretarzem generalnym partii przestała być możliwa. Biuro Polityczne
zbierało się odtąd bez Gomułki pod przewodnictwem Bolesława Bieruta.
Podejmowano uchwały dotyczące nawet samego sekretarza generalnego, które
później komunikowano mu na piśmie. Było to faktyczne odsunięcie Władysława
Gomułki od władzy w PPR. Według relacji Bolesława Bieruta i Aleksandra
Zawadzkiego stało się tak za sprawą samego Wiesława, który miał zwrócić
się do Biura Politycznego o przyjęcie rezygnacji z funkcji sekretarza
generalnego i urlop. Otrzymał zgodę tylko na urlop, a w tym czasie (lipiec
1948) postanowiono zwołać plenarne posiedzenie Komitetu Centralnego
bez jego udziału . Na plenum nie zdecydowano się jednak przyjšć rezygnacji
Gomułki.
Okres lipca
i sierpnia 1948 roku był czasem, kiedy próbowano skłonić sekretarza
generalnego do odpowiednio daleko idącej samokrytyki. Przebywał w tym
czasie w Kowarach na Dolnym Śląsku, gdzie przyjeżdżali do niego zarówno
Bierut, jak też Berman i Spychalski, próbując namówić go do zmiany stanowiska
ogłoszonego w czerwcowym referacie. Nalegali, powołując się na "interes
partii", jednak Gomułka uparcie bronił swoich poglądów, nie miał
zamiaru składać samokrytyki i walczyć o najwyższe stanowisko w partii.
W tym samym
czasie zbierało się wielokrotnie Biuro Polityczne pod przewodnictwem
Bieruta, gdzie debatowano nad zaistniałą, niekorzystną dla partii sytuacją.
Zdawano sobie sprawę, że ujawnienie przedmiotu sporu, a przede wszystkim
skonfrontowanie stanowisk Gomułki i pozostałej części kierownictwa PPR
w sprawie Kominformu czy tradycji polskiego ruchu robotniczego, dałoby
Gomułce ogromne poparcie w polskim społeczeństwie, także wśród członków
PPR, a na pewno PPS. Członkowie Biura Politycznego w czasie tych debat
opracowali więc tezę o prawicowo-nacjonalistycznym odchyleniu w partii,
"na czele którego stoi sekretarz generalny" . Z takim stanowiskiem
pojechał też do Stalina Bolesław Bierut. Przedstawił w Moskwie zarzuty
wobec Gomułki, które sprowadzały się do jego fałszywego stanowiska w
kwestii niepodległościowych tradycji polskiego ruchu robotniczego. Wspomniał
także o uchylaniu się sekretarza generalnego od złożenia samokrytyki.
Wszystko
to oczywiście działo się poza plecami Gomułki, który postanowił w tej
sytuacji przerwać urlop i powrócić do pełnienia swoich funkcji w Komitecie
Centralnym. Członkowie Biura Politycznego sprzeciwili się jednak stanowczo
podjęciu pracy przez sekretarza generalnego, co więcej, postawili mu
dodatkowy zarzut, że pozwolił sobie przerwać urlop bez ich zgody. Fakt
ten dowodzi, że odsunięcie Gomułki od czynnej działalności odbyło się
pod "dobrowolnym" przymusem. 21 sierpnia Bolesław Bierut powiadomił
Wiesława, że sprawa zmian w kierownictwie partii została już uzgodniona
ze Stalinem. Zasugerował Gomułce możliwość pozostania w składzie Biura
Politycznego, jednak pod warunkiem właściwej samokrytyki. Poinformował
również o włączeniu do listy zarzutów stanowiska Gomułki w sprawie stosunku
Krajowej Rady Narodowej do Centralnego Komitetu Ludowego w maju 1944
roku. Był to dla Wiesława sygnał, że celem jego przeciwników będzie
rzucenie cienia na sposób walki z okupantem hitlerowskim, który preferował
jako sekretarz PPR. Do tego momentu gotowy był zrezygnować z funkcji
sekretarza generalnego i członka Biura Politycznego KC PPR bez walki.
Od tej chwili, przeciwny przede wszystkim oskarżeniom o błędy w okresie
okupacji, postanowił się bronić.
Do ostatecznego
przesilenia doszło podczas plenum KC PPR, które obradowało na przełomie
sierpnia i września 1948 roku. Bolesław Bierut wygłosił na nim długi
referat "O odchyleniu prawicowym i nacjonalistycznym w kierownictwie
Partii i o sposobach jego przezwyciężania". Zawierał on obszerną
relację z przebiegu wydarzeń po czerwcowym plenum KC. Genezy kryzysu
dopatrywał się jednak w wydarzeniach wcześniejszych, a mianowicie w
dyskusji nad polityką PPR oraz stosunkiem KRN do CKL wiosną 1944 roku
oraz w stanowisku Gomułki podczas narady w Szklarskiej Porębie. Zasadnicza
część referatu była poświęcona analizie samego odchylenia, czyli odstępstw
ideologicznych i błędów politycznych przypisywanych Władysławowi Gomułce.
Został on oskarżony o nieufność do ZSRR i WKP(b), błędną ocenę tradycji
niepodległościowych polskiego ruchu robotniczego, gotowość do sprzymierzenia
się z prawicą, uchylanie się od walki klasowej z kapitalistami. A wszystko
to miało wynikać z niewiary w zwycięstwo partii w walce o władzę państwową-
był to kolejny zarzut wobec sekretarza generalnego. Były oczywiście
mniejsze, jak np. uchylanie się od samokrytyki, naruszanie zasad centralizmu
demokratycznego czy brak czujności. Bierut stwierdził: "(...) ciąży
na systemie myślowym tow. Wiesława nieprzezwyciężona narodowa zaściankowość,
narodowa ograniczoność, która zwęża widnokrąg polityczny(...)"
. I zakończył: "Partia nasza ceni swych przywódców, ich wkład do
pracy i walki całej Partii i darzy ich zaufaniem, lecz widzi w nich
jedynie realizatorów idei, która przyświeca Partii i klasie robotniczej.
Ponad wszelki sentyment do jednostek Partia stawia wierność dla idei
rewolucyjnej, niezłomność w jej realizacji i czujność wobec wszelkich
prób przenikania obcych wpływów. W tym jest siła naszej Partii, która
odrzuca zasady wodzostwa i wysuwa na czoło zbiorowy wysiłek aktywu i
całej masy partyjnej" .
W ataku
na Gomułkę podczas tego plenum brali udział także inni członkowie KC,
łącznie 33 mówców. Byli wśród nich zarówno jego przeciwnicy, jak też
dotychczasowi zwolennicy i sojusznicy. Wszystko to miało skłonić go
do przyznania racji krytyce i do całkowitej rezygnacji z obrony swoich
poglądów.
Sam Gomułka
wygłosił dwa przemówienia. Przyjął większość wysuniętych przeciwko niemu
zarzutów, stanowczo jednak odrzucił oskarżenia dotyczące okresu okupacyjnego.
Następnie zgłosił swoją rezygnację ze stanowiska sekretarza generalnego
oraz członka Biura Politycznego.
Na wniosek
Bolesława Bieruta uznano, że samokrytyka złożona przez Gomułkę jest
zadowalająca. W swojej uchwale Komitet Centralny postanowił zwolnić
go z obowiązków sekretarza generalnego. Nie podjęto natomiast żadnej
uchwały co do członkostwa Gomułki w Biurze Politycznym. Pozostał on
więc nadal jego członkiem. Nie brał jednak udziału w pracach, nie zapraszano
go też na posiedzenia. Nowym sekretarzem generalnym PPR został wybrany
Bolesław Bierut.
Kongres
Zjednoczeniowy PPR i PPS
Po sierpniowo-wrześniowym
plenum przyszedł czas na udział Gomułki w krajowej naradzie aktywu PPR.
Tam ponowił swoją samokrytykę i zadeklarował usunięcie się z życia politycznego.
Chciał jak najszybciej zrezygnować ze wszystkich funkcji państwowych
i partyjnych (po usunięciu go z funkcji sekretarza generalnego PPR zasiadał
nadal na stanowisku wicepremiera i ministra Ziem Odzyskanych). Ostateczną
decyzję pozostawił jednak Biuru Politycznemu. Władysław Gomułka odmówił
także udziału w Kongresie Zjednoczeniowym PPR i PPS. Dla najwyższych
władz partii oznaczało to jedno: Gomułka cofa samokrytykę. Oczekiwano
bowiem, że na Kongresie Wiesław ją powtórzy, by upewnić opinię publiczną
o wycofaniu się z "błędnej" i "szkodliwej" dla partii
polityki. Zaczęto wywierać na niego naciski, aby wziął udział w kongresie.
Został nawet zaproszony pod koniec listopada do Moskwy, gdzie sam Stalin
przekonywał go, że powinien wejść w skład Biura Politycznego przyszłej
zjednoczonej partii .
Rozmowa
ta jednak nie przekonała do końca Gomułki, czemu dał wyraz w liście
napisanym do Stalina po przyjeździe do kraju. Podał w nim obszerne uzasadnienie
swojej decyzji. Stwierdził m.in., że odmienność poglądów na dalszy rozwój
kraju między nim a pozostałymi członkami władz partii może stać się
przyczyną kolejnych konfliktów i utrudnić utrzymanie jej wewnętrznej
jedności. Pisał także, iż nie może współpracować z ludźmi, którzy w
walce z nim posługują się brutalnymi oszczerstwami. Obszerna część listu
poświęcona była kwestii żydowskiej: Gomułka uważał, że komuniści pochodzenia
żydowskiego zajmują nadmierną liczbę stanowisk w partii i państwie,
co utrudnia rozszerzanie społecznej bazy nowej partii. Stalin nie był
jednak usatysfakcjonowany wyjaśnieniami Wiesława, toteż w szyfrogramie
skierowanym do Bieruta po otrzymaniu wyżej wspomnianej korespondencji
stwierdził: "(...) Wszystko to skłania nas do wniosku, iż stosunek
t. Gomułki do partii i jego szczerość wymagają dalszego sprawdzania"
.
Ostatecznie
jednak Gomułka wziął udział w Kongresie Zjednoczeniowym, który rozpoczął
się 15 grudnia 1948 roku w auli Politechniki Warszawskiej. Został powołany
do prezydium zarówno II Zjazdu PPR, jak też Kongresu. W trzecim dniu
obrad zabrał głos -nawiązał do samokrytyki, którą złożył na plenum,
oświadczył, że "bez zastrzeżeń stoi na gruncie linii generalnej
Partii" . Jednak dalsza część jego wystąpienia na temat nacjonalizmu
i internacjonalizmu oczytana została jako częściowe wycofanie się z
samokrytyki. Odpowiedzią na jego wystąpienie były gwałtowne ataki ze
strony innych członków kierownictwa. Bierut skwitował wystąpienie Gomułki
następująco: "Dla nikogo nie ulega wątpliwości, że w przemówieniu
tym pod płaszczykiem ogólnikowych rozważań kryje się nacjonalistyczna
i antypartyjna treść (...) Towarzysz Wiesław wybrał drogę nie z Kongresem,
lecz przeciw Kongresowi (...) Odchylenie prawicowe i nacjonalistyczne
jako zorganizowana grupa zostało rozbite. Towarzysz Wiesław wystąpił
tu jako pogrobowiec tej grupy, której inni uczestnicy idą teraz razem
z partią (...) należy z całą ostrością zwalczać każdy przejaw nacjonalistycznego
i prawicowego odchylenia" .
Gomułka
nie wszedł do ścisłego kierownictwa zjednoczonej partii, został wybrany
natomiast członkiem Komitetu Centralnego PZPR. 10 stycznia 1949 roku
Sejm Ustawodawczy zlikwidował Ministerstwo Ziem Odzyskanych, a 20 stycznia
odwołał Gomułkę z funkcji wicepremiera i ministra. Powierzono mu stanowisko
wiceprezesa Najwyższej Izby Kontroli Państwa, które zajmował do jesieni
1950 roku. Było to dla niego dużym upokorzeniem, gdyż jego zwierzchnikiem
w NIK-u był odtąd jeden z jego największych przeciwników politycznych-
Franciszek Jóźwiak.
"Agenturalna"
działalność Gomułki
Po
Kongresie Zjednoczeniowym Władysław Gomułka znalazł się daleko od wszelkich
ośrodków decyzji politycznych. W walce wewnątrz partii, wśród jej kierownictwa,
poniósł klęskę. Jednak nagonka na "odchylenie prawicowo-nacjonalistyczne"
wcale nie zmalała. Na plenum KC, które odbyło się w kwietniu 1949 roku,
nadal atakowano Gomułkę, w czym przodował Hilary Minc. Pod adresem Wiesława
padało coraz więcej zarzutów, były one także coraz większego kalibru.
W listopadzie 1949, na kolejnym plenum KC, swój referat przedstawił
Bolesław Bierut. Jego tematem była agenturalna i prowokacyjna działalność,
jaką wrogowie socjalizmu mieli prowadzić w ruchu robotniczym. To właśnie
ta działalność, według Bieruta, doprowadziła do zabójstwa Nowotki, aresztowania
przez Gestapo Findera i Fornalskiej. A odpowiedzialnością za dopuszczenie
do agenturalnej penetracji PPR obarczono Władysława Gomułkę oraz jego
najbliższych współpracowników: Mariana Spychalskiego i Zenona Kliszkę.
Podczas tego plenum cała trójka została wykluczona ze składu Komitetu
Centralnego. W miarę jak Bierut i jego poplecznicy tworzyli polityczne
zarzuty i oskarżenia wobec Gomułki, Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego
otrzymywało z dnia na dzień nowe zadania znalezienia i spreparowania
dowodów winy i zdrady Gomułki . Sprawa nie był prosta. Nawet dla wszechwładnego
X Departamentu MBP-organu, którego zadaniem było śledzenie członków
partii, obserwowanie każdego ich kroku, ich powiązań, spotkań, korespondencji,
rozmów, zbieranie materiałów obciążających przeciw każdemu z wyjątkiem
pierwszego sekretarza, by móc się nimi posłużyć w odpowiednim momencie
jako środkiem szantażu albo podstawą do uwięzienia. Sytuację komplikował
sam Bierut. Najpierw mówił o prawicowym odchyleniu Gomułki, że nie ma
on zmysłu kolektywnej pracy. Potem pojawiły się oskarżenia, że Wiesław
działał w interesie imperializmu. Wreszcie Gomułka miał działać z polecenia
imperialistów i na ich instrukcje. " I tu zaczęła się tragedia.
Bo w ministerstwie, w departamencie dziesiątym, nie mogliśmy zdobyć
żadnych dowodów winy i powiązań Gomułki z wywiadem imperialistycznym
i jego agenturami" - relacjonował później pułkownik Józef Światło,
ówczesny wicedyrektor X Departamentu, który w 1953 roku uciekł na Zachód
i tam, na antenie Radia Wolna Europa, przedstawił swoje wspomnienia
z najgorszego okresu epoki stalinowskiej w Polsce.
Aresztowanie
Gomułki
"Rozgromienie
Gomułkowszczyzny" postanowiono za namową Bieruta rozpocząć od rozbicia
grupy ludzi skupionych wokół Władysława Gomułki i całkowicie mu oddanych.
Trzeba było znaleźć kogoś, kto się wyłamie i sam uderzy w Wiesława i
jego współpracowników. Wybór padł na Mariana Spychalskiego. Spreparowano
dowody i doprowadzono do sytuacji, w której można było go szantażować
i użyć jako instrumentu do uderzenia w Gomułkę. Oskarżono go mianowicie
o otaczanie się ludźmi pracującymi dla Delegatury rządu londyńskiego
i Niemców. Od razu jednak stworzono możliwość rehabilitacji, co miało
nastąpić przez uderzenie w Gomułkę. Spychalski uczynił to na najbliższym
plenum Komitetu Centralnego. Gomułka znalazł się więc w trudnej sytuacji,
atakowany przez swojego najbliższego współpracownika. Gdy tylko Spychalski
odegrał rolę wyznaczoną mu przez Biuro Polityczne, zaczęło się uderzenie
w niego samego, zakończone uwięzieniem go 17 maja 1950 roku. Jesienią
1950 roku Gomułka został odwołany ze stanowiska wiceprezesa NIK. Znajdował
się on już w tym czasie pod stałą obserwacją Ministerstwa Bezpieczeństwa
Publicznego. Po aresztowaniu Spychalskiego i drugiego ze swych najbliższych
współpracowników, Grzegorza Korczyńskiego czuł się osamotniony i niepewny.
Rozpoczęto organizację wokół Gomułki sieci agenturalnej. Największym
sukcesem było wprowadzenie do jego otoczenia agenta "Pewnego",
który pozyskał pełne zaufanie Wiesława i jego żony. Byli także "Marek",
"Czarna", "Ksenia"- wszyscy prowadzeni bezpośrednio
przez wspomnianego już pułkownika Światło, co świadczyć może tylko o
wadze jaką przywiązywano do ich doniesień. Właśnie z ich raportów można
się dowiedzieć, że Gomułka od dłuższego czasu spodziewał się aresztowania.
Prawdopodobnie dlatego, w perspektywie uwięzienia zdecydował się zalegalizować
w Urzędzie Stanu Cywilnego w Warszawie swój związek z Zofią Szoken,
z którą związany był od przeszło dwudziestu lat. Stało się to 21 kwietnia
1951 roku.
Na
przełomie lipca i sierpnia 1951 roku Władysław Gomułka spędzał z żoną
urlop w Krynicy. Oficjalnie przydzielono mu ochronę składającą się z
czterech pracowników Departamentu Ochrony Rządu. Gomułka nie miał złudzeń,
że ludzie ci przyjechali z nim nie tyle po to, żeby go ochraniać, lecz
raczej by go kontrolować. I faktycznie, przekazywali oni codziennie
raporty do Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego o tym, co Gomułka
robił, z kim się spotykał, w jakim był nastroju .
Zatrzymanie
Gomułków nastąpiło 2 sierpnia 1951 roku. Przeprowadził je osobiście
pułkownik Józef Światło, który szczegółowo zrelacjonował je podczas
rozmowy ze Zbigniewem Błażyńskim w Radiu Wolna Europa . Początkowo Gomułka
odmawiał wyjazdu do Warszawy, tłumacząc się chorobą. Ostatecznie Światło
zawiózł Gomułkę samochodem do Warszawy, tak rozkładając czas jazdy,
aby na miejsce przeznaczenia dotrzeć już po zmroku. Tłumaczył później:
"(...) Nie było to dla mnie ani przyjemne, ani wygodne, żeby cała
Warszawa widziała mnie w towarzystwie generalnego sekretarza partii
w takich warunkach" .
Pobyt
Gomułki w więzieniu w Miedzeszynie
Więzienie
w którym osadzono Władysława Gomułkę i jego żonę było kompleksem willi
Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego w Miedzeszynie pod Warszawą.
Małżeństwo rozdzielono na miejscu, umieszczajšc w dwóch osobnych budynkach.
Gomułka mieszkał w Miedzeszynie w zakratowanym pokoju, otrzymywał w
miarę dobre jedzenie, książki i czasopismo "Problemy". Nie
wolno mu było dostarczać gazet codziennych. Przez cały czas był pod
obserwacją, którą prowadzili strażnicy przez wizjer w ścianie. Uwięzienie
Gomułki nie miało jakichkolwiek podstaw prawnych, formalnie nie przedstawiono
mu żadnych zarzutów. Tymczasem co jakiś czas Gomułka awanturował się,
żądając dowodów winy i przeprowadzenia śledztwa. Jego prowadzeniem zajął
się X Departament nadzorowany przez Komisję Biura Politycznego d/s Bezpieczeństwa
Publicznego, w której skład wchodzili m.in. Bolesław Bierut, Jakub Berman
i Stanisław Radkiewicz. Osobisty nadzór nad śledztwem sprawował Bierut.
Ale
aresztowanie Gomułki wcale nie poprawiło sytuacji w Biurze Politycznym.
Można nawet powiedzieć, że dość mocno ją skomplikowało. Józef Światło
tak opisuje tę sytuację: "Przypominam sobie taką rozmowę w czołówce
partyjnej, jak chodziło o wyznaczenie kogoś do rozmów i przesłuchania
Gomułki. Towarzysze wymigiwali się od tego i powiadali : Bierutowi nie
wypada rozmawiać z Gomułką. Minca Gomułka opluje, bo się nienawidzą.
Radkiewicz nie ma się co tam pokazywać, bo Gomułka wie o jego niesławnej
przeszłości. Ani Jóźwiak (...) Rezultat był taki, że przez trzy niemal
miesiące Gomułka pozostawał w Miedzeszynie w całkowitej izolacji i absolutnie
nikt z nim nie rozmawiał" . Tak było przez cały okres przesłuchań,
które prowadził wiceminister bezpieczeństwa publicznego Romkowski i
szef X Departamentu, pułkownik Fejgin.
W
czasie śledztwa Gomułka zachowywał się godnie, nie przyznawał do niczego
więcej niż to, do czego przyznał się na plenum KC. Nie wykraczał także
poza samokrytykę, którą wówczas wygłosił. Żądał dokładnego określenia
o co jest oskarżony, zarzucał Bierutowi i jego współpracownikom współpracę
z Gestapo w czasie okupacji. Odgrażał się, że w obronie własnej skóry
ujawni na procesie jeszcze inne starannie strzeżone tajemnice. Takie
zachowanie Gomułki wcale nie ułatwiało sytuacji Bierutowi i jego poplecznikom.
Chcieli go zobaczyć na ławie oskarżonych, ale jednocześnie bali się,
że jego proces może się przekształcić w publiczne oskarżenie Bieruta,
Radkiewicza, Jóźwiaka i innych. Aż dziwne jest, że nie próbowano pozbyć
się Gomułki bez sądu. Można przypuszczać, że udało mu się przeżyć dzięki
sile wzajemnego szantażu, na którym opierają się stosunki między "towarzyszami"
na szczytach komunistycznej hierarchii .
Przesłuchania
Gomułki, które trwały od 20 lutego 1952 roku do 13 października 1953
roku, koncentrowały się głównie wokół okresu okupacyjnego. Oczywiście
odrzucał on stanowczo wszelkie zarzuty dotyczące świadomego tolerowania
przez niego agenturalnej działalności w szeregach PPR. Nie zgadzał się
również z zarzutami o prowadzenie działalności w duchu "prawicowo-
nacjonalistycznym". Po roku przesłuchań oficer, który je prowadził
złożył swoim przełożonym meldunek, iż nie przyniosły one zamierzonego
rezultatów z punktu widzenia przygotowywanego procesu.
Ostatecznie
Gomułka nigdy nie znalazł się na ławie oskarżonych w sądzie. Zawdzięcza
to zapewne swojej twardej i nieprzejednanej postawie w śledztwie, zapowiedziom
publicznego zdemaskowania wysuwanych przeciw niemu zarzutów, przez co
nie udało się jego przeciwnikom doprowadzić do typowego stalinowskiego
procesu pokazowego, który zawsze kończył się przyznaniem oskarżonego
do winy.
Władysław
Gomułka odzyskał wolność w grudniu 1954 roku. Od października przebywał
już w Warszawie, w Centralnym Szpitalu Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego
ze względu na pogarszający się stan zdrowia. Opuścił go dopiero w styczniu
1955 roku. Miesiąc później wyjechał wraz z żoną do sanatorium. Przez
kilka następnych miesięcy leczył się w Ciechocinku i Świeradowie Zdroju.