Towarzysz "Wiesław" > Życiorys


 

LATA 1905 - 1944

 

Dzieciństwo i czas nauki 

Komunistyczne zainteresowania 

Niezależna Partia Chłopska i pierwsze aresztowanie 

 

Przynależność do Komunistycznej Partii Polski 

Związek z PPS Lewicą 

Życie osobiste Władysława Gomułki 

 

Pierwsza podróż do ZSRR i udział w pracach Lewicy Zwiazkowej 

Dwukrotny pobyt w więzieniu 

Rozwiązanie Komunistycznej Partii Polski

 

Odzyskanie wolności. Pobyt w Białymstoku i Lwowie 

Współtwórca Polskiej Partii Robotniczej 

I sekretarz warszawskiej PPR 

 

Morderstwo Nowotki i jego następstwa 

Rozmowy z Delegaturą Rządu na kraj

Twórca dokumentów Polskiej Partii Robotniczej

  Władysław Gomułka I sekretarzem PPR. Powołanie KRN 

 

Dzieciństwo i czas nauki

Władysław Gomułka przyszedł na świat 5 lutego 1905 r. w ubogiej robotniczej rodzinie w Krośnie. Jego rodzice- Jan i Kunegunda należeli do ludzi prostych, niezbyt zamożnych, żyjących w sposób typowy dla ówczesnych środowisk ludowych. Ojciec Gomułki pracował jako robotnik w przemyśle naftowym, matka prowadziła gospodarstwo domowe wychowując trójkę dzieci- Władysław miał jeszcze dwie siostry: starszą Józefinę i młodszą Ludwikę. 

Edukacja Władysława Gomułki ze względu na trudne warunki materialne rodziny nie przebiegała systematycznie. Po ukończeniu czteroletniej szkoły ludowej przez dwa lata uczęszczał do trzyletniej Szkoły Wydziałowej Męskiej w Krośnie. Mając czternaście lat był zmuszony przerwać naukę i rozpocząć pracę w warsztacie ślusarskim. Jego dotychczasowe wyniki w nauce wskazywały, że był pilnym i pojętnym uczniem. Na zachowanych świadectwach z ukończenia I i II klasy Szkoły Wydziałowej w Krośnie znajdują się same oceny chwalebne i celujące . Sam wspomina, że "(...) nauka przychodziła mi bardzo łatwo. (...) Łatwość w przyswajaniu sobie wiedzy szkolnej pozostawała , niestety w sprzeczności z możliwościami kontynuowania przeze mnie nauki po ukończeniu II klasy szkoły wydziałowej. Nie pozwalały na to warunki w jakich żyłem.(...) W domu doskwierała bieda " . 

Gomułka w zawodzie ślusarza terminował w latach 1919-1922 i odbywało się w warsztacie Jana Zygmuntowicza w Krośnie. Po tym okresie otrzymał on dyplom czeladnika ślusarskiego Cechu Rzemiosł Różnych w Krośnie. Zdobyte uprawnienia pozwoliły mu na rozpocząć samodzielną pracę w rafinerii w Jedliczu skąd następnie przeniósł się do rafinerii w Krośnie. 

Komunistyczne zainteresowania Gomułki

W czasie praktyk nie zaniedbywał jednak całkowicie nauki. Uczęszczał bowiem do 2-letniej wieczorowej szkoły zawodowej Wielkiego Cechu w Krośnie. W tym okresie zaczęły także nabierać kształtów jego polityczne zainteresowania. Uczestniczył w socjalistycznych wiecach, czytał prasę Polskiej Partii Socjalistycznej. Z pewnością to polityczne ukierunkowanie miało związek z sympatiami politycznymi ojca Gomułki, który należał do Polskiej Partii Socjalno-Demokratycznej, a później także do PPS. Pewne wzorce wyniósł więc Władysław Gomułka z domu. Ale jak pisze w "Pamiętnikach" nie mniejszy wpływ na kształtowanie się jego światopoglądu wywierał wydawany w Krakowie dziennik "Naprzód", ówczesny organ Polskiej Partii Socjalistyczno- Demokratycznej Galicji i Śląska Cieszyńskiego. "Już wówczas czułem się związany z ideą socjalizmu, odczuwałem potrzebę angażowania się w walce o sprawiedliwość społeczną (...)"- wspomina . Po rozpoczęciu pracy w rafinerii w Krośnie jego poglądy zaczęły zdecydowanie ewoluować w kierunku komunistycznym . 

Z oficjalnej biografii sporządzonej przez Kancelarię Sekretariatu KC PZPR w 1963 r. oraz ankiet wypełnionych przez Gomułkę w 1948 i 1949 r. możemy dowiedzieć się także o jego przynależności do organizacji młodzieżowej- Robotniczego Stowarzyszenia Kulturalno- Oświatowego "Siła", będącego pod wpływami ideowymi Polskiej Partii Socjalistycznej. Wymienia się go wśród założycieli tej organizacji w Krośnie w 1922, zasiadał w jej w zarzadzie lokalnym, brał udział w II Zjeździe "Siły" w Bielsku w 1923 r. 

"Siła" była organizacją skupiającą młodzież socjalistyczną w wielu miastach. Swoją działalność rozpoczęła już pod koniec XIX wieku. Obok akcji politycznych zajmowała się pracą kulturalną, organizowała rozmaite imprezy towarzysko- kulturalne dla młodych robotników. Po 1918 siedziba Zarządu Głównego mieściła się w Cieszynie . 

Na początku pracy zawodowej Gomułka włączył się także czynnie do działalności Związku Zawodowego Robotników Przemysłu Chemicznego i Pokrewnych Rzeczpospolitej Polskiej. Była to organizacja o nastawieniu lewicowym i radykalnym. Należało do niej około 12 tys. członków w 60 oddziałach. Władysław Gomułka brał aktywny udział w strajkach organizowanych przez ten związek z którym pozostał związany aż do 1930 r. Inaczej było ze Stowarzyszeniem "Siła" do opuszczenia którego został zmuszony w 1925r. po tym, jak w czasie jednego z wieców w Krośnie doszło do ostrej polemiki między nim a Hermanem Libermanem, czołowym działaczem PPS. Dotyczyła ona trudnych warunków życia klasy robotniczej, wyzysku robotników przez rodzimy i obcy kapitał, kryzysu gospodarczego i przerzucania ciężarów tego kryzysu na robotników w postaci obniżki zarobków i bezrobocia. Gomułka krytykował politykę PPS-u z pozycji komunistów z którymi bardzo się utożsamiał. 

O ścisłym związku Gomułki z komunistyczną lewicą w połowie lat dwudziestych świadczy jego współpraca z "Trybuną Robotniczą"- organem utworzonym przez komunistów Związku Proletariatu Miast i Wsi oraz pismem "Niezależny Chłop". Pisał wówczas drobne artykuły i notatki, a swoje młodzieńcze, skrajnie radykalne i nieco naiwne teksty podpisywał: Partyjny z Krośnieńskiego, Krośnieńczyk . 
 
 

Niezależna Partia Chłopska i pierwsze aresztowanie

W latach 1925-1926 Władysław Gomułka należał do Niezależnej Partii Chłopskiej. Był to okres po zamknięciu rafinerii w Krośnie, kiedy pozostawał bez pracy. Kolportował wśród chłopów wydawnictwa prasowe partii, popularyzował jej program na zebraniach i wiecach. Ta działalność przyczyniła się do jego pierwszego pobytu w więzieniu. Aresztowanie Gomułki miało miejsce prawie dwa tygodnie po pierwszomajowej manifestacji w 1926 r., podczas której on i kilkunastu jego przyjaciół przejawiali zbytnią aktywność objawiającą się m.in. śpiewaniem pieśni rewolucyjnych czy rozprowadzaniem "Niezależnego Chłopa". Trafił do więzienia 12 maja i jak wynika z jego wspomnień był z tego bardzo dumny: "Stało się to, z czym liczyłem się już od dłuższego czasu. Zostałem więźniem politycznym.(...) Napełniło mnie to uczuciem dumy, jako rewolucjonista widziałem w tym swój awans oficerski zdobyty na froncie walki z wrogiem klasowym" 

W więzieniu nie przebywał jednak długo. Już następnego dnia pod wpływem radykalnego ożywienia i strajku robotniczego odzyskuje wolność na żądanie delegacji robotniczej. W sprawie aresztowania Władysława Gomułki złożona została również przez klub poselski Niezależnej Partii Chłopskiej interpelacja sejmowa. Świadczy to o pozycji politycznej młodego Gomułki zarówno w jego środowisku jak i wyższych kręgach partyjnych. 

W czasie, kiedy pozostawał bez pracy po zamknięciu rafinerii, na krótko udało mu się znaleźć pracę ślusarza w majątku hr. Sołtyka Zagórzany koło Gorlic, skąd później przeniósł się do Drohobycza. Tam, we wrześniu 1926 został działaczem Związku Zawodowego Robotników Przemysłu Chemicznego i Pokrewnych RP. Przez rok pełnił funkcję sekretarza okręgowego tego Związku, co dawało mu niewielkie środki na utrzymanie. Funkcja ta była bowiem opłacana z funduszy związkowych. Organizował więc działalność związkową, walkę o warunki pracy i płacy, utrzymywał ścisłe kontakty z robotnikami. Zdobywał doświadczenie polityczne i rozeznanie w sytuacji ludzi pracy. Udało mu się m.in. zorganizować strajk naftowców Podkarpacia. 

Przynależność do Komunistycznej Partii Polski

Podczas pobytu w Drohobyczu, pod koniec 1926 r. , Władysław Gomułka dokonał zdecydowanego wyboru swojej dalszej drogi życiowej wstępując w szeregi Komunistycznej Partii Polski. Była ona nielegalną sekcją kierowanej z Moskwy Międzynarodówki Komunistycznej. Za główny cel stawiała sobie doprowadzenie do rewolucji, która z kolei miała ustanowić dyktaturę proletariatu w Polsce i wprowadzić socjalizm. Główną zasadą, którą się kierowano, była centralizacja władzy i uznawanie we wszystkich sprawach bezwzględnego prymatu ZSSR . Gomułka trzymał się tej zasady bardzo mocno: "Wiara jaką żywiłem do KPP, do tej instancji partyjnej, jak w ogóle do idei socjalizmu, była zupełnie podobna do wiary w Boga i jego kościół święty, żywionej przez szczerych wyznawców religii rzymsko-katolickiej" . 

Oczywiście przynależność do Komunistycznej Partii Polski była nielegalna. Tym samym Gomułka stał się obiektem czujnej obserwacji policyjnej. Coraz częściej jego nazwisko pojawia się w poufnych doniesieniach i policyjnej korespondencji. Nielegalną działalność w KPP łączył w tym czasie Gomułka z legalną pracą w ruchu związkowym. Jego pełne poświęcenie i oddanie sprawie było przyczyną osiągnięcia znaczącej pozycji w klasowym ruchu związkowym. Przez kilka miesięcy w 1927, po przeprowadzce do Warszawy, był sekretarzem warszawskiego okręgu związku chemików, następnie sekretarzem Związku Zawodowego Budowlanych. Niedługo potem przeniósł się do okręgu zawierciańskiego, gdzie został sekretarzem okręgowym. Organizował strajki, prowadził agitację, brał udział w negocjacjach z przedsiębiorcami. W dniach 12-13 sierpnia 1928 r. uczestniczył w IX Zjeździe chemików w Krakowie, gdzie wygłosił jeden z referatów. Jest to okres życia Gomułki, kiedy oprócz stawania się znanym działaczem związkowym ujawniają się także jego talenty polityczne . 

Związek z PPS-Lewicą

W drugiej połowie 1928 roku Władysław Gomułka wstąpił do PPS- Lewicy, radykalnie lewicowego odłamu Polskiej Partii Socjalistycznej, stojącego na gruncie konieczności rewolucyjnych przemian w Polsce. Stał się organizatorem ogniw tej partii na terenie województwa lwowskiego, stanisławowskiego i tarnopolskiego. Na I Kongresie PPS-Lewicy, odbywającym się w dniach 20-21 lipca 1929 r. w Warszawie, wybrany został do komisji programowej i do Komitetu Centralnego tej partii, a następnie do 5-osobowego Sekretariatu Generalnego oraz 3-osobowej Egzekutywy Ścisłej. Nie zaniedbywał jednak przez cały czas pracy związkowej. W Związku Zawodowym Robotników Przemysłu Chemicznego i Pokrewnych RP doszło tymczasem do rozłamu. Liczne oddziały tego związku przeszły w drugiej połowie 1929 r. do Centralnego Związku Robotników Przemysłu Chemicznego, natomiast radykalna część stworzyła na początku 1930 r. nowy Ogólnokrajowy Związek Zawodowy Robotników Przemysłu Chemicznego w Polsce z siedzibą w Warszawie . Właśnie sekretarzem tego związku został Gomułka w latach 1930-1931. W styczniu 1931 r. przeniósł się do Warszawy, gdzie zamieszkał.

Życie osobiste Władysława Gomułki

Druga połowa lat dwudziestych to dla Władysława Gomułki również czas związku z Zofią Szoken, pochodzącą z ubogiej żydowskiej rodziny robotnicą warszawskiej fabryki zapałek "Płomyk". Ona także, od 1921, była członkinią Komunistycznej Partii Polski. Zdążyła już odsiedzieć w więzieniu dwuletni wyrok za komunistyczną działalność. W KPP zajmowała się techniką partyjną, co dowodzi, że należała do zaufanych członków komunistycznej konspiracji. Związek Gomułki z Szoken był typowym dla "kapepowskiego" środowiska: żyjąc w niedostatku dwoje ludzi angażowało się z pełnym poświęceniem w partyjną robotę, rezygnując całkowicie z prywatnego życia, uznając inne sprawy za zupełnie drugoplanowe. W 1930 z tego związku narodził się jedyny syn Ryszard, który wychowywany był głównie przez rodzinę w Krośnie . Wprawdzie w swoich pamiętnikach Gomułka pisząc o tamtych czasach wspomina Zofię Szoken jako swoją żonę, jednak legalne małżeństwo między nimi zawarte zostało dopiero w 1951. 

Pierwsza podróż do ZSRR i udział w pracach Lewicy Związkowej

Pierwszą swoją podróż do Związku Radzieckiego Władysław Gomułka odbył w sierpniu 1930 r. Został tam wydelegowany przez Krajowy Sekretariat KC KPP na V Kongres Czerwonej Międzynarodówki Związków Zawodowych, który miał miejsce w tym czasie w Moskwie. Ponieważ trzeba było zachować pełną konspirację swoją podróż do ZSRR odbył przez Berlin, skąd z radzieckim paszportem udał się do Moskwy. Spowodowało to znaczne opóźnienia w podróży i niestety nie udało mu się już wziąć udziału w obradach Kongresu, gdyż na miejsce przybył po ich zakończeniu. Zapoznał się jednak z przebiegiem i uchwałami jakie tam podjęto. Zresztą samo zetknięcie ze Związkiem Radzieckim było dla niego, tak jak dla wszystkich komunistów, wielkim przeżyciem. "Świadomość tego, że znajduję się na ziemi radzieckiej, w ojczyźnie międzynarodowego proletariatu rodziła we mnie uczucie podniecenia i radości..." . Wśród wielu innych uchwał jakie zapadły podczas Kongresu, była również ta o opuszczeniu przez opozycję lewicową związków reformistycznych i powołaniu odrębnych rewolucyjnych organizacji. Pod wpływem tej tendencji powstała w Polsce na początku 1931 r. nowe zrzeszenie związkowe o nazwie Lewica Związkowa . Gomułka był początkowo przeciwny powstaniu tej organizacji- uważał, że osłabi to skuteczność działania partii. Musiał się jednak podporządkować obowiązującej dyrektywie KC KPP , tym bardziej, że po powrocie do kraju wszedł w skład Centralnego Wydziału Zawodowego KPP. 

Konferencja założycielska Lewicy Związkowej odbyła się pod koniec stycznia 1931 r. w Warszawie. Wyłoniono na niej Komitet Krajowy, sekretarzem którego został Władysław Gomułka. Lewica Związkowa była organizacją średnio liczebną. Jak podają źródła Profinternu liczyła około 100 tys. członków. Są to jednak dane najprawdopodobniej znacznie zawyżone, gdyż w tym samym czasie źródła policyjne wskazują na 40 tys. osób związanych z tym związkiem. Policja była zresztą bardzo zainteresowana działalnością Lewicy, spychając ją swoimi represjami do podziemia. Największe "perypetie" z organami władzy nastąpiły po ogłoszeniu manifestu Lewicy Związkowej w marcu 1931. Druk z podpisem Gomułki jako sekretarza Krajowego Komitetu nie uzyskał zezwolenia cenzury na powielanie był więc nielegalny. Manifest, który wzywał robotników do kontynuowania rewolucyjnej walki w szeregach Lewicy Związkowej stał się bezpośrednią przyczyną delegalizacji Komitetu Krajowego i aresztowania Władysława Gomułki. Po paru dniach został zwolniony lecz odtąd jego działania były jeszcze baczniej obserwowane przez stosowne organy policyjne. 

Dwukrotny pobyt w więzieniu

Kolejny nielegalny wyjazd Gomułki do ZSRR przypadł na grudzień 1931. W tym czasie odbywała się w Moskwie VII Sesja Centralnej Rady Czerwonej Międzynarodówki Związków Zawodowych. Kiedy wrócił do kraju dowiedział się o poszukiwaniach jego osoby przez policję. To zmusiło go do przeniesienia się z Warszawy do Łodzi w czerwcu 1932 r. Tam kierował przygotowaniami do powszechnego strajku włókniarzy organizowanego oczywiście przez Lewicę Związkową. W trakcie jednego z konspiracyjnych spotkań, na których ustalano wszelkie szczegóły dotyczące buntu, a które miało miejsce w lasku koło folwarku Młynki pod Łodzią doszło do akcji wkroczyła policja dokonując aresztowań spiskujących osób. Gomułka próbował nawet uciekać, ale został postrzelony w nogę. Pół roku przebywał w więziennym szpitalu jednak ze względu na uszkodzenie nerwu nigdy już nie odzyskał pełnej sprawności nogi. 

Do rozprawy przeciw Gomułce i 12 innym oskarżonym doszło 1 czerwca 1933 r. Sąd Okręgowy w Łodzi uznał oskarżonych za winnych przynależności do KPP oraz tego, że uczestniczyli w zebraniu mającym na celu wywołanie strajku powszechnego. Gomułka oraz inny "najbardziej niebezpieczny" działacz KPP- Józef Krawiec otrzymali najsurowsze wyroki: po 4 lata więzienia. Karę zatwierdził jeszcze Sąd Apelacyjny w Warszawie i Władysław Gomułka został przewieziony do więzienia w Łęczycy . 

Jak sam wspomina więźniem był niesfornym i przysparzającym administracji więziennej wiele kłopotów . Jako delegat celi występował wobec administracji z różnymi protestami, zażaleniami i żądaniami. Często dochodziło na tym tle do konfliktów, co kończyło się dla Gomułki karą karceru. Nie godząc się na takie traktowanie jako osoby z uszczerbkiem na zdrowiu kontynuował swoje protesty, tym razem w formie śpiewu więziennych piosenek. Zażadał również skierowania na badania lekarskie. Badający go lekarz postawił wniosek o natychmiastowe przewiezienie go do innego więzienia, gdzie można by przeprowadzić niezbędny Gomułce zabieg chirurgiczny. W pierwszych dniach października 1933 r. przetransportowano go do więzienia w Warszawie. 

Pobyt w zakładzie karnym na Mokotowie nie trwał jednak długo, ze względu na zarządzenie przewiezienia więźniów politycznych do innych więzień w kraju. Na początku listopada skierowano Gomułkę do Białegostoku, gdzie miał dalej odsiadywać wyrok otrzymany w Łodzi. Było to tym samym czwarte więzienie (licząc areszt), w którym w tak krótkim czasie przebywał Władysław Gomułka. 

W marcu 1934- ze względów zdrowotnych oraz w wyniku starań Zofii Szoken uzyskał miesięczną przerwę w odbywaniu kary. Nielegalnie opuścił wówczas kraj udając się do Związku Radzieckiego Został tam wysłany przez KC KPP. Przez kilka miesięcy leczył się na Krymie, później przez 10 miesięcy był słuchaczem Międzynarodowej Szkoły Leninowskiej w Moskwie, tzw. "Leninówki". Przygotowywała ona kadry pracowników partyjnych dla poszczególnych partii komunistycznych działających w krajach kapitalistycznych . Do kraju powrócił we wrześniu 1935 r. W czasie jego nieobecności w Polsce za działalność w KPP została aresztowana i skazana na trzy lata więzienia jego żona Zofia. 

Po powrocie do kraju włączył się do nielegalnej działalności na rzecz tworzenia jednolitego frontu klasy robotniczej i frontu ludowego w obronie demokracji . "Staje się zawodowym funkcjonariuszem partyjnym, utrzymywanym przez partię, przebywającym stale w konspiracji, pod przybranym nazwiskiem itp. Wchodzi tym samym do elity aktywu KPP, do formacji zawodowych rewolucjonistów" . Znalazł się w grupie bardzo wąskiego kręgu działaczy, który nie przekraczał kilkuset osób. Do kwietnia 1936 był sekretarzem Komitetu Okręgowego KPP na Górnym Ślasku, mieszkał w Chorzowie. Do jego głównych zadań należała praca z działaczami związkowymi oraz organizacja akcji propagandowych. Właśnie w trakcie jednej z nich, kiedy przygotowywał obchody 1-majowego święta mającego się odbyć pod hasłami jedności polskiej klasy robotniczej i jedności wszystkich ludzi na całym świecie doszło do kolejnego jego aresztowania. Postawiono mu zarzut, iż "jako funkcjonariusz Komitetu Centralnego KPP Wydziału Zawodowego wydawał nastawienia do pracy komunistycznej wszystkim oskarżonym (...) kierował całą techniką okręgową KPP (...) oraz finansował Komitet Dzielnicowy" . Śledztwo dotyczyło również rozwieszania plakatów komunistycznych i drukowania ulotek propagandowych. 

Po krótkiej rozprawie ( 29 i 30 września 1936 r. ) Sąd Okręgowy w Katowicach uznał Gomułkę oraz ośmiu jego współtowarzyszy winnymi "przygotowania zbrodni stanu" . Skazany na 7 lat więzienia i 10 lat pozbawienia praw obywatelskich wniósł apelację, co pozwoliło na zmniejszenie kary do 4 lat i 6 miesięcy. Do tego doszły jednak jeszcze 2 lata z poprzedniego wyroku. Tak więc po apelacji kara była mniejsza jedynie o 6 miesięcy.

Z więzienia w Katowicach, gdzie siedział od czasu aresztowania przewieziono go na początku 1937 r. do więzienia w Rawiczu, a potem w Sieradzu. W obu tych miejscach przetrzymywano wielu komunistów. Tworzyli oni komuny, które zajmowały się samokształceniem, prowadziły dyskusje polityczne, starały się utrzymywać kontakty z towarzyszami z wolności, broniły również przed szykanami ze strony władz i personelu więziennego. Po wprowadzeniu bowiem w 1936 r. nowego regulaminu więziennego, zrównującego więźniów politycznych z kryminalnymi komuny uznane zostały za nielegalne, a przynależność do nich karana była karcerem. 

Po przeniesieniu do sieradzkiego więzienia w 1938 r. Gomułka został tam starostą komuny. Wraz z innymi więźniami wydawał gazetkę "Antyfaszysta". Był już wtedy więźniem zdyscyplinowanym i zorganizowanym. Prowadził pracowity tryb życia, ale nie zaniedbywał także możliwych w więzieniu rozrywek, jak np. gra w domino czy szachy. Współwięźniowie, którzy z nim grali wspominali później, iż każdą rozgrywkę traktował poważnie, bardzo nie lubił przegrywać . 

Rozwiązanie Komunistycznej Partii Polski

W czasie jego pobytu w więzieniu, w 1938 r., doszło do rozwiązania przez Prezydium Komitetu Wykonawczego Międzynarodówki Komunistycznej Partii Polski . Pod decyzją podpisali się przedstawiciele partii radzieckiej, bułgarskiej, fińskiej i włoskiej. Przeżył tę wiadomość, podobnie jak inni polityczni więźniowie, bardzo ciężko. Liczył jednak, że ta niesprawiedliwa decyzja zostanie cofnięta i dojdzie do odbudowy partii .

Warto tu zwrócić uwagę na sposób działania Międzynarodówki Komunistycznej i samego Stalina. Otóż wobec czołowych działaczy KPP przebywających w ZSRR wysuwano fałszywe oskarżenia i stosowano represje. Ofiarami tych pomówień padały często osoby nie biorące już czynnego udziału w działalności KPP i będące w Związku Radzieckim na emigracji. Kierownictwo KPP, które przebywało na Zachodzie (siedzibą Biura Politycznego był Paryż) zostało wezwane do Moskwy. Głównym zarzutem wysuniętym przeciwko niemu było opanowanie go przez wrogów klasowych, piłsudczykowych agentów. Najważniejsza tuba propagandowa Kominternu jaką było pismo "Kommunisticzeskij Intiernacyonał" w 1938 r. zamieściła artykuł "Prowokatorzy przy robocie" w którym piętnuje wszystkie "grzechy" polskich komunistów. Oskarżeni o współpracę z sanacyjną policją oraz wywiadem wojskowym przywódcy KPP, którzy znajdowali się w ZSRR lub przyjechali tam, aby oczyścić się z prowokacyjnych zarzutów, zostali straceni bądź zginęli w obozach.

Gomułka jako niezwykle ambitny działacz zapewne również pojechałby do Moskwy. Tak więc paradoksalnie więzienie uratowało mu życie, zaś stalinowskie czystki umożliwiły dalsza karierę polityczną.

Odzyskanie wolności. Pobyt w Białymstoku i Lwowie

Agresja Niemiec hitlerowskich na Polskę 1 września 1939 r. stworzyła więźniom możliwość wydostania się na wolność. Komuna więzienna w Sieradzu wobec ucieczki władz więziennych zorganizowała samouwolnienie się skazanych. Władysław Gomułka zdołał dotrzeć do Łodzi, stąd wyruszył do Warszawy, gdzie spodziewał się odnaleźć żonę. Dotarł tam 7 września, chciał walczyć z okupantem (jeszcze w więzieniu w Sieradzu w imieniu więzionych komunistów zgłaszał gotowość ochotniczego zaciągu do wojska) lecz okazało się to niemożliwe. Po pierwsze do zbrojnego Batalionu Obrońców Warszawy nie przyjmowano komunistów, po drugie stan zdrowia Gomułki nie pozwalał na wstąpienie w jego szeregi . Po kapitulacji Warszawy wyjechał na wschód, podobnie jak większość komunistów, do zajętego przez wojska radzieckie Białegostoku.

W mieście tym, podobnie jak we Lwowie gromadził się pozostały w kraju aktyw rozwiązanej Komunistycznej Partii Polski. Wszyscy oni żywili nadzieję na rychłą odbudowę polskiego ruchu komunistycznego. "Chcieli działać politycznie i w sposób zorganizowany" . Z ramienia Komitetu Obwodowego Komunistycznej Partii Białorusi Gomułka został skierowany w charakterze gospodarza i opiekuna do domu byłych więźniów politycznych. W Białymstoku czuł się bardzo osamotniony i rozgoryczony. Wspomina o tym w swoich "Pamiętnikach": "Odczułem to dopiero na tych ziemiach, włączonych do Związku Radzieckiego. Tam właśnie jako komunista poczułem się niczym. Jako więźniowie polityczni- mimo rozwiązania KPP- mieliśmy swoją organizację: komunę więzienną. Nikt z nas nie czuł się wówczas osamotniony. Ale wraz z rozbiciem więzienia i odzyskaniem wolności przestała istnieć ta więź organizacyjna, która w formie komuny więziennej łączyła za kratami wszystkich komunistów" .

Także stosunek władz radzieckich do członków byłej KPP przebywających na tych terenach włączonych do Związku Radzieckiego, zaliczanie ich do "kategorii niepełnosprawnych i podejrzanych obywateli radzieckich" oraz współdziałanie Stalina z Hitlerem w agresji na Polskę w poważnym stopniu osłabiły jego wiarę w stalinowską ortodoksję. Napisał później: "Po latach walki, wyrzeczeń i izolacji w kazamatach więziennych, wychowywani w duchu bezgranicznej wierności i oddania dla Związku Radzieckiego, jako jedynego państwa socjalistycznego, którego polityka głoszona formalnie przez Komintern miała być drogowskazem dla wszystkich partii komunistycznych i międzynarodowego proletariatu, komuniści polscy w zaistniałych po wrześniu 1939 r. warunkach nie mogli nie odczuwać goryczy wielkiej krzywdy, jaka ich spotkała" .

Pod koniec 1939 r. Gomułka wyjechał z Białegostoku do Lwowa, gdzie jego żona pracowała jako robotnica w fabryce likierów. Został tam mianowany dyrektorem niewielkiego zakładu wyrobów papierniczych , a następnie kierownikiem oddziału w fabryce papierniczej "Biblos". Nie angażował się w życie lwowskiego środowiska komunistycznego, pozostawał na uboczu. Od jesieni 1940 r. byli członkowie KPP, pozbawieni swojej partii, mieli możliwość wstępowania do partii radzieckiej. Gomułka nie czynił w tym kierunku żadnych starań. Jak sam przypuszczał, legitymację Wszechzwiązkowej Komunistycznej Partii (bolszewików), otrzymał z inicjatywy lwowskiego sekretarza partii, który po zasięgnięciu opinii dyrektora fabryki w której pracował oraz zapoznaniu się z materiałami dawnej szkoły partyjnej KPP w Kraskowie pod Moskwą zdecydował się włączyć go w szeregi WKP(b) .

Współtwórca Polskiej Partii Robotniczej

We Lwowie zastał go wybuch wojny niemiecko-radzieckiej. Swój dylemat, czy ewakuować się w głąb Rosji czy też powrócić do okupowanego przez hitlerowców kraju rozwiązał na rzecz włączenia się w odbudowę niepodległego państwa polskiego. Późną jesienią 1941 r. wrócił na Podkarpacie, gdzie zamieszkał w okolicach Krosna przestrzegając ściśle zasad konspiracji . Tam rozpoczął działalność niepodległościową, organizował Polską Partię Robotniczą i jej siłę zbrojną- Gwardię Ludową. Dla potrzeb konspiracji przyjął pseudonim "Wiesław".

Polska Partia Robotnicza powstała w styczniu 1942 r. , powołana do życia przez tzw. Grupę Inicjatywną przeszkoloną w ZSRR. Wystosowała ona odezwę programową, skierowaną do robotników, chłopów i inteligencji, do wszystkich patriotów polskich. Nawoływała do "walki z okupantem na śmierć i życie", co będzie możliwe "tylko wtedy, kiedy w jego pierwszych szeregach walczyć będzie zespolona i zwarta klasa robotnicza".

Słowa odezwy były "balsamem dla duszy" Gomułki. "Wyrażały moje myśli, przekonania i uczucia. Rozpierała mnie radość, że nareszcie powstaje organizowana przez komunistów polskich partia robotnicza stojąca na gruncie niepodległości i suwerenności Polski, zrywająca z dawną błędną i wręcz szkodliwą z punktu widzenia narodu polskiego polityką b. KPP" - napisał w swoich wspomnieniach. Znalazł więc w niej odzwierciedlenia własnej postawy politycznej i jakby zmaterializowanie nurtujących go wówczas myśli.

W pierwszych miesiącach 1942 r. włączył się Gomułka w tworzenie komórek PPR na Podkarpaciu. Tworzenie ogniw kierowniczych partii, zapewnienie powiązań organizacyjnych, zbudowanie odpowiedniej infrastruktury, umożliwiającej funkcjonowanie partii to zadania, którymi zajmował się "Wiesław" w rejonie Krosna. W tym czasie trwały usilne poszukiwania rezerw kadrowych w partii. Doszło do poinformowania ośrodka kierowniczego również o Gomułce. Na przełomie czerwca i lipca 1942 r. kierownictwo PPR wezwało Władysława Gomułkę do Warszawy i zaproponowało podjęcie działalności partyjnej na terenie stolicy. Zgodził się, ale dopiero po dokończeniu prac związanych z tworzeniem Komitetu Podokręgowego PPR na Podkarpaciu.

I sekretarz warszawskiej PPR

Nie dane mu jednak było dokończyć budowy PPR w rodzinnych stronach, gdyż w sierpniu 1942 r. w trybie nagłym przybył do Warszawy. Warszawska organizacja doznała w tym czasie dotkliwych strat wskutek aresztowań przez gestapo licznych jej członków i działaczy. Był wśród nich także Jerzy Albrecht- ówczesny sekretarz Komitetu Warszawskiego PPR. Kierownictwo PPR zdecydowało się w tej sytuacji powierzyć tę funkcję Władysławowi Gomułce. Po przybyciu do Warszawy wyrobił sobie fikcyjne dokumenty na nazwisko Feliks Duniak i aktywnie rozpoczął rozbudowę osłabionej aresztowaniami PPR.

Sytuacja warszawskiej organizacji w chwili przejmowania jej przez Gomułkę była niezwykle trudna. Brakowało środków, łączności pomiędzy zdziesiątkowanymi aktywistami. Na początku miał nawet problemy ze znalezieniem konspiracyjnego mieszkania. We wrześniu 1942 r. został dokooptowany do Tymczasowego Komitetu Centralnego PPR, co oznaczało wejście do ścisłego ośrodka decyzyjnego partii, choć jeszcze nie do tzw. "trójki". Tworzyli ją wówczas Marceli Nowotko, Paweł Finder, i Bolesław Mołojec.

Jako sekretarz warszawskiej PPR Gomułka przywiązywał ogromną wagę do zbrojnego ruchu oporu, do budowy i umacniania Gwardii Ludowej oraz organizowania jej akcji. Chciał nadać tej organizacji patriotyczny charakter, przeciwstawiał się sekciarskim i pseudoklasowym skłonnościom . Był między innymi organizatorem akcji odwetowej wobec okupanta po tym jak na warszawskim węźle kolejowym powieszono w październiku 1942 r. 50 osób spośród ujętych w aresztowaniach, m.in. członków PPR. W odpowiedzi Gwardia Ludowa dokonała ataku na niemiecki lokale "Cafe Club" i "Mitropa".

Jesienią 1942 r. warszawska organizacja PPR z Gomułką na czele podjęła się pomocy zagrożonej ludności getta dostarczając tam pewną ilość broni oraz wyprowadzając poza mury kilkaset osób zapewniła im kryjówki bądź skierowała do partyzantki . Także za sprawą Gomułki doszło w tym czasie do utworzenia Związku Walki Młodych, zwracał bowiem dużą uwagę na rozwijające się koła młodzieży.

Morderstwo Nowotki i jego następstwa

Do tragicznych wydarzeń w kręgu PPR doszło pod koniec 1942 r. W ostatnich dniach listopada został zastrzelony na ulicy I sekretarz partii, Marceli Nowotko. Stało się to w czasie konspiracyjnego spotkania z Dowódcą Gwardii Ludowej, Bolesławem Mołojcem. Od razu po śmierci Nowotki ten drugi objął kierownictwo partii, a ponieważ jego zachowanie wydawało się nadzwyczaj podejrzane oskarżono go o udział w morderstwie Nowotki. Ponieważ zabójstwo miało miejsce na terenie Warszawy do wyjaśnienia tej sprawy włączony został Władysław Gomułka. Stało się to jednak, co sam przyznał w swoich wspomnieniach, z dwutygodniowym opóźnieniem . Mogło to oznaczać, że mimo swoich zasług w dzieło tworzenia partii, nie cieszył się jednak stuprocentowym zaufaniem kierownictwa PPR. Jednak po spotkaniu Gomułki z Pawłem Finderem okazało się, że jego stanowisko w tej sprawie było identyczne jak pozostałych towarzyszy: należało natychmiast odsunąć Mołojca od pracy partyjnej. Uznano go za uzurpatora sięgającego po władzę w partii drogą zamachu stanu i podjęto decyzję o jego likwidacji.

Realizację tego planu powierzono Gomułce, który mógł w sposób nie budzący podejrzeń skontaktować się z ewentualnym "wykonawcą" wyroku, komendantem Gwardii Ludowej w Warszawie, Bolesławem Kowalskim. Ten jednak odmówił, motywując to brakiem niezbitych dowodów winy . Również druga próba zgładzenia Mołojca w czasie posiedzenia KC w Wesołej nie powiodła się. Wyrok wykonano dopiero 29 grudnia 1942 r., kiedy to na warszawskiej Starówce Janek Krasicki, współtwórca Związku Walki Młodych, zastrzelił Bolesława Mołojca .

W wyniku tych zdarzeń doszło do awansu Gomułki, który razem z innym członkiem Komitetu Centralnego- Franciszkiem Jóźwiakiem wchodzi do ścisłej "trójki kierowniczej" w partii. Trzecią osobą pozostał Paweł Finder, który został I sekretarzem PPR. Gomułce powierzono kierowanie całym konspiracyjnym aparatem propagandowo-wydawniczym partii, obejmującym wówczas konspiracyjnš prasę, technikę drukarską i kolportaż. Zajmował się również organizacją partyjną działającą w stolicy oraz okręgami Warszawa-Lewa Podmiejska i Prawa Podmiejska .

Rozmowy z Delegaturą Rządu na Kraj

Był zwolennikiem porozumienia i współdziałania z różnymi ugrupowaniami politycznymi w walce z okupantem hitlerowskim. W styczniu 1943 doszło do decydującej próby nawiązania przez PPR szerszych stosunków z Delegaturą Rządu na Kraj, tzw. obozem londyńskim. Rozmowy w imieniu partii prowadził Gomułka, który wystosował List otwarty wzywający władze polskiego państwa podziemnego do zerwania z biernością i podjęcia walki zbrojnej, a także postulował zjednoczenie wszystkich sił oporu. Jeden ze współpracowników "Wiesława" z tego okresu, Marian Spychalski, tak pisał: "Pamiętam jak Wiesław ze swoją wnikliwością w szczegóły przygotowywał wszelkie propozycje, umożliwiające tak potrzebne narodowi zjednoczenie wszystkich sił zbrojnych w walce z Niemcami. Stawiał nawet podporządkowanie Gwardii Ludowej kierownictwu Związku Walki Zbrojnej, pod warunkiem, że wspólna walka zbrojna zostanie rozpoczęta, gdyż wtedy walczyły jedynie oddziały GL. podnosił również sprawę podporządkowania PPR Delegaturze Rządu londyńskiego, pod warunkiem, że Delegatura zaprzestanie napaści i szerzenia oszczerstw wobec ruchu robotniczego, będzie realizować wspólny front walki zbrojnej, że odgrodzi się od tych organizacji, które występowały przeciwko tej walce" .
 
 

Pierwsze pióro Polskiej Partii Robotniczej

Delegatura Rządu odrzuciła jednak propozycję kierownictwa PPR. Gomułka rozpoczął więc poszukiwania możliwości porozumienia i współdziałania z innymi siłami politycznymi. W centralnym piśmie PPR "Trybunie Wolności" prezentował stanowisko partii w najważniejszych sprawach dotyczących taktyki działań i strategicznych celów. Do najważniejszych materiałów zaliczyć należy artykuł " O myśl polityczną polskiej demokracji", w którym dowodził, że w interesie całego narodu jest przyjęcie sformułowanej przez PPR koncepcji politycznej. Jej filarami stać się miały :

1) demokratyczny i wolnościowy ustrój społeczny przyszłej Polski, w której głos decydujący należałby do robotników, chłopów i inteligencji,

2) dobrosąsiedzki, przyjazny stosunek Polski do naszego wschodniego sąsiada, przy uznaniu prawa samostanowienia narodów o własnym losie.

Na tych zagadnieniach, zdaniem autora, miała opierać się siła odrodzonej Polski .

Opublikowany 1 września 1943 r. tekst zawiera także apel do " światłych głów" polskiej demokracji o zrewidowanie oceny swej przeszłości.

W tym samym roku opublikowana została pierwsza deklaracja programowa PPR- "O co walczymy?". Gomułka jako odpowiedzialny za Centralną Redakcję PPR miał istotny wpływ na ostateczny kształt tego tekstu. Zakwestionowano w nim całkowicie struktury polskiego państwa podziemnego, wysunięto postulat unieważnienia wszystkich krajowych nominacji Rządu RP i wyłonienie zupełnie nowych władz na wszystkich szczeblach. Zapowiadano uspołecznienie "przedsiębiorstw bankowych i wielkoprzemysłowych" oraz poddanie tych ostatnich kontroli "komitetów fabrycznych". Co do kwestii agrarnej, to postulowano " wywłaszczyć bez odszkodowania gospodarstwa obszarnicze powyżej 50 ha" . Zawarto tam również wskazania w sprawie tworzenia armii polskiej "na zasadach demokratycznych i obywatelskich", która miała być zdolna prowadzić skuteczną walkę o wyzwolenie, a później stać na straży ludowego, demokratycznego państwa .

Zaskakujące, ale odezwa ta spotkała się z krytyką ze strony Wydziału Informacji Międzynarodowej KC WKP(b) w Moskwie. Zarzucono PPR zbytni radykalizm i nakazano, by za główny cel wysuwano nie ustrój radziecki, ale demokratyczny oraz by złagodzić sformułowania dotyczące planowanych wywłaszczeń i parcelacji majątków ziemskich. Ostateczna wersja deklaracji " O co walczymy?" zredagowana przez Gomułkę ukazała się w listopadzie 1943 r.

Gomułka I sekretarzem PPR. Powołanie KRN.

14 listopada 1943 doszło do aresztowania przez Gestapo I sekretarza PPR Pawła Findera. Stało się to w lokalu, gdzie miało się odbyć spotkanie Komitetu Centralnego partii. Tylko w wyniku szczęśliwego zbiegu okoliczności aresztowania uniknął sam Gomułka. Zobowiązał się bowiem przyprowadzić z Dworca Głównego jeszcze jednego członka KC, który nie wiedział, gdzie lokal ten się znajduje. Gdy przybyli na miejsce, Gestapo wraz z aresztowanymi już odjechało.

Partia nie mogła zbyt długo pozostawać bez I sekretarza, a ponieważ trudno było liczyć na rychłe uwolnienie Findera 23 listopada odbyło się posiedzenie KC na którym wybrano nowe władze partii. Sekretarzem niemal jednomyślnie wybrano Władysława Gomułkę. Okoliczności oraz sposób wybrania Gomułki na pierwszego sekretarza partii miały dość daleko idące konsekwencje dla kształtowania losów powojennej Polski. "Wiesław" nie był bowiem "stuprocentowym" kandydatem na to stanowisko. W kierownictwie partii obok niego byli tacy działacze, jak Franciszek Jóźwiak, Bolesław Bierut, Aleksander Kowalski czy Ignacy Loga-Sowiński. Posiadali o wiele większe doświadczenie niż Gomułka, także w działalności w Kominternie. Sam Bierut był zarówno o wiele starszy od Gomułki, miał również większy staż partyjny. Okazało się jednak, że w gronie działaczy nie był szerzej znany, gdyż jako funkcjonariusz Kominternu przez wiele lat przebywał poza krajem. Kiedy więc na posiedzeniu KC stanęła sprawa wyboru sekretarza ze zgłoszonych kandydatur Gomułki, Bieruta i Jóźwiaka, tylko ten pierwszy liczył się w głosowaniu. Bierut i Jóźwiak, którzy otrzymali po jednym głosie, znaleźli się obok niego w trójce kierowniczej. Dowodzi to faktu, że Gomułka cieszył się sporym autorytetem w gronie działaczy, należał do wybijających się działaczy partii w tym okresie. Posiadał przecież doświadczenie w pracy politycznej wyniesione z działalności w Polsce okresu międzywojennego . Z doświadczeń KPP potrafił wysunąć wnioski, które pomogły mu przekonywać innych, "(...) że jeśli partia ma wyjść zwycięsko ze zmagań zarówno z okupantem, jak i rodzimym obozem burżuazyjnym, to musi hasło budowy niepodległego państwa polskiego wysunąć na czoło swoich zadań. Konkretnie chodziło o to, aby w miejsce nierealistycznego, wynikającego z ogólnie przyjętej strategii międzynarodowego ruchu robotniczego po pierwsze wojnie światowej hasła Radzieckiej Republiki Rad, wysunąć zadanie budowy Polskiej Rzeczpospolitej, oczywiście demokratycznej, a więc i ludowej" .

Wybór Gomułki na stanowisko I sekretarza, nie uzgodniony wcześniej z Moskwą, nie spotkał się tam z aprobatą. Depesze, które stamtąd płynęły, adresowane były nie do Gomułki, lecz ogólnie do kierownictwa PPR, co można było odczytać jako brak zaufania do "Wiesława".

Na skutek zdecydowanie antykomunistycznej i antyradzieckiej postawy obozu londyńskiego Władysław Gomułka wystąpił z inicjatywą utworzenia Krajowej Rady Narodowej, jednoczącej wokół siebie lewicowe siły narodu polskiego i organizującej je w samodzielną reprezentację polityczną Polski . Miał to być ośrodek władzy gotowy do przejęcia kontroli nad krajem w momencie, gdy zostanie on wyzwolony. Inauguracyjne posiedzenie KRN odbyło się w noc sylwestrową 1943 roku. Przewodniczącym Rady został Bolesław Bierut, zaś w jej skład weszli jeszcze m.in. Jóźwiak, Loga-Sowiński, Spychalski. Część z członków KRN, a wśród nich Gomułka, nie uczestniczyło w założycielskim posiedzeniu ze względów bezpieczeństwa- nie chciano narażać jednocześnie całego kierownictwa partii i Gwardii Ludowej.

Pod deklaracją założycielską oprócz PPR, jej organizacji wojskowej Gwardii Ludowej i Związku Walki Młodych podpisali się przedstawiciele Robotniczej Partii Polskich Socjalistów (RPPS) oraz bezpartyjni naukowcy, reprezentanci spółdzielczości i związków zawodowych . Większość z tych grup i organizacji jednak, mimo deklarowanej przez KRN koalicyjności i otwartości na niekomunistyczne grupy polityczne, stanowiły po prostu przybudówki PPR albo wręcz nie istniały .

Powołanie KRN odbiło się głośnym echem w Moskwie, gdzie spodziewano się, że decyzja polityczna tej wagi nie zostanie podjęta przez Polaków samodzielnie. Zdumienie było tym większe, że powstanie KRN zbiegło się z utworzeniem za sprawą Związku Patriotów Polskich w ZSRR (grudzień 1943), oraz za zgodą Stalina, komisji organizacyjnej Polskiego Komitetu Narodowego, który także miał stanowić alternatywę dla Rządu RP w Londynie. Polscy komuniści w Rosji byli przekonani, że tylko oni, dysponując szerszym widzeniem sytuacji międzynarodowej, potrafią skonstruować organy władzy, które jako reprezentant lewicy będą mogły wytyczać perspektywy rozwojowe powojennej Polski. Nieskoordynowane działanie komunistów w Rosji i Polsce wynikało z braku łączności radiowej, która została przerwana w listopadzie 1943, po aresztowaniu przez Gestapo ówczesnego sekretarza partii, Pawła Findera oraz Małgorzaty Fornalskiej, dysponujących szyframi i mających dostęp do łączności z Moskwą.

W tych warunkach Władysław Gomułka usilnie dążył do przekazania emigracji komunistycznej możliwie pełnej oceny sytuacji politycznej w kraju. Zawarł ją w obszernym piśmie skierowanym w styczniu 1944 roku do Georgii Dymitrowa, sekretarza generalnego Komitetu Wykonawczego Międzynarodówki Komunistycznej, do Moskwy. Przedstawiając sytuację w polskim ruchu robotniczym, ruchu ludowym oraz w obozie sanacyjnym i ugrupowaniach reakcyjno-faszystowskich zwrócił uwagę zwłaszcza na masowy i bestialski terror okupanta oraz na pozytywny stosunek społeczeństwa polskiego do ZSRR, który po konferencjach w Moskwie i Teheranie, w obliczu rychłego wyzwolenia Polski przez Armię Czerwoną uległ zdecydowanej poprawie . List, napisany 12 stycznia 1944 roku dotarł do Moskwy pod koniec miesiąca.

Najbardziej istotną częścią tego "Pisma" była charakterystyka sytuacji, która skłoniła PPR do powołania do życia Krajowej Rady Narodowej. Żeby rozwiać wątpliwości co do słuszności tego kroku napisał: " Uważamy, że reprezentację polityczną Polski na zewnątrz obowiązkowo powinna powołać KRN, gdyż to wzmocniłoby niezmiernie pozycję takiej reprezentacji. Korzenie jej tkwiłyby głęboko w kraju. Jest rzeczą naturalną, że Związek Patriotów Polskich winien stać się ośrodkiem tej reprezentacji, lecz nie sam jeden. Przedstawiciel KRN wydaje nam się niezbędny. Obawiamy się aby nieskoordynowane przez nas w kraju i przez Was za granicą nie powodowały pewnego zamieszania w naszej pracy" .

Argumenty przedstawione przez Gomułkę raczej nie przekonały do końca adresatów. Ośrodek emigracyjny odniósł się krytycznie do programu KRN. Moskiewscy komuniści zarzucali PPR i KRN zbytni radykalizm w kwestiach społecznych, "sekciarstwo", wysuwanie hasła "ludowej Polski" i nacjonalizacji. Zalecono przygotowanie gruntu dla Rządu Tymczasowego, który miał ogarnąć, obok KRN, wszystkie grupy w kraju, zaangażowane w walkę z niemieckim zaborcą w sojuszu z ZSRR.

Różnice zdań miały miejsce także w krajowym kierownictwie PPR, dotyczyły one przede wszystkim podstawowego zagadnienia, jakim było sprawowanie władzy przez KRN. Głównymi antagonistami byli Bierut i Gomułka. Dla tego pierwszego kluczowym problemem nie było pozyskanie sojuszników politycznych, ale obecność Armii Czerwonej, która według niego zagadnienie rządu miała rozwiązać automatycznie. Gomułka natomiast wzbraniał się jak mógł przed sytuacją, gdy Krajowa Rada Narodowa wiązać się będzie jedynie z PPR. Dążył do porozumienia z innymi ugrupowaniami sytuującymi się na lewicy ruchu socjalistycznego, jak Robotnicza Partia Polskich Socjalistów czy Związek Syndykalistów Polskich, które to partie zrzeszał tzw. Centralny Komitet Ludowy. W tym celu był skłonny nawet pójść na pewne ustępstwa polityczne, choćby na rezygnację z formuły KRN i powołanie nowego ośrodka opartego na szerszej podstawie. Dla Bieruta takie kompromisy były zbyt szkodliwe, dawał więc temu wyraz zarzucając Gomułce niedocenianie korzyści, jakie niesie za sobą wyzwolenie Polski przez Armię Czerwoną. Posunął się nawet do sporządzenia donosu na Gomułkę w którym, podpisując się nazwiskiem Iwaniuk, pisał: "Sekretarz Komitetu nie stoi na wysokości swych zadań. Zamiast do konsolidacji, przyczynia się do rozłamu KC. Wasza natychmiastowa pomoc w rozwiązaniu tej kryzysowej sytuacji jest niezbędna" .

"Wiesław" zdawał sobie oczywiście sprawę, że wyzwolenie kraju przez Armię Radziecką da PPR i KRN silne atuty i umożliwi objęcie władzy. Ale potrafił również przewidzieć, że im słabsza będzie baza społeczna tej władzy, tym trudniejsze będą też warunki rządzenia wewnątrz, co doprowadzi do konieczności stosowania surowych metod rządzenia . Tego chciał uniknąć, tym bardziej, że nastroje społeczeństwa wobec żołnierzy Armii Czerwonej entuzjastyczne wcale nie były. "Przyczynia się do tego chuligaństwo, maruderstwo, ale przy tych nastrojach grozi nam niebezpieczeństwo, że może przyjąć się zarzut o agenturze sowieckiej, że może nastąpić izolacja. Masy winny nas uważać za polską partię, niech nas atakują jako polską partię, niech nas atakują jako polskich komunistów, a nie jako agenturę" - twierdził i trudno mu odmówić racji. Meldunki władz terenowych dotyczące morderstw, gwałtów i rabunków dokonywanych przez żołnierzy Armii Czerwonej na ziemiach polskich w latach 1944-1945 są wstrząsające. Był to także problem masowych wywózek ludzi do obozów pracy w ZSRR i zorganizowanego rabunku wyposażenia zakładów przemysłowych, magazynów itp.

Tak oto, w atmosferze konfliktu wokół sposobu działania Krajowej Rady Narodowej zamyka się okupacyjny okres działalności Władysława Gomułki. "Wiesław" kończy go jako przywódca partii komunistycznej, który dał się poznać jako samodzielny polityk, realizujący w dużym stopniu własne koncepcje bez oczekiwania na szczegółowe dyrektywy Moskwy. Od innych polskich komunistów, a w kierownictwie partii w szczególności od Bieruta, odróżniało go przywiązywanie dużej wagi do politycznych środków działania i samodzielności, zamiast oglądania się na Armię Czerwoną jako czynnika umożliwiającego przejęcie władzy w powojennej Polsce


 

 

LATA 1944 - 1956

Utworzenie PKWN

Nadrzędnym celem komunistów polskich, zarówno w kraju, jak i w ZSRR było przejęcie władzy i wprowadzenie systemu socjalistycznego w jego komunistycznym wariancie. W maju 1944 wyruszyła do Moskwy delegacja Krajowej Rady Narodowej, aby poinformować o sytuacji w kraju oraz nawiązać kontakty ze Związkiem Patriotów Polskich w ZSRR. Nie posiadała ona żadnych pełnomocnictw do powoływania rządu czy komitetu o charakterze rządu. Podobnie jak następna, która dotarła do Moskwy na początku lipca. Tymczasem w środowiskach polskich w ZSRR cały czas planowano powołanie w Związku Radzieckim tymczasowych polskich organów władzy. Przybycie komunistów z kraju stwarzało doskonałą do tego sytuację. Przyjmując na Kremlu delegację KRN Stalin oświadczył, że należy rozpocząć przygotowania do stworzenia nowego rządu polskiego, który miałby opierać się na działaczach politycznych w kraju i oczywiście na KRN. To stanowisko stwarzałoby pozory, że rząd polski został wyłoniony w kraju. Tymczasem wszystkimi przygotowaniami kierowało Centralne Biuro Komunistów Polskich w Moskwie. Komuniści w ZSRR mieli ogromny wpływ na program, z jakim miał wystąpić nowy rząd. Stwarzano kamuflujące pozory wiedząc, że społeczeństwo w kraju obawia się sowietyzacji, nie wspomniano o projektowanej nacjonalizacji przemysłu oraz braku gwarancji prywatnego władania ziemią. Miał to być program ustanowienia władzy, która będzie zdominowana przez partię komunistyczną bez przebudowy struktur politycznych, gospodarczych i społecznych. Jego wyrazem stał się ogłoszony 22 lipca Manifest PKWN .

Kierowana przez Gomułkę PPR nie miała praktycznie żadnego wpływu na ani na obsadę personalną tworzonej namiastki rządu, ani na planowane przez nią pierwsze działania. Nikt z działaczy tej partii nie został włączony w skład PKWN. Sam Gomułka tuż po powołaniu do życia Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego nie uczestniczył bezpośrednio w działaniach tego organu władzy, był jednak doskonale poinformowany o działaniach wewnątrz komitetu. Zajął się natomiast rozbudową struktur partyjnych, na sierpień 1944 roku przypadła bowiem rekonstrukcja władz PPR.

Ośrodkiem, który miał odtąd kierować partią stało się Biuro Polityczne. W jego skład weszli Gomułka i Bierut oraz Aleksander Zawadzki, Jakub Berman i Hilary Minc- przedstawiciele Centralnego Biura Komunistów Polskich w ZSRR. Bierut w pracach Biura uczestniczył tylko nieoficjalnie, gdyż jako przewodniczący Krajowej Rady Narodowej, a później prezydent, zgodnie z obowiązującą konstytucją z 1921 roku., nie mógł należeć do żadnej partii. Sekretarzem nadal pozostał Władysław Gomułka- on w Biurze Politycznym zajmował się sprawami PPR, Bierut-KRN, Berman-PKWN, Minc sprawami gospodarczymi, a Zawadzki wojskiem.

Kierowanie partią w tym okresie nie było dla "Wiesława" sprawą prostą. Wciąż istniały rozbieżności między nim a Bierutem co do sposobu prowadzenia PPR. Dotyczyły m.in. stosunku do ugrupowań obozu londyńskiego, które pozostały w podziemiu. Biorąc pod uwagę ich siłę i wpływy łatwo uświadomić sobie jak poważny był to problem dla komunistów. Gomułka jako przywódca partii stanął więc wobec poważnego dylematu: jak doprowadzić do izolacji przywódców tych ugrupowań i pozyskać masy , które znajdowały się pod ich wpływem. Najprostszym sposobem było zastosowanie wobec podziemia terroru. Choć początkowo przeciwstawiał się tym tendencjom, uległ im w końcu, domagając się jednak zróżnicowanego traktowania ugrupowań skrajnie prawicowych i ich przywódców i tych które skupiały szerokie masy młodzieży robotniczej i chłopskiej, jak AK i BCh. W stosunku do AK, która była wówczas bardzo poważną siłą, Gomułka zalecał odróżnianie dowódców od szarej masy członkowskiej. Dążył do pozyskania tych ostatnich za pomocą oddziaływania politycznego. Niestety, koncepcja Gomułki nie była przestrzegana w praktyce. Inni członkowie kierownictwa PPR, w tym Bierut, uważali, że jednakową politykę należy stosować wobec całego podziemia, co spowodowało, że represje stosowano także wobec wielu szeregowych członków AK i BCh .

Rząd Tymczasowy- Gomułka I wicepremierem

31 grudnia 1944 roku, na mocy ustawy Krajowej Rady Narodowej Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego został przekształcony w Rząd Tymczasowy, organ całkowicie uznany przez Związek Radziecki. Na jego czele stanął Edward Osóbka Morawski z PPS, I wicepremierem został Władysław Gomułka, a II wicepremierem Stanisław Janusz ze Stronnictwa Ludowego. Postulaty, by utworzyć Rząd Tymczasowy pojawiły się w prasie pod koniec listopada. Władysław Gomułka udzielił im poparcia m.in. w wywiadzie dla "Rzeczpospolitej" (7 grudzień 1944) zatytułowanym "Nadszedł moment utworzenia Rządu Tymczasowego. Na VI Sesji KRN ( 31 grudzień 1944) , kiedy doszło do powołania Rządu Tymczasowego "Wiesław" w wygłoszonym referacie z dumą podkreślał wkład PPR w walkę o wyzwolenie narodu polskiego i utworzenie politycznej reprezentacji Polski na arenie międzynarodowej- Rządu Tymczasowego .

Dzięki objęciu stanowiska I wicepremiera rola i pozycja Gomułki jeszcze wzrosła. Na początku lutego 1945 roku przeniósł się z Lublina do Warszawy. Tam podjął obowiązki przedstawiciela rządu na tereny na zachód od Wisły. Jednocześnie bardzo dużo czasu i uwagi poświęcał sprawom partii. Przebył w tym czasie ostre zapalenie płuc, które na kilka tygodni przykuło go do łóżka. Jak najszybciej mógł wrócił jednak do pracy, " (...) stawał się w tym okresie pierwszoplanową osobistością polskiego życia politycznego" .

Od 19 do 24 kwietnia 1945 roku Władysław Gomułka przebywał w Moskwie jako członek licznej delegacji Rządu Tymczasowego, która udała się tam w celu zawarcia układu o przyjaźni, pomocy wzajemnej i współpracy powojennej pomiędzy Polską a Związkiem Radzieckim. Układ ten, podpisany ostatecznie 21 kwietnia zawierał postanowienia o sojuszu wojennym przeciw Niemcom oraz o wspólnym występowaniu w przyszłości przeciw groźbie agresji ze strony Niemiec. Mówił także o "współpracy w duchu przyjaźni", o "umocnieniu więzi ekonomicznej i kulturalnej", oraz o wzajemnej pomocy "w odbudowie gospodarczej obydwu krajów".

Władysław Gomułka miał w 1945 roku wiele okazji do spotkań z Józefem Stalinem. Jednak to podczas rozmów, jakie toczyły się przy okazji zawarcia układu, poruszył sprawy niezwykle istotne dla odzyskującego wolność, suwerennego, na co miał nadzieję, państwa polskiego. Podczas rozmowy w cztery oczy podniósł sporne kwestie dotyczące demontażu urządzeń poniemieckich, przyznanych Polsce, zaprzestania wywózek ludzi do Związku Radzieckiego, które masowo dotykały górników ze Śląska, domagał się także przekazania polskim sądom porwanych przez NKWD szesnastu przywódców polskiego podziemia z gen. Leopoldem Okulickim na czele. Gomułka uważał, że takie działania są sprzeczne z poszanowaniem suwerenności Polski i rozniecają niepotrzebnie wśród Polaków nastroje antyradzieckie. Jednak nie na wiele zdały się zabiegi "Wiesława", Stalin obruszył się tylko: "Wy ze mną rozmawiacie jak prezydent wielkiego mocarstwa (...)" i nie dopuszczał zmiany stanowiska w tych sprawach.

Zakończenie wojny. Plenarne posiedzenie KC PPR

8 maja 1945 roku podpisaniem kapitulacji przez III Rzeszę zakończyła się wojna w Europie. Polska została doprowadzona do zwycięskiego zakończenia wojny przez Rząd Tymczasowy. Nowa władza sprawowała kontrolę nad całym dawnym terytorium Polski na zachód od Bugu oraz nad Ziemiami Zachodnimi po Odrę i Nysę. Dysponowała ok. 400-tysięczną armią, sprawowała bezpośredni zarząd kluczowych pozycji w przemyśle. Miała zatem wiele powodów do satysfakcji. Jednak Władysław Gomułka, sekretarz partii, I wicepremier Rządu Tymczasowego daleki był od entuzjazmu. Dostrzegał bowiem wzrost niechęci do nowej władzy wśród społeczeństwa polskiego, a także coraz większą aktywność podziemia, które na niektórych terenach przejmowało kontrolę nad lokalną sytuacją. Przyczyn takiego stanu rzeczy Gomułka dopatrywał się głównie w sekciarstwie aktywu własnej partii, w jego skłonnościach do administrowania i ciągotach monopolistycznych. Do tego dochodziło postępowanie Armii Czerwonej, która zachowywała się w Polsce jak w kraju okupowanym. Radzieccy żołnierze rabowali, gwałcili i mordowali właściwie bezkarnie. Ich komendanci nie ukrywali, że sytuacja w Polsce jest przejściowa i już wkrótce Polska stanie się kolejną republiką ZSRR. Ponadto, w ślad za Armią Czerwoną podążało NKWD, które instalowało swoje ekspozytury, areszty, obozy i zaczynało działać. Rozpoczęły się represje, które miały złamać morale i doprowadzić do zaniechania jakiegokolwiek oporu w społeczeństwie. Skierowane były nie tylko wobec osób czynnych w konspiracji- akowców, działaczy Narodowych Sił Zbrojnych czy Delegatury Rządu, ale obejmowały także określone grupy społeczne: ziemian, przemysłowców, pracowników sądownictwa. Nazywało się to walką z reakcją i agentami hitlerowskimi, a w rzeczywistości było rozprawą z całym ruchem podziemnym lat wojny. Celem było zniszczenie, bądź podporządkowanie najaktywniejszej części społeczeństwa, wywołanie atmosfery strachu i ugruntowanie w całym społeczeństwie poczucia, że jest skazane na " władzę ludową". Aparat bezpieczeństwa (tak nazywano funkcjonariuszy NKWD i Urzędu Bezpieczeństwa) liczył w tym okresie prawie 11 tysięcy pracowników, milicja obywatelska zatrudniała wówczas około 50 tysięcy pracowników. W aresztach bito i torturowano zatrzymanych, nie tylko ze względów politycznych, ale czasami w aktach zwykłego bandytyzmu.

Widział to oczywiście Gomułka, zdawał sobie też sprawę, że w ten sposób zamierzonego celu nie da się osiągnąć. Na 20 maja 1945 roku zostało zwołane do Warszawy plenarne posiedzenie KC PPR, jedno z najważniejszych w jej historii. Podczas dwudniowych obrad zajmowano się, jak określił to Władysław Gomułka, "(...) zagadnieniem linii taktycznej partii, która w praktyce od dłuższego czasu jest zdecydowanie wypaczona w sensie sekciarskim, szkodliwym dla dzisiejszej sytuacji" . Podstawowym problemem stało się przekonanie społeczeństwa, że nowe władze nie są agenturą Moskwy, że w swoich działaniach kierują się interesem Polski. Interesem rozumianym zdecydowanie inaczej, niż pojmował to ogół społeczeństwa, ale zawsze interesem. Było to zadanie praktycznie niewykonalne. Fakty, zachowanie mówiły przecież coś zupełnie innego, Gomułka jednak nie ustawał.

Podczas tego plenum wygłosił referat, mający zwrócić uwagę zabranych komunistów na problem samowoli aparatu bezpieczeństwa, który budził duże obawy społeczeństwa, ale także samego "Wiesława". Mówił: "Zaczyna w państwie naszym ponad naszymi głowami wyrastać drugie państwo. Organa bezpieczeństwa same robią pewną politykę, do której nikt się nie ma wtrącać. Poprzez nasze organa bezpieczeństwa realizuje swą politykę niejednokrotnie reakcja. Działalność bezpieczeństwa- to liczne przykłady wšskiej sekciarskiej polityki.(...) Daje się u nas w więzieniach ludziom zwierzęce warunki. Z tym trzeba skończyć. Ludzie albo się demoralizują, albo odchodzą. Poszczególni urzędnicy nie podporządkowują się ministrowi. Jest to zejście na manowce polityczne, co nam przynosi polityczne szkody. Zmierza do tego, że staniemy się NKWD-owską najgorszą agenturą" . Na koniec oświadczył : "Biuro Polityczne jest zdecydowane postawić sprawę walki z sekciarstwem na ostrej płaszczyźnie, wyciągnąć konsekwencje w stosunku do poszczególnych członków partii, aż do wyrzucenia z partii, oddawania ludzi pod sąd, robienia publicznych procesów" .

Ciekawym, bo bardzo odważnym, źródłem w tej sprawie jest także maszynopis z odręcznymi poprawkami Władysława Gomułki, który miał być prawdopodobnie listem Biura Politycznego KC PPR do Biura Politycznego KC WKP(b). Nie wiadomo niestety, czy był on dyskutowany przez BP KC PPR oraz czy został wysłany. Znów porusza on kwestię postępowania Armii Czerwonej: "(...) W pojęciu przeciętnego człowieka w Polsce, Armia Czerwona jest odbiciem Związku Radzieckiego oraz idei socjalizmu, jej stosunek do ludności polskiej jest traktowany jako miernik stosunku Związku Radzieckiego do Polski w ogóle. (...) Jednak fakty zachodzące w Polsce, dotyczące postępowania żołnierzy i oficerów Armii Czerwonej, daleko wykraczają swoim zasięgiem i rozmiarami poza granice maruderstwa i chuligaństwa trudnego do opanowania przez dowództwo wojskowe. (...) Weszło już w system rabowanie podróżnych w pociągach (...) przez mniejsze lub większe grupy żołnierzy- maruderów. (...) Gwałcenie kobiet jest stałym zjawiskiem. Do władz państwowych, do redakcji pism i do różnych instytucji zgłaszają się często polscy repatrianci z Niemiec ze skargami, że na terytorium Polski żołnierze Armii Czerwonej obrabowali ich z całego mienia. (...) Za ten stan rzeczy płaci politycznie nasza partia. Płaci po pierwsze dlatego, że jesteśmy jedyną partią, która przeciwdziałała antysowieckiej propagandzie polskiej i po drugie dlatego, że partia nasza traktowana jest przez społeczeństwo, jako faktycznie decydująca o wszystkim w państwie polskim i w Rządzie siła polityczna. (...) Zachodzi poważna obawa całkowitego odosobnienia PPR w pozytywnym stosunku do Związku Radzieckiego, wyrażanym na praktyce, a co za tym idzie groźba izolacji naszej partii nie tylko od narodu, lecz nawet od szerokich mas robotniczych" .

Minister Ziem Odzyskanych w Rządzie Tymczasowym

W czerwcu 1945 Władysław Gomułka wraz z delegacja Rządu Tymczasowego uczestniczył w rozmowach dotyczących utworzenia polskiego rządu jedności narodowej. Wzięli w nich udział także "reprezentanci sił demokratycznych z kraju", nie uznający do tej pory Rządu Tymczasowego oraz przedstawiciele emigracji londyńskiej. 18 czerwca Gomułka wygłosił obszerne przemówienie, atakując ostro reprezentację obozu londyńskiego, a zwłaszcza Stanisława Mikołajczyka, który w nowo tworzonym rządzie domagał się funkcji premiera oraz zmiany na stanowisku prezydenta KRN. Wypowiedział wówczas słowa, które odbiły się wówczas głośnym echem: "Władzy raz zdobytej nie oddamy nigdy. (...) Możecie jeszcze krzyczeć, że leje się krew narodu polskiego, że NKWD rządzi Polską, lecz to nie zawróci nas z drogi. Macie do wyboru-albo porozumienie i wspólna pracę nad odbudową Polski, albo rozejdziemy się raz na zawsze" . Emigracji londyńskiej nie pozostało nic innego, jak przystać na warunki komunistów. 28 czerwca Rząd Tymczasowy złożył dymisję i tego samego dnia prezydent KRN, Bolesław Bierut powołał Tymczasowy Rząd Jedności Narodowej. Władysław Gomułka został w nim wicepremierem, podobnie jak Stanisław Mikołajczyk. Tekę premiera powierzono Edwardowi Osóbce-Morawskiemu.

W lipcu 1945 Gomułka przebywał na konferencji w Poczdamie. Brał tam udział we wszystkich posiedzeniach i spotkaniach dotyczących sprawy polskiej, nie wykazywał jednak zbyt dużej inicjatywy. Działo się tak m.in. ze względu na fakt przewodniczenia polskiej delegacji przez Bolesława Bieruta, jako prezydenta KRN. Mimo tego, konferencja poczdamska wywarła na Gomułce ogromne wrażenie. Wielokrotnie powracał do niej w swoich późniejszych wystąpieniach, uważał ją za akt wielkiej wagi historycznej i sprawiedliwości dziejowej. Najwięcej kontrowersji w sprawie polskiej wywoływała wówczas sprawa zachodniej granicy na Odrze i Nysie Łużyckiej oraz przynależność Szczecina i Świnoujścia . Przekazanie polskiej administracji terenów leżących między dawną granicą polsko-niemiecką a wymienionymi wyżej rzekami, przy jednoczesnym przesiedleniu zamieszkującej ich ludności niemieckiej przypieczętowało możliwość kontroli tych obszarów przez Polskę.

Sprawami ziem odzyskanych zajęło się specjalnie powołane do tego celu ministerstwo, na czele którego stanął w listopadzie 1945 roku Władysław Gomułka. Nowy resort miał kierować przesiedleniem kilku milionów Niemców zamieszkałych na tych terenach oraz stworzeniem warunków dla osiedlenia się tam dwóch milionów repatriantów z terenów ZSRR, Francji, Belgii i innych krajów oraz Polaków z przeludnionych terenów Polski centralnej.

Gomułka potraktował sprawę zagospodarowania i zasiedlenia Ziem Odzyskanych jako priorytetową z punktu widzenia nie tylko rządu, ale również partii. Ministerstwem kierował z wielką, niekiedy przesadną skrupulatnością. Dużo uwagi poświęcał sprawom nieraz drugorzędnym, prawdopodobnie z braku zaufania do sumienności wykonawców. Do realizacji tego zadania pozyskiwał, obok działaczy PPR i PPS, także ludzi związanych z rządem emigracyjnym, zwłaszcza tych, którzy walczyli już przed wojną o powrót tych ziem do Polski. Funkcję ministra ziem odzyskanych Władysław Gomułka pełnił do roku 1948.

Dla PPR sprawa Ziem Odzyskanych i powołanego ministerstwa miała pierwszorzędny charakter jeszcze z jednego powodu. Przejmując administrowanie 1/3 powierzchni kraju, Ministerstwo Ziem Odzyskanych, którym kierował Gomułka, odebrało uprawnienia pozostające dotąd w gestii Ministerstwa Administracji Państwowej, zarządzanym przez przedstawiciela obozu londyńskiego. Miało to istotne znaczenie w obliczu zbliżających się wyborów parlamentarnych.

Jednocześnie, mimo dużego zaangażowania w sprawy rządu i ministerstwa nie zapominał Gomułka o kierowaniu partią i wypracowywaniu jej strategii w toczącej się walce politycznej. Bardzo często występował na wiecach, stawał się czołowym propagandzistą PPR, znanym w szerokich kręgach społecznych zdecydowanie bardziej, niż inni członkowie kierownictwa partii. Upowszechniał charakterystyczny ton oficjalnych wypowiedzi, spisywał wielostronicowe przemówienia, tworząc swego rodzaju kanon politycznego języka. Jego wystąpienia były często bardzo ostre, nie brakowało w nich ciętych zwrotów w stylu: "emigracyjne bagno", "cuchnące kłamstwa", "reakcyjno-faszystowska rzeczywistość", którą trzeba "wyrwać z korzeniami".

W kierownictwie partii wciąż jednak musiał toczyć nieustanną walkę z Bolesławem Bierutem. Tym bardziej, że pozycja Gomułki z punktu widzenia Moskwy była zdecydowanie słabsza. Stalin nigdy nie darzył Gomułki pełnym zaufaniem, pamiętał mu prawdopodobnie fakt, że stanął on na czele partii bez oficjalnej zgody z Moskwy. Nawet w czasie wizyt w ZSRR, nie udało mu się rozwiać nieufności Stalina: " To taki człowiek... patrzę i wprost go nie rozumiem. Siedzi, zagląda mi cały czas w oczy i zapisuje wszystko, co mówię" - opowiadał później Stalin swoim współpracownikom. Tak więc uznawał on Gomułkę za przywódcę partii, ale w gronie Biura Politycznego miał za swojego męża zaufania Bieruta.

I Zjazd PPR. Rokowania w sprawie bloku wyborczego

Podczas plenarnego posiedzenia Komitetu Centralnego, w lipcu 1945, podjęto decyzję o zwołaniu I Zjazdu partii. Termin wyznaczono początkowo na październik, ostatecznie zjazd obradował w dniach 6-13 grudnia 1945. Wzięło w nim udział 1087 delegatów reprezentujących blisko 225 tysięcy członków PPR. Zjazd dokonał wyboru Komitetu Centralnego, który powierzył funkcję sekretarza generalnego Władysławowi Gomułce. Wybrał także Biuro Polityczne w składzie: Gomułka, Berman, Minc, Radkiewicz, Spychalski, Zambrowski, Zawadzki. Jedną z kwestii omawianych w czasie zjazdu była sprawa zbliżających się nieuchronnie wyborów. Wygłaszając swój referat Gomułka wyrażał chęć poszukiwania rozwiązań innych niż monopartyjność. Uważał, że system polityczny powojennej Polski powinien składać się z koalicji demokratycznych partii, od marksistowskich do liberalnych, które rządzić będą według uzgodnionego programu, rezygnując z rywalizacji wyborczej. Zakładał stałość takiej koalicji i nieweryfikowalność jej wewnętrznego układu sił w rywalizacji wyborczej. Postulaty Gomułki należy odczytać jako obawy komunistów przed wyborczą konfrontacją. Zdawał sobie bowiem sprawę, że przeprowadzenie wolnych wyborów, czego domagała się opozycja, będzie równała się dla nich utracie władzy. Wysunięcie koncepcji bloku demokratycznego było bardzo zręcznym posunięciem Gomułki i komunistów. Tych, którzy odmawiali w nim udziału, propaganda mogła przedstawić społeczeństwu jako przeciwników demokracji . Pertraktacje między PPR, PPS i PSL w sprawie porozumienia wyborczego podjęto 7 lutego 1946.

Wariantem optymalnym według Gomułki było utworzenie "bloku sześciu" (PPR, PPS, SL, SD, SP, PSL). Miał on dać gwarancję utrzymania tej linii politycznej, która została zapoczątkowana przez politykę KRN i później politykę PKWN, oraz stworzyć "nową linię podziału między reakcją a demokracją", przez wciągnięcie PSL na platformę wytyczaną przez komunistów . Jednak sprzeciw ludowców, zdających sobie sprawę, że ich poparcie w społeczeństwie jest bardzo duże i 25 % mandatów, które im zaproponowano byłoby niewystarczające, uniemożliwiło osiągnięcie kompromisu. Tymczasem zachodnie mocarstwa, jak również społeczeństwo polskie domagały się jasnego określenia terminu wyborów. Zbyt szybkie ich przeprowadzenie stwarzało, jak mówił Gomułka, "poważne szanse", a nawet " duże możliwości" zwycięstwa PSL. To dla człowieka, który twierdził, że "władzy raz zdobytej nie oddamy nigdy" było niemożliwe do przyjęcia .

W takiej sytuacji I sekretarz rozważał możliwość niedopuszczenia PSL do wyborów, którą ostatecznie odrzucił, obawiając się bojkotu gospodarczego ze strony Zachodu. Stwierdził też: " Uważam, że przy istnieniu bloku czterech, PSL należy do wyborów bezwzględnie dopuścić, ale w żadnym wypadku nie dopuścić do jego zwycięstwa w wyborach" . Przez cały czas Gomułka, wraz z kierownictwem partii szukał sposobu na odłożenie terminu wyborów. Sprawę ułatwił niechcący Mikołajczyk, który podczas jednej z rozmów wspomniał o możliwości odbycia na wzór francuski referendum konstytucyjnego. Pomysł ten wykorzystano, ale zmieniono jego sens: referendum nie obok, ale zamiast wyborów. Referendum dawało nie tylko doskonały pretekst do odsunięcia wyborów. Było możliwością przeprowadzenia swoistej próby generalnej przed wyborami. Próbą na różnych polach: organizowania kampanii propagandowej, agitacji, terroryzowania wyborców i wreszcie fałszowania wyników na skalę masową. Od wyniku zależała dalsza taktyka komunistów, a także dalsze perspektywy "nowej demokracji polskiej"- tak Gomułka określał system władzy tworzony przez PPR. Jego termin wyznaczono na 13 czerwca 1946 roku.

Referendum i wybory

Komuniści zrealizowali swój plan. Z wielkim rozmachem przeprowadzono kampanię za głosowaniem "3x Tak", czyli: za zniesieniem senatu, za "utrwaleniem w przyszłej konstytucji ustroju gospodarczego wprowadzonego przez reformę rolną i unarodowienia podstawowych gałęzi gospodarki krajowej" i za utrwaleniem zachodnich granic państwa polskiego na Bałtyku, Odrze i Nysie. Oficjalne wyniki referendum ogłoszono dopiero 12 lipca, a opóźnienie wynikało z fałszowania wyników przez aparat wyborczy. Na pierwsze pytanie odpowiedzi "tak", według władz oczywiście, udzieliło 68,2 % głosujących, na drugie 77,3 %, na trzecie 91,4 %. Prawdziwych wyników referendum nie udało się poznać, komuniści nie mogli jednak nie zauważyć oporności społeczeństwa, które mimo stosowanego na szeroką skalę terroru i represji, otwarcie wyraziło swój stosunek do istniejącej władzy. Dlatego już 6 lipca, jeszcze przed ogłoszeniem wyników, na zebraniu warszawskiego aktywu PPR i PPS Władysław Gomułka, obwieszczając zwycięstwo obozu demokracji wspominał o ofensywie, jaką "musi poprowadzić demokracja polska przeciw reakcji, przeciw faszystom polskim, przeciw bandytom i dywersantom, przeciwko hitlerowskim agentom w narodzie polskim spod znaku drei mal nein. Taka ofensywa może przynieść Polsce i narodowi tylko korzyści. Im prędzej zostanie całkowicie unicestwiona reakcja, tym lepiej będzie dla Polski i dla narodu. Reakcja jest jeszcze silna, lecz silniejsza od niej jest demokracja" . Ostatnie miesiące 1946 roku przeszły do historii pod znakiem kampanii wyborczej do Sejmu Ustawodawczego. Władysław Gomułka był głównym sternikiem tej kampanii, nadawał kierunek przedwyborczej agitacji PPR, publikował liczne artykuły, przemawiał. W swoich wystąpieniach argumentował sposób prowadzenia polityki i program władzy ludowej, uzasadniał ich zgodność z interesami narodu i wymogami okresu historycznego. Apelował o poparcie klasy robotniczej i biedoty wiejskiej, których warunki życia były bardzo trudne, o czym, jak mówił: "wiemy lepiej aniżeli ktokolwiek inny" i zaznaczał, że "(...) nie ma dla ludu pracującego lepszej drogi niż ta, którą wskazujemy" .

Gomułka stał się również twórcą koncepcji rozegrania batalii wyborczej. Polegała ona na żywej kampanii politycznej, wspomaganej presją psychologiczną i administracyjną. Te ostatnie metody miały polegać na organizowaniu zwolenników bloku demokratycznego do głosowania zbiorowego, jawnego i demonstracyjnego. Na odprawie peperowców- wojewodów, prezydentów miast i starostów 21 grudnia 1946 roku, zastrzegając, że nie może dać uniwersalnej recepty, I sekretarz stwierdził: "Uniwersalnym jest tylko nasze stanowisko (...) ażeby przed głosowaniem, w dniu wyborów zebrać jak największą masę ludzi, przyjąć tam uchwałę, że głosują za blokiem demokratycznym, dać im kartkę wyborczą i pójść zbiorowo głosować jawnie" . Zalecał elastyczne podejście do sprawy frekwencji. Miało ono polegać na zabieganiu o liczny udział zwolenników bloku i nie ułatwianie udziału w wyborach przeciwnikom, przede wszystkim PSL. Efektem było zawieszenie 33 organizacji powiatowych PSL pod zarzutem powiązania z nielegalnym podziemiem, unieważnienie listy PSL w 10, głównie wiejskich okręgach, liczne aresztowania działaczy PSL.

Wybory odbyły się 19 stycznia 1947. Według ogłoszonych danych, udział w wyborach wzięło 89,9 % uprawnionych, ważnych głosów oddano 96,3 %, z tego na listę numer 3, to jest na Blok Demokratyczny- 80,1 %. Wyborczy gwałt spełnił więc swoje zadanie.

Władysław Gomułka również kandydował w wyborach. Został wybrany w okręgu nr 36 we Wrocławiu oraz z listy państwowej. Podczas wielkiej manifestacji, zorganizowanej z okazji wyborczego zwycięstwa w Warszawie 22 stycznia oświadczył: "Naród w przygniatającej większości wypowiedział się za taką polityką wewnętrzną i zagraniczną, jaką prezentuje i realizuje blok demokratyczny. Naród zatwierdził dla Polski tę drogę, na którą po wyzwoleniu wprowadził ją blok demokratyczny, i wypowiedział się za dalszym marszem po tej drodze" .

Budowa systemu komunistycznego

Opozycja została pokonana. W powyborczych wystąpieniach Gomułka ogłosił, iż nastąpiła stabilizacja władzy: " Wyprowadzając polityczną ocenę wyborów, można powiedzieć, że Polska zrodzona w dniu 22 lipca szła do wyborów po wyboistej, polnej drodze, która w dniu 19 stycznia wyprowadziła ją na twardy, szeroki gościniec ludowy. Po tym gościńcu pragniemy maszerować wraz z całym narodem i wraz z nim przez pracę i walkę budować siłę i wielkość, i szczęście naszej ojczyzny" . Te słowa, wypowiedziane przez I sekretarza podczas wiecu komitetów obywatelskich 25 stycznia 1947 roku w Warszawie, zapowiadały rozszerzanie przez komunistów zakresu władzy i budowanie systemu komunistycznego w Polsce. Podczas pierwszego posiedzenia nowo wybranego Sejmu Ustawodawczego, na początku lutego 1947 roku, został powołany nowy rząd, już nie tymczasowy. Premierem został Józef Cyrankiewicz z PPS, Władysław Gomułka I wicepremierem, a Antoni Korzycki ze Stronnictwa Ludowego II wicepremierem. Podobnie podzielono teki ministerialne, które przypadły w większości przedstawicielom PPS, PPR i SL. W czasie tego posiedzenia Sejm uchwalił także tzw. Małą Konstytucję, która częściowo utrzymywała założenia Konstytucji z 17 marca 1921 roku, rozszerzając jednak znacznie uprawnienia rządu do wydawania dekretów z mocą ustawy. Nowością było utworzenie Rady Państwa działającej pod przewodnictwem prezydenta RP.

W kwietniu 1947 roku odbyło się dwudniowe posiedzenie KC PPR poświęcone zadaniom politycznym i ekonomicznym. Referat o bieżących problemach politycznych wygłosił na nim Władysław Gomułka. Charakteryzując "polską reakcję" ostrzegał, że po wyborczej klęsce może ona zaktywizować swoje działania. W ujęciu Gomułki, reakcja to potajemni bankierzy, spekulanci, właściciele drobnych nie uspołecznionych i nie unarodowionych zakładów pracy, hurtownicy i właściciele większych przedsiębiorstw handlowych, bogaci chłopi prowadzący gospodarkę towarową, większość kleru oraz duża część świata nauki i inteligencji. Reakcja ta miała mieć sprzymierzeńca w postaci kapitału międzynarodowego, szczególnie amerykańskiego. Przedstawiona przez sekretarza generalnego KC PPR ocena sytuacji politycznej ukazywała obraz kraju, w którym komuniści wygrawszy bitwę, stali w obliczu długoletniej wojny pozycyjnej z silnym i zdeterminowanym przeciwnikiem.

Początek kryzysu w kierownictwie PPR

Kryzys w kierownictwie PPR- nie licząc wzajemnych antypatii Bieruta i Gomułki- rozpoczął się we wrześniu 1947 roku, w czasie poufnego spotkania w domu wypoczynkowym Urzędu Bezpieczeństwa w Szklarskiej Porębie kierownictw dziewięciu partii komunistycznych. Zwołanie tej konferencji zarządził Stalin, ustalając listę zaproszonych gości, a kwestie organizacyjne powierzając Władysławowi Gomułce i działaczom PPR. Celem spotkania miało być, jak podawano w oficjalnych komunikatach, utworzenie międzynarodowego czasopisma, które miało zajmować się informowaniem o rozwoju światowego ruchu komunistycznego. Zdziwienie Wiesława wywołała jednak ścisła tajemnica, w jakiej utrzymywano przygotowania do konferencji. Delegacje z Czechosłowacji, Węgier, Bułgarii, Jugosławii, Francji, Włoch, Rumunii, Zwiazku Radzieckiego i oczywiście Polski rozpoczęły spotkanie od wysłuchania referatu Andrieja Żdanowa z WKP(b), który ogłosił w nim prawdziwy cel zebrania. Poinformował on zebranych o projekcie utworzenia biura koordynującego działania partii komunistycznych i robotniczych o odmiennym jednak charakterze niż rozwiązana w czasie wojny III Międzynarodówka. Partie wchodzące w skład III Międzynarodówki stanowiły jej sekcje, teraz miały zachować niezależność.

Projekt utworzenia Biura Informacyjnego, zwanego także Kominformem lub Informbiurem zaskoczył Władysława Gomułkę nie mniej niż innych zebranych. Sekretarz generalny poczuł się tym bardziej dotknięty, że nikt nie skonsultował z nim wcześniej pomysłu utworzenia ponadpartyjnej struktury organizacyjnej, a Stalin wręcz celowo wprowadził go w błąd. Gomułka był stanowczo przeciwny idei Biura, czy jakiejkolwiek innej koordynacji działalności narodowych partii komunistycznych . W zaistniałej sytuacji Wiesław gotowy był złożyć dymisję z funkcji I Sekretarza KC PPR. Tylko usilne namowy pozostałych zebranych, którzy przekonywali go, że jego rezygnacja może zostać odczytana jako demonstracja wobec WKP(b) i Stalina i może niekorzystnie odbić się na interesach kraju, pozwoliły na powstrzymanie Gomułki przed tym krokiem.

Nie oponował więc dalej przeciwko koncepcji Stalina, sprzeciwił się jednak wyznaczeniu Warszawy na siedzibę Kominformu. Jako oficjalny powód podał brak warunków lokalowych w zburzonej stolicy. Jednak w prywatnej rozmowie Żdanow usłyszał od Gomułki: "trzeba było to ze mną wcześniej skonsultować" . Na siedzibę Biura Informacyjnego został ostatecznie wybrany Belgrad.

Zastrzeżenia i obawy Gomułki wobec utworzenia Kominformu wypływały z obaw powrotu do praktyk Kominternu, co według niego mogło odbić się niekorzystnie na rozwoju ruchu komunistycznego. Nie mógł zapomnieć rozwiązania przez Prezydium Komitetu Wykonawczego Międzynarodówki Komunistycznej Partii Polski w 1938 roku. Obawiał się ograniczenia samodzielności na rzecz organu międzynarodowego, wiedział, że każda organizacja do której się przystępuje, w jakimś stopniu ogranicza swobodę indywidualnego działania.

Kwestia powołania Biura Informacyjnego była pierwszą, w której Gomułka znalazł się w tak ostrym i przede wszystkim otwartym konflikcie z pozostałymi członkami Biura Politycznego. Była też sygnałem, że Gomułka nie zgadza się z linią działania prezentowaną przez Stalina wobec polskich komunistów.

Drugą kwestią, która zdecydowanie poróżniła Gomułkę z pozostałymi członkami kierownictwa PPR, była kwestia zjednoczenia PPR i PPS, które miałoby polegać na podporządkowaniu, rozbiciu i wchłonięciu przez komunistów drugiej partii, za czym opowiadała się większość Biura Politycznego. Sekretarz generalny chciał natomiast, by w wyniku zjednoczenia powstała potężna partia, posiadająca realne zaplecze społeczne. Był daleki od traktowania partii socjalistycznej jako równorzędnego partnera, nie chciał jednak całkowicie przekreślać tradycji ruchu socjalistycznego, do której odwoływała się legalna PPS, ani też łączyć partii tylko pod presją wywieraną na kierownictwo, aktyw i członków PPS . Chciał, by połączenie socjalistów z komunistami przebiegało w Polsce inaczej niż np. w Rumunii czy Bułgarii, gdzie poszczególne komórki organizacyjne po prostu scalano, a członkowie partii socjalistycznej przechodzili do partii komunistycznej pod terrorem psychicznym i naciskiem policyjnym.

Czerwcowe plenum KC PPR

Sprawa zjednoczenia PPR i PPS i różnica stanowisk w tej kwestii Gomułki i pozostałych członków kierownictwa PPR znalazła swoje odbicie podczas VI Plenum KC PPR, które odbyło się 3 czerwca 1948 roku. To właśnie podczas tego plenum Wiesław wystąpił z referatem, który miał być oceną tradycji polskiego ruchu robotniczego, a który stał się początkiem jego dramatu. Treść wystąpienia celowo nie została przez Gomułkę uzgodniona wcześniej z Biurem Politycznym. Chciał on bowiem zaprezentować własne spojrzenie na historię polskiego ruchu robotniczego. Miał świadomość, iż jego ocena nie byłaby zaaprobowana przez ówczesne Biuro Polityczne. A ocena była krytyczna, zwłaszcza w kwestii stosunku SDKPiL, KPP i PPS do sprawy niepodległości. Gomułka ukazał, jak niedocenianie przez te partie sprawy niepodległości prowadziło do ograniczenia ich wpływów w ówczesnym polskim społeczeństwie . Jednocześnie podkreślał realizm w tej kwestii PPS. Wyrażając swój pogląd na powyższe sprawy, sekretarz generalny PPR chciał przeprowadzić w partii dyskusję wokół tej zasadniczej jego zdaniem kwestii. Tymczasem referat zamiast dyskusji spotkał się z druzgocącą krytyką. Przeciwnicy sekretarza generalnego znaleźli kolejny pretekst do poddania ostrej krytyce jego sposobu prowadzenia partii.

Merytoryczna dyskusja nad referatem Gomułki nie odbyła się podczas plenarnego posiedzenia KC PPR, jednak doszło do niej na posiedzeniach Biura Politycznego między czerwcowym a lipcowym plenum KC. Biuro Polityczne sformułowało pod adresem sekretarza generalnego szereg zarzutów, wśród których uznano m.in., iż zawarte w referacie omówienie tradycji polskiego ruchu robotniczego, ograniczone do kwestii niepodległości, było jednostronne i zniekształcające te tradycje. Ponadto stwierdzono, że referat Gomułki "stanowi poważne ustępstwo na rzecz nacjonalistyczno- burżuazyjnych i reformistycznych tradycji", co stwarzało "poważne krańcowe, nacjonalistyczne i oportunistyczne niebezpieczeństwo" .

Wobec tych zarzutów Gomułka napisał 15 czerwca 1948 roku oświadczenie, które stało się wykładnią jego poglądów na kształtowanie się stosunku polskiego rewolucyjnego ruchu robotniczego wobec kwestii samostanowienia narodów, a zwłaszcza wobec sprawy niepodległości Polski. Podtrzymał w nim swoje stanowisko odnośnie stosunku SDKPiL do sprawy niepodległości Polski. Stwierdził, że świadomie ograniczył się do jednego- niepodległościowego- aspektu tradycji SDKPiL, KPP i PPS.

Tylko w jednej sprawie przyznał rację członkom Biura Politycznego: "Zgadzam się z tym, że nieścisłe, a więc i niesłuszne jest sformułowanie użyte przeze mnie w referacie, iż walka o niepodległość należy do pięknych tradycji PPS, które winniśmy złożyć u podstaw zjednoczonej Partii. Trzeba jednak posiadać dużo złej woli i tendencyjnej stronniczości, aby, nie zważając na całość referatu, wyprowadzić z tego sformułowania wniosek, iż pragnę złożyć u podstaw zjednoczonej Partii szowinistyczno- burżuazyjną koncepcję niepodległości PPS" -napisał w swoim oświadczeniu. Zakończył go słowami: "Uwzględniając wyjaśnienia (...) dotyczące walk niepodległościowych PPS, jak również wyjaśnienia (...) dotyczące hasła niepodległości w programie PPS uważam, że ocena przeszłości PPS zawarta w moim referacie, wygłoszonym na plenarnym posiedzeniu KC, jest słuszna" . Wyraził także swoje obawy w związku z powrotem do kapepowskich tradycji widocznych w stanowisku członków Biura, co przejawiało się jego zdaniem w wielkim upraszczaniu sytuacji istniejącej w Polsce, niedocenianie nastrojów istniejących w szeregach klasy robotniczej i w narodzie, a zwłaszcza doszukiwanie się nacjonalizmu tam, gdzie go nie ma.

Po tej wymianie pisemnych oświadczeń współpraca między członkami Biura Politycznego PPR a sekretarzem generalnym partii przestała być możliwa. Biuro Polityczne zbierało się odtąd bez Gomułki pod przewodnictwem Bolesława Bieruta. Podejmowano uchwały dotyczące nawet samego sekretarza generalnego, które później komunikowano mu na piśmie. Było to faktyczne odsunięcie Władysława Gomułki od władzy w PPR. Według relacji Bolesława Bieruta i Aleksandra Zawadzkiego stało się tak za sprawą samego Wiesława, który miał zwrócić się do Biura Politycznego o przyjęcie rezygnacji z funkcji sekretarza generalnego i urlop. Otrzymał zgodę tylko na urlop, a w tym czasie (lipiec 1948) postanowiono zwołać plenarne posiedzenie Komitetu Centralnego bez jego udziału . Na plenum nie zdecydowano się jednak przyjšć rezygnacji Gomułki.

Okres lipca i sierpnia 1948 roku był czasem, kiedy próbowano skłonić sekretarza generalnego do odpowiednio daleko idącej samokrytyki. Przebywał w tym czasie w Kowarach na Dolnym Śląsku, gdzie przyjeżdżali do niego zarówno Bierut, jak też Berman i Spychalski, próbując namówić go do zmiany stanowiska ogłoszonego w czerwcowym referacie. Nalegali, powołując się na "interes partii", jednak Gomułka uparcie bronił swoich poglądów, nie miał zamiaru składać samokrytyki i walczyć o najwyższe stanowisko w partii.

W tym samym czasie zbierało się wielokrotnie Biuro Polityczne pod przewodnictwem Bieruta, gdzie debatowano nad zaistniałą, niekorzystną dla partii sytuacją. Zdawano sobie sprawę, że ujawnienie przedmiotu sporu, a przede wszystkim skonfrontowanie stanowisk Gomułki i pozostałej części kierownictwa PPR w sprawie Kominformu czy tradycji polskiego ruchu robotniczego, dałoby Gomułce ogromne poparcie w polskim społeczeństwie, także wśród członków PPR, a na pewno PPS. Członkowie Biura Politycznego w czasie tych debat opracowali więc tezę o prawicowo-nacjonalistycznym odchyleniu w partii, "na czele którego stoi sekretarz generalny" . Z takim stanowiskiem pojechał też do Stalina Bolesław Bierut. Przedstawił w Moskwie zarzuty wobec Gomułki, które sprowadzały się do jego fałszywego stanowiska w kwestii niepodległościowych tradycji polskiego ruchu robotniczego. Wspomniał także o uchylaniu się sekretarza generalnego od złożenia samokrytyki.

Wszystko to oczywiście działo się poza plecami Gomułki, który postanowił w tej sytuacji przerwać urlop i powrócić do pełnienia swoich funkcji w Komitecie Centralnym. Członkowie Biura Politycznego sprzeciwili się jednak stanowczo podjęciu pracy przez sekretarza generalnego, co więcej, postawili mu dodatkowy zarzut, że pozwolił sobie przerwać urlop bez ich zgody. Fakt ten dowodzi, że odsunięcie Gomułki od czynnej działalności odbyło się pod "dobrowolnym" przymusem. 21 sierpnia Bolesław Bierut powiadomił Wiesława, że sprawa zmian w kierownictwie partii została już uzgodniona ze Stalinem. Zasugerował Gomułce możliwość pozostania w składzie Biura Politycznego, jednak pod warunkiem właściwej samokrytyki. Poinformował również o włączeniu do listy zarzutów stanowiska Gomułki w sprawie stosunku Krajowej Rady Narodowej do Centralnego Komitetu Ludowego w maju 1944 roku. Był to dla Wiesława sygnał, że celem jego przeciwników będzie rzucenie cienia na sposób walki z okupantem hitlerowskim, który preferował jako sekretarz PPR. Do tego momentu gotowy był zrezygnować z funkcji sekretarza generalnego i członka Biura Politycznego KC PPR bez walki. Od tej chwili, przeciwny przede wszystkim oskarżeniom o błędy w okresie okupacji, postanowił się bronić.

Do ostatecznego przesilenia doszło podczas plenum KC PPR, które obradowało na przełomie sierpnia i września 1948 roku. Bolesław Bierut wygłosił na nim długi referat "O odchyleniu prawicowym i nacjonalistycznym w kierownictwie Partii i o sposobach jego przezwyciężania". Zawierał on obszerną relację z przebiegu wydarzeń po czerwcowym plenum KC. Genezy kryzysu dopatrywał się jednak w wydarzeniach wcześniejszych, a mianowicie w dyskusji nad polityką PPR oraz stosunkiem KRN do CKL wiosną 1944 roku oraz w stanowisku Gomułki podczas narady w Szklarskiej Porębie. Zasadnicza część referatu była poświęcona analizie samego odchylenia, czyli odstępstw ideologicznych i błędów politycznych przypisywanych Władysławowi Gomułce. Został on oskarżony o nieufność do ZSRR i WKP(b), błędną ocenę tradycji niepodległościowych polskiego ruchu robotniczego, gotowość do sprzymierzenia się z prawicą, uchylanie się od walki klasowej z kapitalistami. A wszystko to miało wynikać z niewiary w zwycięstwo partii w walce o władzę państwową- był to kolejny zarzut wobec sekretarza generalnego. Były oczywiście mniejsze, jak np. uchylanie się od samokrytyki, naruszanie zasad centralizmu demokratycznego czy brak czujności. Bierut stwierdził: "(...) ciąży na systemie myślowym tow. Wiesława nieprzezwyciężona narodowa zaściankowość, narodowa ograniczoność, która zwęża widnokrąg polityczny(...)" . I zakończył: "Partia nasza ceni swych przywódców, ich wkład do pracy i walki całej Partii i darzy ich zaufaniem, lecz widzi w nich jedynie realizatorów idei, która przyświeca Partii i klasie robotniczej. Ponad wszelki sentyment do jednostek Partia stawia wierność dla idei rewolucyjnej, niezłomność w jej realizacji i czujność wobec wszelkich prób przenikania obcych wpływów. W tym jest siła naszej Partii, która odrzuca zasady wodzostwa i wysuwa na czoło zbiorowy wysiłek aktywu i całej masy partyjnej" .

W ataku na Gomułkę podczas tego plenum brali udział także inni członkowie KC, łącznie 33 mówców. Byli wśród nich zarówno jego przeciwnicy, jak też dotychczasowi zwolennicy i sojusznicy. Wszystko to miało skłonić go do przyznania racji krytyce i do całkowitej rezygnacji z obrony swoich poglądów.

Sam Gomułka wygłosił dwa przemówienia. Przyjął większość wysuniętych przeciwko niemu zarzutów, stanowczo jednak odrzucił oskarżenia dotyczące okresu okupacyjnego. Następnie zgłosił swoją rezygnację ze stanowiska sekretarza generalnego oraz członka Biura Politycznego.

Na wniosek Bolesława Bieruta uznano, że samokrytyka złożona przez Gomułkę jest zadowalająca. W swojej uchwale Komitet Centralny postanowił zwolnić go z obowiązków sekretarza generalnego. Nie podjęto natomiast żadnej uchwały co do członkostwa Gomułki w Biurze Politycznym. Pozostał on więc nadal jego członkiem. Nie brał jednak udziału w pracach, nie zapraszano go też na posiedzenia. Nowym sekretarzem generalnym PPR został wybrany Bolesław Bierut.

Kongres Zjednoczeniowy PPR i PPS

Po sierpniowo-wrześniowym plenum przyszedł czas na udział Gomułki w krajowej naradzie aktywu PPR. Tam ponowił swoją samokrytykę i zadeklarował usunięcie się z życia politycznego. Chciał jak najszybciej zrezygnować ze wszystkich funkcji państwowych i partyjnych (po usunięciu go z funkcji sekretarza generalnego PPR zasiadał nadal na stanowisku wicepremiera i ministra Ziem Odzyskanych). Ostateczną decyzję pozostawił jednak Biuru Politycznemu. Władysław Gomułka odmówił także udziału w Kongresie Zjednoczeniowym PPR i PPS. Dla najwyższych władz partii oznaczało to jedno: Gomułka cofa samokrytykę. Oczekiwano bowiem, że na Kongresie Wiesław ją powtórzy, by upewnić opinię publiczną o wycofaniu się z "błędnej" i "szkodliwej" dla partii polityki. Zaczęto wywierać na niego naciski, aby wziął udział w kongresie. Został nawet zaproszony pod koniec listopada do Moskwy, gdzie sam Stalin przekonywał go, że powinien wejść w skład Biura Politycznego przyszłej zjednoczonej partii .

Rozmowa ta jednak nie przekonała do końca Gomułki, czemu dał wyraz w liście napisanym do Stalina po przyjeździe do kraju. Podał w nim obszerne uzasadnienie swojej decyzji. Stwierdził m.in., że odmienność poglądów na dalszy rozwój kraju między nim a pozostałymi członkami władz partii może stać się przyczyną kolejnych konfliktów i utrudnić utrzymanie jej wewnętrznej jedności. Pisał także, iż nie może współpracować z ludźmi, którzy w walce z nim posługują się brutalnymi oszczerstwami. Obszerna część listu poświęcona była kwestii żydowskiej: Gomułka uważał, że komuniści pochodzenia żydowskiego zajmują nadmierną liczbę stanowisk w partii i państwie, co utrudnia rozszerzanie społecznej bazy nowej partii. Stalin nie był jednak usatysfakcjonowany wyjaśnieniami Wiesława, toteż w szyfrogramie skierowanym do Bieruta po otrzymaniu wyżej wspomnianej korespondencji stwierdził: "(...) Wszystko to skłania nas do wniosku, iż stosunek t. Gomułki do partii i jego szczerość wymagają dalszego sprawdzania" .

Ostatecznie jednak Gomułka wziął udział w Kongresie Zjednoczeniowym, który rozpoczął się 15 grudnia 1948 roku w auli Politechniki Warszawskiej. Został powołany do prezydium zarówno II Zjazdu PPR, jak też Kongresu. W trzecim dniu obrad zabrał głos -nawiązał do samokrytyki, którą złożył na plenum, oświadczył, że "bez zastrzeżeń stoi na gruncie linii generalnej Partii" . Jednak dalsza część jego wystąpienia na temat nacjonalizmu i internacjonalizmu oczytana została jako częściowe wycofanie się z samokrytyki. Odpowiedzią na jego wystąpienie były gwałtowne ataki ze strony innych członków kierownictwa. Bierut skwitował wystąpienie Gomułki następująco: "Dla nikogo nie ulega wątpliwości, że w przemówieniu tym pod płaszczykiem ogólnikowych rozważań kryje się nacjonalistyczna i antypartyjna treść (...) Towarzysz Wiesław wybrał drogę nie z Kongresem, lecz przeciw Kongresowi (...) Odchylenie prawicowe i nacjonalistyczne jako zorganizowana grupa zostało rozbite. Towarzysz Wiesław wystąpił tu jako pogrobowiec tej grupy, której inni uczestnicy idą teraz razem z partią (...) należy z całą ostrością zwalczać każdy przejaw nacjonalistycznego i prawicowego odchylenia" .

Gomułka nie wszedł do ścisłego kierownictwa zjednoczonej partii, został wybrany natomiast członkiem Komitetu Centralnego PZPR. 10 stycznia 1949 roku Sejm Ustawodawczy zlikwidował Ministerstwo Ziem Odzyskanych, a 20 stycznia odwołał Gomułkę z funkcji wicepremiera i ministra. Powierzono mu stanowisko wiceprezesa Najwyższej Izby Kontroli Państwa, które zajmował do jesieni 1950 roku. Było to dla niego dużym upokorzeniem, gdyż jego zwierzchnikiem w NIK-u był odtąd jeden z jego największych przeciwników politycznych- Franciszek Jóźwiak.

"Agenturalna" działalność Gomułki

Po Kongresie Zjednoczeniowym Władysław Gomułka znalazł się daleko od wszelkich ośrodków decyzji politycznych. W walce wewnątrz partii, wśród jej kierownictwa, poniósł klęskę. Jednak nagonka na "odchylenie prawicowo-nacjonalistyczne" wcale nie zmalała. Na plenum KC, które odbyło się w kwietniu 1949 roku, nadal atakowano Gomułkę, w czym przodował Hilary Minc. Pod adresem Wiesława padało coraz więcej zarzutów, były one także coraz większego kalibru. W listopadzie 1949, na kolejnym plenum KC, swój referat przedstawił Bolesław Bierut. Jego tematem była agenturalna i prowokacyjna działalność, jaką wrogowie socjalizmu mieli prowadzić w ruchu robotniczym. To właśnie ta działalność, według Bieruta, doprowadziła do zabójstwa Nowotki, aresztowania przez Gestapo Findera i Fornalskiej. A odpowiedzialnością za dopuszczenie do agenturalnej penetracji PPR obarczono Władysława Gomułkę oraz jego najbliższych współpracowników: Mariana Spychalskiego i Zenona Kliszkę. Podczas tego plenum cała trójka została wykluczona ze składu Komitetu Centralnego. W miarę jak Bierut i jego poplecznicy tworzyli polityczne zarzuty i oskarżenia wobec Gomułki, Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego otrzymywało z dnia na dzień nowe zadania znalezienia i spreparowania dowodów winy i zdrady Gomułki . Sprawa nie był prosta. Nawet dla wszechwładnego X Departamentu MBP-organu, którego zadaniem było śledzenie członków partii, obserwowanie każdego ich kroku, ich powiązań, spotkań, korespondencji, rozmów, zbieranie materiałów obciążających przeciw każdemu z wyjątkiem pierwszego sekretarza, by móc się nimi posłużyć w odpowiednim momencie jako środkiem szantażu albo podstawą do uwięzienia. Sytuację komplikował sam Bierut. Najpierw mówił o prawicowym odchyleniu Gomułki, że nie ma on zmysłu kolektywnej pracy. Potem pojawiły się oskarżenia, że Wiesław działał w interesie imperializmu. Wreszcie Gomułka miał działać z polecenia imperialistów i na ich instrukcje. " I tu zaczęła się tragedia. Bo w ministerstwie, w departamencie dziesiątym, nie mogliśmy zdobyć żadnych dowodów winy i powiązań Gomułki z wywiadem imperialistycznym i jego agenturami" - relacjonował później pułkownik Józef Światło, ówczesny wicedyrektor X Departamentu, który w 1953 roku uciekł na Zachód i tam, na antenie Radia Wolna Europa, przedstawił swoje wspomnienia z najgorszego okresu epoki stalinowskiej w Polsce.

Aresztowanie Gomułki

"Rozgromienie Gomułkowszczyzny" postanowiono za namową Bieruta rozpocząć od rozbicia grupy ludzi skupionych wokół Władysława Gomułki i całkowicie mu oddanych. Trzeba było znaleźć kogoś, kto się wyłamie i sam uderzy w Wiesława i jego współpracowników. Wybór padł na Mariana Spychalskiego. Spreparowano dowody i doprowadzono do sytuacji, w której można było go szantażować i użyć jako instrumentu do uderzenia w Gomułkę. Oskarżono go mianowicie o otaczanie się ludźmi pracującymi dla Delegatury rządu londyńskiego i Niemców. Od razu jednak stworzono możliwość rehabilitacji, co miało nastąpić przez uderzenie w Gomułkę. Spychalski uczynił to na najbliższym plenum Komitetu Centralnego. Gomułka znalazł się więc w trudnej sytuacji, atakowany przez swojego najbliższego współpracownika. Gdy tylko Spychalski odegrał rolę wyznaczoną mu przez Biuro Polityczne, zaczęło się uderzenie w niego samego, zakończone uwięzieniem go 17 maja 1950 roku. Jesienią 1950 roku Gomułka został odwołany ze stanowiska wiceprezesa NIK. Znajdował się on już w tym czasie pod stałą obserwacją Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego. Po aresztowaniu Spychalskiego i drugiego ze swych najbliższych współpracowników, Grzegorza Korczyńskiego czuł się osamotniony i niepewny. Rozpoczęto organizację wokół Gomułki sieci agenturalnej. Największym sukcesem było wprowadzenie do jego otoczenia agenta "Pewnego", który pozyskał pełne zaufanie Wiesława i jego żony. Byli także "Marek", "Czarna", "Ksenia"- wszyscy prowadzeni bezpośrednio przez wspomnianego już pułkownika Światło, co świadczyć może tylko o wadze jaką przywiązywano do ich doniesień. Właśnie z ich raportów można się dowiedzieć, że Gomułka od dłuższego czasu spodziewał się aresztowania. Prawdopodobnie dlatego, w perspektywie uwięzienia zdecydował się zalegalizować w Urzędzie Stanu Cywilnego w Warszawie swój związek z Zofią Szoken, z którą związany był od przeszło dwudziestu lat. Stało się to 21 kwietnia 1951 roku.

Na przełomie lipca i sierpnia 1951 roku Władysław Gomułka spędzał z żoną urlop w Krynicy. Oficjalnie przydzielono mu ochronę składającą się z czterech pracowników Departamentu Ochrony Rządu. Gomułka nie miał złudzeń, że ludzie ci przyjechali z nim nie tyle po to, żeby go ochraniać, lecz raczej by go kontrolować. I faktycznie, przekazywali oni codziennie raporty do Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego o tym, co Gomułka robił, z kim się spotykał, w jakim był nastroju .

Zatrzymanie Gomułków nastąpiło 2 sierpnia 1951 roku. Przeprowadził je osobiście pułkownik Józef Światło, który szczegółowo zrelacjonował je podczas rozmowy ze Zbigniewem Błażyńskim w Radiu Wolna Europa . Początkowo Gomułka odmawiał wyjazdu do Warszawy, tłumacząc się chorobą. Ostatecznie Światło zawiózł Gomułkę samochodem do Warszawy, tak rozkładając czas jazdy, aby na miejsce przeznaczenia dotrzeć już po zmroku. Tłumaczył później: "(...) Nie było to dla mnie ani przyjemne, ani wygodne, żeby cała Warszawa widziała mnie w towarzystwie generalnego sekretarza partii w takich warunkach" .

Pobyt Gomułki w więzieniu w Miedzeszynie

Więzienie w którym osadzono Władysława Gomułkę i jego żonę było kompleksem willi Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego w Miedzeszynie pod Warszawą. Małżeństwo rozdzielono na miejscu, umieszczajšc w dwóch osobnych budynkach. Gomułka mieszkał w Miedzeszynie w zakratowanym pokoju, otrzymywał w miarę dobre jedzenie, książki i czasopismo "Problemy". Nie wolno mu było dostarczać gazet codziennych. Przez cały czas był pod obserwacją, którą prowadzili strażnicy przez wizjer w ścianie. Uwięzienie Gomułki nie miało jakichkolwiek podstaw prawnych, formalnie nie przedstawiono mu żadnych zarzutów. Tymczasem co jakiś czas Gomułka awanturował się, żądając dowodów winy i przeprowadzenia śledztwa. Jego prowadzeniem zajął się X Departament nadzorowany przez Komisję Biura Politycznego d/s Bezpieczeństwa Publicznego, w której skład wchodzili m.in. Bolesław Bierut, Jakub Berman i Stanisław Radkiewicz. Osobisty nadzór nad śledztwem sprawował Bierut.

Ale aresztowanie Gomułki wcale nie poprawiło sytuacji w Biurze Politycznym. Można nawet powiedzieć, że dość mocno ją skomplikowało. Józef Światło tak opisuje tę sytuację: "Przypominam sobie taką rozmowę w czołówce partyjnej, jak chodziło o wyznaczenie kogoś do rozmów i przesłuchania Gomułki. Towarzysze wymigiwali się od tego i powiadali : Bierutowi nie wypada rozmawiać z Gomułką. Minca Gomułka opluje, bo się nienawidzą. Radkiewicz nie ma się co tam pokazywać, bo Gomułka wie o jego niesławnej przeszłości. Ani Jóźwiak (...) Rezultat był taki, że przez trzy niemal miesiące Gomułka pozostawał w Miedzeszynie w całkowitej izolacji i absolutnie nikt z nim nie rozmawiał" . Tak było przez cały okres przesłuchań, które prowadził wiceminister bezpieczeństwa publicznego Romkowski i szef X Departamentu, pułkownik Fejgin.

W czasie śledztwa Gomułka zachowywał się godnie, nie przyznawał do niczego więcej niż to, do czego przyznał się na plenum KC. Nie wykraczał także poza samokrytykę, którą wówczas wygłosił. Żądał dokładnego określenia o co jest oskarżony, zarzucał Bierutowi i jego współpracownikom współpracę z Gestapo w czasie okupacji. Odgrażał się, że w obronie własnej skóry ujawni na procesie jeszcze inne starannie strzeżone tajemnice. Takie zachowanie Gomułki wcale nie ułatwiało sytuacji Bierutowi i jego poplecznikom. Chcieli go zobaczyć na ławie oskarżonych, ale jednocześnie bali się, że jego proces może się przekształcić w publiczne oskarżenie Bieruta, Radkiewicza, Jóźwiaka i innych. Aż dziwne jest, że nie próbowano pozbyć się Gomułki bez sądu. Można przypuszczać, że udało mu się przeżyć dzięki sile wzajemnego szantażu, na którym opierają się stosunki między "towarzyszami" na szczytach komunistycznej hierarchii .

Przesłuchania Gomułki, które trwały od 20 lutego 1952 roku do 13 października 1953 roku, koncentrowały się głównie wokół okresu okupacyjnego. Oczywiście odrzucał on stanowczo wszelkie zarzuty dotyczące świadomego tolerowania przez niego agenturalnej działalności w szeregach PPR. Nie zgadzał się również z zarzutami o prowadzenie działalności w duchu "prawicowo- nacjonalistycznym". Po roku przesłuchań oficer, który je prowadził złożył swoim przełożonym meldunek, iż nie przyniosły one zamierzonego rezultatów z punktu widzenia przygotowywanego procesu.

Ostatecznie Gomułka nigdy nie znalazł się na ławie oskarżonych w sądzie. Zawdzięcza to zapewne swojej twardej i nieprzejednanej postawie w śledztwie, zapowiedziom publicznego zdemaskowania wysuwanych przeciw niemu zarzutów, przez co nie udało się jego przeciwnikom doprowadzić do typowego stalinowskiego procesu pokazowego, który zawsze kończył się przyznaniem oskarżonego do winy.

Władysław Gomułka odzyskał wolność w grudniu 1954 roku. Od października przebywał już w Warszawie, w Centralnym Szpitalu Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego ze względu na pogarszający się stan zdrowia. Opuścił go dopiero w styczniu 1955 roku. Miesiąc później wyjechał wraz z żoną do sanatorium. Przez kilka następnych miesięcy leczył się w Ciechocinku i Świeradowie Zdroju.

 

LATA 1956 - 1970

Rehabilitacja Gomułki

Zwolnienie Władysława Gomułki w grudniu 1954 z więzienia było nieoficjalnym przyznaniem się kierownictwa partii do popełnienia poważnej pomyłki wobec niedawnego sekretarza generalnego. Zapewne dlatego odbyło się cicho, bez rozgłosu, można powiedzieć nawet, że zostało niezauważone. O fakcie tym nie została poinformowana ani opinia publiczna, ani rzesze partyjne. Wiadomość rozchodziła się wśród członków partii z ust do ust. W tym samym czasie trwały przygotowania do III Plenum KC PZPR. Kiedy w styczniu 1955 roku członkowie KC zebrali się na posiedzeniu, ogromna większość z nich wiedziała już, że Gomułka przebywa na wolności. Podczas tego plenum Bolesław Bierut poinformował zebranych o zniesieniu izolacji Gomułki. Zastrzegł jednak, że nie zmienia to stosunku partii do gomułkowszczyzny. Była to jedyna wypowiedź wprost na temat Gomułki podczas tego posiedzenia, choć z treści wielu wypowiedzi można było odczytać, że członkowie KC są mocno zainteresowani sytuacją byłego sekretarza generalnego. Tymczasem kierownictwo partii milczało. Milczał także sam Gomułka, który powoli wracał do równowagi psychicznej i do zdrowia.

W lutym 1956 roku wyjechała do Moskwy delegacja PZPR, aby wziąć udział w XX Zjeździe KPZR. Na jej czele stał I sekretarz partii Bolesław Bierut. Delegacja powróciła do kraju z tajnym referatem Nikity Chruszczowa, ale bez Bieruta, który 12 marca zmarł w Moskwie na zawał serca. Chruszczow w swoim referacie dokonał ostrej krytyki nieżyjącego Stalina, oskarżając go o stworzenie "kultu jednostki", który doprowadził do wielu błędów i zbrodni. Krytyka Stalina pośrednio uderzała w kierownictwo polskiej partii, prowokowała do pytań o zasadność oskarżeń o "odchylenie prawicowo-nacjonalistyczne". Na zebraniach, gdzie odczytywano referat Chruszczowa członkowie partii byli coraz bardziej zainteresowani sprawą Gomułki, domagali się rehabilitacji byłego sekretarza generalnego oraz zwrócenia mu legitymacji partyjnej.

Reakcją na te żądania był artykuł opublikowany w marcu 1956 roku w "Nowych Drogach" oraz "Trybunie Ludu" przez Jerzego Morawskiego, a zatytułowany "Nauki XX Zjazdu". Podtrzymano w nim prawie wszystkie zarzuty sformułowane pod adresem Gomułki na plenum sierpniowo-wrześniowym w 1948 roku. W tej sytuacji Gomułka nie mógł dłużej milczeć. Wystosował list do "Trybuny Ludu", w którym stwierdzał, że jego poglądy zostały przedstawione w całkowicie nieprawdziwy sposób oraz domagał się zamieszczenia sprostowania w tej sprawie. Jego list pozostał jednak bez odpowiedzi.

Tymczasem po śmierci Bieruta na stanowisko I sekretarza KC wybrany został Edward Ochab. Musiał on pod presją opinii publicznej ustosunkować się do "sprawy Gomułki". Zrobił to 6 kwietnia 1956 roku na naradzie aktywu partyjnego stolicy i województwa warszawskiego. Poinformował on zebranych o zwolnieniu Gomułki z więzienia oraz oczyszczeniu go z zarzutu wrogiej i dywersyjnej działalności. Stwierdził, że decyzja o aresztowaniu była niesłuszna i złożył wyrazy ubolewania z powodu ulegania błędnym teoriom o przeradzaniu się oportunistycznego odchylenia w agenturę imperializmu i poddawania się "atmosferze szpiegomanii". W pełni jednak podtrzymał polityczne zarzuty wobec "odchylenia prawicowo-nacjonalistycznego", sformułowane w 1948 roku .

Ta wstrzemięźliwość w rewidowaniu politycznej oceny "odchylenia prawicowo-nacjonalistycznego" wynikała zapewne stąd, że u władzy wciąż znajdowali się ci sami ludzie, którzy odsunęli Władysława Gomułkę od władzy w 1948 roku i byli bezpośrednio odpowiedzialni za jego uwięzienie. A pełna rehabilitacja "gomułkowszczyzny" mogła równać się utracie przez nich zajmowanych stanowisk.

Gomułka natomiast w odpowiedzi na wystąpienia Edwarda Ochaba, o którym dowiedział się z materiałów zamieszczonych w "Trybunie Ludu" skierował do Biura Politycznego list, w którym ostro protestował przeciw posługiwaniu się "przeinaczonymi faktami". Domagał się w nim także ustosunkowania się przez kierownictwo partii do uchwał plenarnych KC z przeszłości, dotyczących "odchylenia". Żądał wyciągnięcia konsekwencji wobec osób, które stosowały wobec niego metody oszczerstwa i prowokacji.

19 kwietnia 1956, po zapoznaniu się z treścią wszystkich listów pisanych w tym okresie przez Gomułkę, Biuro Polityczne postanowiło wydelegować do rozmów z Gomułką Franciszka Mazura i Zenona Nowaka, którzy spotkali się z nim 9 maja. Zarówno ta, jak i następna rozmowa 19 maja nie przyniosła zadowalających rezultatów. Partii nie łatwo było wycofać się z dotychczasowych ocen, a Gomułka również nie zamierzał iść na kompromisy. Wyjście jednak musiało się znaleźć, gdyż coraz mocniej domagał się tego aktyw partyjny niższego szczebla. W tej sytuacji zdecydowano się przedyskutować sprawę Gomułki na plenum Komitetu Centralnego. Przed plenum Gomułka wystosował do Biura Politycznego kolejny list, w którym domagał się ostatecznego wyjaśnienia stosunku władz partii do zarzutów o "odchyleniu prawicowo-nacjonalistycznym" oraz umożliwienia mu wystąpienia przed Komitetem Centralnym i przedstawienia własnego stanowiska. Pisał: "(...) oświadczam, że moją samokrytykę przekreśliło życie, że krytykowałem siebie za to, za co krytykować nie należało, że stanowisko, jakie zajmowałem w podstawowych zagadnieniach poddanych krytyce i samokrytyce, w świetle późniejszych wydarzeń okazało się słuszne" .

Tymczasem w kraju pogłębiał się kryzys polityczny, rosło niezadowolenie społeczeństwa. Władysław Gomułka obserwował te wydarzenia z boku, nie spieszył się z decyzją o podjęciu pracy na szczeblach partyjnych, mimo iż zaczął już otrzymywać takie propozycje. Były to m.in. stanowisko I sekretarza partii we Wrocławiu, później członka KC, wicepremiera czy członka Biura Politycznego. W swoim mieszkaniu w Warszawie przyjmował swoich dawnych przyjaciół, którzy wyparli się go w 1948 i 1949 roku, dziennikarzy, a przede wszystkim członków partyjnego kierownictwa. Próbowali oni wysondować stanowisko byłego sekretarza generalnego w sprawie wydarzeń rozgrywających się w kraju.

Kryzys gospodarczy- wypadki poznańskie

W kraju tymczasem działo się źle. Robotnicy narzekali na swój poziom życia, wskazywali na błędy polityki gospodarczej, zarządzania, organizacji. Protestowali przeciwko stałemu podnoszeniu norm. Sytuację pogarszała oficjalna propaganda i aroganckie oświadczenia władz, jaskrawo sprzeczne z odczuciami ludzi. Władza podtrzymywała tezę, że co prawda płace realne nie wzrosły o zakładane w planie sześcioletnim 40 % , ale wzrosły na pewno o 26-27 %, co było i tak olbrzymim sukcesem, gdyż gospodarka musiała w latach 1951-1952 podjąć nieoczekiwanie olbrzymi wysiłek, aby przeprowadzić modernizację wojska i zbudować własny przemysł obronny. Wątpliwości mieli jednak nawet aktywiści partyjni. Podczas jednej z narad ekonomicznych w Komitecie Centralnym, Franciszek Blinowski, zastępca kierownika Wydziału Przemysłu Ciężkiego, zapytany, jak sprawić by masy uwierzyły, że wzrost płac jest rzędu 26 % odpowiedział: " (...) Myślę, że najistotniejszym jest to, ażeby organizacje partyjne i członkowie partii (...) przede wszystkim uwierzyły w to (...), że tak jest, wtedy można tłumaczyć ludziom, jak to jest możliwe, że jednak stopa życiowa wzrosła, a on tego nie odczuwa" .

Polski kryzys stawał się jednak coraz wyraźniejszy. Krystalizowała się myśl, że w społeczeństwie socjalistycznym są rządzeni i rządzący. Pojawiło się pojęcie "właściciele Polski Ludowej" . To oni mieli być odpowiedzialni za błędy i wypaczenia minionego okresu. Przywilejami wyodrębniają się ze społeczeństwa, a jako aparat władzy są niesprawni, niegospodarni i marnotrawni. Postanowiono przeciw takiej sytuacji zaprotestować.

28 czerwca z Zakładach Przemysłu Metalowego im. Stalina, znanych jako Zakłady Cegielskiego rozpoczął się strajk. Wyważono bramy i robotnicy wyszli na ulicę. Zgromadzili się w pobliżu Komitetu Wojewódzkiego PZPR i tam czekali na przybycie najwyższych władz. Później zaatakowano budynki Miejskiej Rady Narodowej i Komitetu Wojewódzkiego. Rozbito więzienie, opanowano gmach Sądu Wojewódzkiego, zniszczono akta sądowe i prokuratorskie. Tłum zdemolował urządzenia radiowe w przekonaniu, że to stacja zagłuszająca. Następnie zaatakowano gmach Urzędu Bezpieczeństwa. Tam właśnie rozpoczęła się zdecydowana akcja wojskowa przeciw demonstrującym. Zginęły przynajmniej 74 osoby, kilkaset osób zostało rannych.

Poznańskie wypadki wstrząsnęły całym społeczeństwem. Ujawniły się napięcia w innych częściach kraju. W kierownictwie partii zapanowało poczucie zagrożenia i zagubienia. Zmiany były nieuchronne.

Gomułka znowu u władzy

Po poznańskim buncie, który w dramatyczny sposób ukazał jak poważny jest kryzys w kraju i skala społecznego niezadowolenia, ponownie pojawiła się wśród najwyższych władz partii sprawa Władysława Gomułki. Nie został on wprawdzie zaproszony na plenarne obrady Komitetu Centralnego PZPR (18 lipca 1956), czego jak wiadomo stanowczo się domagał, ale Edward Ochab poinformował wszystkich o prowadzonych z nim rozmowach. Zaznaczył też, że zwrócenie Wiesławowi legitymacji partyjnej musi zostać poprzedzone dalszymi rozmowami wyjaśniającymi, w toku których Biuro Polityczne będzie się starać, aby Gomułka zajął stanowisko zgodne z linią partii i powrócił do czynnej działalności partyjnej. VII Plenum uchyliło wymierzoną przeciwko Gomułce uchwałę III Plenum KC z listopada 1949 roku w części, która dotyczyła krzywdzących i nie uzasadnionych zarzutów tolerancji w stosunku do wrogiej agentury . Wycofano się też z zarzutów o "odchylenie prawicowo-nacjonalistyczne". Nawet sam Franciszek Jóźwiak, stały przeciwnik Wiesława stwierdził, że wobec krzywdy, którą mu wyrządzono trzeba mieć uczciwe stanowisko . Kilka dni po zakończeniu lipcowego plenum zwrócono Gomułce legitymację partyjną.

We wrześniu 1956 roku kilkakrotnie spotykał się z Gomułką premier Józef Cyrankiewicz omawiając warunki jego powrotu do władz partyjnych. W październiku Wiesław zaczął uczestniczyć w pacach ścisłego kierownictwa PZPR. Na jego posiedzeniach przedstawił swoją koncepcję wyjścia z kryzysu politycznego i z trudności gospodarczych przeżywanych przez Polskę. Poruszył sprawę stosunku do wsi, stwierdził, że należy z wojska polskiego usunąć radzieckich doradców. Nalegał na zmianę obowiązującego dotychczas modelu stosunków polsko- radzieckich na bardziej partnerskie, na zerwanie z niekorzystną dla Polski wymianą gospodarczą (dotyczyła przede wszystkim dostaw polskiego węgla do ZSRR). Wspomniał także o konieczności przeprowadzenia redukcji w aparacie partyjnym . Równocześnie domagał się powierzenia mu stanowiska I sekretarza i wprowadzenia do Biura Politycznego związanych z nim działaczy politycznych. Ostrzegał: "Jestem uparty i o tym chcę, żebyście wiedzieli" .

Biuro Polityczne zaakceptowało ten program. 17 października jego dotychczasowi członkowie złożyli dymisję i powierzyli tymczasowe kierownictwo partii czwórce: Gomułka, Ochab, Cyrankiewicz, Zawadzki. 19 października na VIII Plenum KC, Gomułka został wybrany I sekretarzem KC PZPR.

Operacja przejęcia władzy przez Władysława Gomułkę nie została jednak zakończona w momencie powołania go na stanowisko I sekretarza KC PZPR. Do akcji wkroczyli bowiem Rosjanie, z którymi zmiana na najwyższym szczeblu polskiej partii nie została uzgodniona. Mówiono o koncentracji wojsk radzieckich w NRD i na granicy polsko-radzieckiej. W Zatoce Gdańskiej pojawiły się radzieckie okręty wojenne. Do Warszawy przyleciało w dniu rozpoczęcia plenum ścisłe kierownictwo partyjne i rządowe ZSRR. Doszło do spotkania przedstawicieli władz polskich i radzieckich, które miało bardzo ostry przebieg.

Gomułka odgrywał w tych rozmowach kluczową rolę. Przekonywał Chruszczowa, który stał na czele delegacji radzieckiej, że jego powrót do władzy i zmiany jakie zamierza wprowadzić nie niosą za sobą żadnego niebezpieczeństwa dla politycznych i militarnych interesów Związku Radzieckiego. Argument Chruszczowa o tym, że Stanisław Mikołajczyk przebywa w Kopenhadze i szykuje się do przejęcia władzy w Polsce, Gomułka skomentował krótko: "Jeżeli Mikołajczyk siedzi w Kopenhadze, to wam trzeba było siedzieć w Moskwie i czekać, aż my przyjdziemy prosić was, abyście nas ratowali. Nie rozumiecie, że nam na was powinno bardziej zależeć, niż wam na nas, bo władza w tym kraju w dużym stopniu opiera się na waszym poparciu?" . Gomułka przekonywał go także, że wobec bardzo niepewnych nastrojów w społeczeństwie polskim, zmiana kierownictwa politycznego i oddanie władzy nowej ekipie jest jedyną i najmniej kosztowną drogą zachowania władzy w rękach komunistów. To przekonało Chruszczowa, który zaakceptował zmiany i delegacja radziecka opuściła Polskę.

Przemówienie Gomułki podczas VIII Plenum KC PZPR

Po oficjalnym przejęciu władzy w partii i kraju Gomułka wygłosił 20 października długie przemówienie, które transmitowane było przez radio na cały kraj. Jak twierdzą niektórzy, było ono najważniejszym w całej politycznej karierze Gomułki. Na pewno było najradykalniejszą krytyką stalinizmu, jaką można było usłyszeć w tamtych czasach. Zaczął je bardzo osobiście: "Kiedy przed siedmiu laty przemawiałem na listopadowym plenum KC PZPR, wydawało mi się wówczas, że przemawiam do członków Komitetu Centralnego po raz ostatni" . Później zajął się krytyką realizacji Planu Sześcioletniego, wskazał na braki polityki rolnej. Stwierdził, że konieczne są zmiany zarządzania przemysłem, mówił o celowości stosowania wobec robotników bodźców zainteresowania materialnego, o konieczności likwidacji przerostów administracyjnych państwie. Widział potrzebę rozgraniczenia zadań państwa i zadań PZPR oraz potrzebę rozwoju indywidualnej produkcji w mieście i na wsi. Stwierdził, że ci chłopi, którzy nie chcą należeć do spółdzielni produkcyjnych, mogą z nich wystąpić. O systemie stalinowskim powiedział: "Wierzę głęboko, że okres ten przeszedł w niepowrotną przeszłość (...) System ten gwałcił zasady demokratyczne i praworządność. Przy tym systemie łamano charaktery i sumienia ludzkie, deptano ludzi, opluwano ich cześć. Oszczerstwo, kłamstwa i fałsze służyły za narzędzia sprawowania władzy (...) niewinnych ludzi posyłano na śmierć (...) Wielu ludzi poddawano bestialskim torturom. Siano strach i demoralizację. Na glebie kultu jednostki wyrastały zjawiska, które naruszały, a nawet przekreślały sens władzy ludowej" .

W swoim przemówieniu dużo uwagi poświęcił stosunkom polsko-radzieckim. Stwierdził, że powinny się one kształtować na zasadach solidarności, być oparte na wzajemnym zaufaniu i równości praw. Każdy kraj powinien posiadać pełną niezależność i suwerenność, z czym, jak podkreślił, bywało w przeszłości różnie.

Na zakończenie zaapelował o zakończenie manifestacji i wiecowania: "Czas przejść do codziennej pracy, ożywionej wiarą i świadomością, że partia zespolona z klasą robotniczą i narodem poprowadzi Polskę po nowej drodze do socjalizmu" .

Umacnianie władzy

Wybór Gomułki na I sekretarza oraz jego przemówienie zostało przyjęte entuzjastycznie przez społeczeństwo polskie. Widziano w tym fakcie chęć zerwania z ponurą epoką stalinizmu. W świadomości narodu nowy I sekretarz stał się człowiekiem, który nie bał się Rosjan, a nawet odniósł nad nimi zwycięstwo. Organizowano więc manifestacje poparcia dla Gomułki, jego nazwisko wypisywano na murach, wysyłano do niego tysiące listów z wyrazami poparcia i solidarności . Podczas wieców ludzie łączyli hasła poparcia dla Gomułki z hasłami antyradzieckimi, domagano się rozwiązania Urzędów Bezpieczeństwa, uwolnienia kardynała Wyszyńskiego, wprowadzenia religii do szkół. I sekretarz paradoksalnie stał się symbolem walki z radziecką dominacją. Ta niespodziewana sytuacja wywołała w Gomułce przerażenie i strach. Teraz musiał on opanować społeczne nastroje w taki sposób, by nie wzbudzić do siebie niechęci, a jednocześnie uzyskać zaplanowane przez siebie efekty. Zrobił to, jak się okazało, bardzo umiejętnie. Spełniono wiele z wysuwanych przez społeczeństwo postulatów. Usunięto z wojska polskiego radzieckich oficerów. W czasie swojej wizyty w Moskwie w listopadzie 1956 roku, udało mu się uzyskać anulowanie polskich długów wobec ZSRR. Radzieckie wojska stacjonujące w Polsce poddano przynajmniej teoretycznie polskiej kontroli. Uwolniono kardynała Wyszyńskiego i wszystkich innych więzionych biskupów i księży. Religia wróciła do szkół, a Kościół odzyskał w życiu publicznym znaczną część swych wcześniejszych wpływów. Gomułka rozbudził nadzieje, że będzie gwarantem powszechnie przeprowadzonych reform także w innych dziedzinach.

Jednocześnie z podjęciem wyżej wymienionych działań I sekretarz wezwał społeczeństwo do złożenia odpowiedzialności za los kraju w rękach partii. Był bowiem przekonany, że partia musi zachować kontrolę na całym procesem przemian utrzymując swoją dominującą pozycję. Uważał, że PZPR jest jedynym ogniwem władz w Polsce. Inne, tzw. sojusznicze stronnictwa miały tylko pomagać partii w komunikacji z masami. Mówił o tym na krajowej naradzie aktywu partyjnego 4 listopada 1956 roku: "Zasada kierowania procesem demokratyzacji przez partię robotniczą (...) jest niewzruszonym kanonem. Naruszenie tej zasady prowadzić musi nieuchronnie do zniekształcenia procesu demokratyzacji, do ożywienia i aktywizacji prądów wstecznych, reprezentowanych przez wrogie władzy ludowej elementy reakcyjne i kapitalistyczne" .

Wybory do sejmu

24 października 1956 sejm uchwalił nową ordynację wyborczą i wyznaczył datę głosowania na 20 stycznia 1957 roku. Miały się one stać prawdziwym politycznym sprawdzianem popularności Gomułki. On sam uważał, że przeprowadzenie wyborów w tym terminie może okazać się bardzo pożyteczne, gdyż wpłynie na wewnętrzną konsolidację PZPR i pomoże uregulować stosunki z tzw. bratnimi stronnictwami politycznymi. W listopadzie odbyło się pierwsze spotkanie Komisji Porozumiewawczej Stronnictw Politycznych, w trakcie którego uzgodniono zasady współdziałania i podziału mandatów. Zdecydowano, że wszystkie partie wystawią jedną listę wyborczą. Kampania wyborcza natomiast przybrała niekorzystny dla komunistów obrót. Ostro atakowani byli kandydaci PZPR, a szczególnie tzw. "centralni"- wyznaczeni przez kierownictwo partii do poszczególnych okręgów. Zwrot w kampanii zainicjował dopiero publicznie sam Gomułka, który 9 stycznia, podczas spotkania w Warszawskich Zakładach Przemysłu Odzieżowego zaapelował do społeczeństwa o uczestniczenie w wyborach i głosowanie bez skreśleń. Oznaczało to, że zgodnie z ordynacją do sejmu weszliby ludzie umieszczeni na mandatowych miejscach list wyborczych. W ten sposób I sekretarz chciał uchronić działaczy partyjnych przed eliminacją z sejmu.

Do sejmu weszli oczywiście kandydaci z miejsc mandatowych. Największą liczbę głosów otrzymał Władysław Gomułka (99,44 % głosów w okręgu Warszawa-Praga Południe) i jego najbliżsi współpracownicy. Dzięki temu mógł po wyborach całkowicie kontrolować nowy sejm.

Sprawa stosunków polsko- radzieckich

Jedną z zasadniczych kwestii po powrocie do władzy Władysława Gomułki stała się sprawa unormowania stosunków polsko-radzieckich. Po wizycie w Moskwie w listopadzie 1956 roku, następny raz polska delegacja z I sekretarzem na czele zawitała do ZSRR 24 maja 1957 roku. Negocjacje, które wówczas prowadzono dotyczyły przede wszystkim spraw gospodarczych. Utrzymywane były one w pełnej tajemnicy przed opinią publiczną. Polacy domagali się wypłaty kwot należnych Polsce z tytułu niemieckich reparacji, przyjętych przez ZSRR oraz z tytułu radzieckiego tranzytu. Starano się również uzyskać zgodę na zakup licencji na nowoczesny radziecki sprzęt wojskowy. W czasie rozmów pojawiły się propozycje reorganizacji zasad funkcjonowania Układu Warszawskiego. Chodziło przede wszystkim o zapewnienie Polsce większego wpływu na centralny ośrodek decyzyjny oraz większej autonomii w podejmowaniu decyzji dotyczących własnej armii. Większość polskich żądań spotkała się ze zdecydowaną odmową ze strony radzieckiej. Chruszczow wraz z pozostałymi członkami radzieckiego Politbiura otwarcie wyrażali swoją nieufność wobec nowego polskiego kierownictwa. Nie wahał się stosować wobec Gomułki szantażu, jakim była zapowiedź rewizji polskiej granicy zachodniej. Była to odpowiedź na żądanie Gomułki zwrotu zagrabionych w 1945 roku przez ZSRR urządzeń przemysłowych. Chruszczow wypominał oczywiście Gomułce tolerowanie w Polsce nastrojów antyradzieckich, sugerował nawet, że są one specjalnie podsycane .

W listopadzie 1957 roku Gomułka na czele polskiej delegacji wziął udział w obradach 12 partii komunistycznych i robotniczych. Tam znowu naraził się radzieckim towarzyszom, gdy podczas uchwalania wspólnej deklaracji końcowej sprzeciwił się sformułowaniu: "ze Związkiem Radzieckim na czele". Motywował to trudną sytuacją w Polsce, gdzie takie sformułowanie może zostać odczytane przez społeczeństwo jako ingerencja Związku Radzieckiego w wewnętrzne sprawy kraju. Ostatecznie jednak pod naciskiem pozostałych delegatów zgodził się na umieszczenie w tekście deklaracji spornego fragmentu.

Nie wpłynęło także korzystnie na stosunki polsko- radzieckie zbliżenie z Jugosławią, izolowaną przez ZSRR i inne kraje socjalistyczne jeszcze bardziej niż Polska. Wizyta jaką Gomułka złożył we wrześniu 1957 roku Josipowi Tito w Belgradzie, w Moskwie odebrana była bardzo nieufnie.

Musiały minąć dwa lata, żeby I sekretarz zaskarbił sobie pełne zaufanie radzieckiego Biura Politycznego, mimo iż nie zdecydował się na przyspieszenie kolektywizacji rolnictwa, a w Polsce istniały przez dłuższy czas bardziej liberalne stosunki niż w innych krajach obozu komunistycznego.

Uzdrawianie partii- walka z rewizjonizmem

Brak zaufania i presja wywierana ze strony Moskwy w początkowym okresie rządów Władysława Gomułki, zmusiła I sekretarza do energicznych działań na gruncie własnej partii. Za sprawę priorytetową uznał wyeliminowanie wszystkich nie kontrolowanych przez kierownictwo partii ruchów i tendencji- pozostałości po burzliwym październiku 1956 roku. Sytuacja w PZPR była w tym okresie dość skomplikowana. Główna przyczyna tkwiła w układzie personalnym ówczesnego Komitetu Centralnego. Był on bowiem podzielony na szczerych zwolenników polityki Gomułki i na tych, którzy atakowali nową linię partii, jak określił to I sekretarz, ciągnęli partię wstecz.

Najbardziej obawiał się Gomułka tych, którzy dążyli do rozszerzenia demokratycznych przemian zapoczątkowanych w październiku 1956 roku. Nazywał ich rewizjonistami i zwalczał z największą zaciętością. Poświęcił im wiele miejsca w swoim wystąpieniu na IX Plenum KC, które obradowało między 15 a 18 maja 1957 roku. "Rewizjonizm podważa jedność partii, sieje niewiarę w szeregach partyjnych i w klasie robotniczej w słuszność polityki partii. Rozbraja partię i klasę robotniczą w walce o socjalizm. Rewizjonizm jest hamulcem rozwoju społecznego. W naszych warunkach wzrok i myśl rewizjonisty w istocie rzeczy obrócone są wstecz, zmierzają do powrotu minionego pod pozorem, że torują drogę przyszłości" - mówił.

Jeszcze dobitniej swoją chęć skończenia z rewizjonizmem w partii podkreślił podczas X Plenum (październik 1957). Stwierdził wówczas, że nie będzie żadnych dalszych "etapów" Października, a cały program przemian sprowadzać się będzie do linii wytyczonej na VIII Plenum. To "uzdrawianie" partii przybrało wkrótce bardzo realne kształty. X Plenum podjęło decyzję o weryfikacji szeregów partyjnych, co sprowadziło się do usunięcia z PZPR w ciągu pół roku 207 tysięcy jej członków.

Polityka wyznaniowa Władysława Gomułki

Z chwilą ponownego objęcia przez Władysława Gomułkę przywództwa w partii w 1956 roku sprawy polityki wyznaniowej znalazły się w centrum jego uwagi. Świadczyć o tym może zwolnienie z miejsca odosobnienia w klasztorze w Komańczy kardynała Stefana Wyszyńskiego, powrót religii do szkół, czy umożliwienie Kościołowi w miarę swobodnego działania w życiu publicznym. Gomułka zdawał sobie sprawę z przywiązania społeczeństwa katolickiego do religii katolickiej, wiedział, że administracyjne metody walki z Kościołem stosowane w latach pięćdziesiątych mogą przynieść więcej zła niż korzyści partii i państwu. Tak przynajmniej wydawało się do roku 1958. Wówczas nastąpił radykalne zwrot w stosunku Gomułki do Kościoła, a w wystąpieniach I sekretarza zaczęły się pojawiać bardzo ostre akcenty pod jego adresem . Partyjni towarzysze Gomułki uważają, że zaognienie stosunków wynikało częściowo z postawy kardynała Stefana Wyszyńskiego, który po wizycie w Watykanie w maju 1957 roku zaczął wygłaszać kazania wymierzone przeciwko władzom państwowym . Odpowiedzią Gomułki było wystąpienie na III Zjeździe PZPR, gdzie powiedział: "Hierarchię kościelną przestrzegamy przed naruszeniem prawa i zarządzeń państwowych, co znowu się powtarza. Radzimy zaniechać prowokowania władzy ludowej, bo nie wyjdzie to kościołowi na pożytek (...). Dawno minęły już czasy średniowiecznej supremacji kościoła nad państwem. Trzeba dostosować się do postępu i wyrzec się beznadziejnej myśli o walce z socjalizmem" . Od tego momentu, poza groźbami, Gomułka przystąpił do czynów w walce z Kościołem. Pod koniec lat pięćdziesiątych rozpoczęto usuwanie nauki religii ze szkół, rozwijano akcję zdejmowania krzyży zawieszonych w klasach szkolnych, nie dopuszczano do wznoszenia nowych kościołów i tworzenia nowych parafii. Ograniczano stan posiadania Kościoła przez odbieranie mu licznych budynków, dochodziło do starć między wiernymi a milicją na Jasnej Górze oraz w miastach, gdzie próbowano szkodzić Kościołowi.

Mimo tego podejmowano próby mediacji, które miały złagodzić narastający konflikt. W styczniu 1958 roku doszło do trwającej 11 godzin rozmowy Gomułki i Cyrankiewicza z kardynałem Wyszyńskim. Spotkanie to jednak nie przyniosło żadnych rezultatów. Podobnie jak kolejne: w styczniu 1960 roku, w kwietniu 1963 roku.

Na najcięższą próbę stosunki państwo-Kościół zostały wystawione w 1965 roku w związku z wydaniem przez polski Episkopat orędzia adresowanego do biskupów niemieckich. W "Orędziu biskupów polskich do ich niemieckich Braci w Chrystusie" hierarchowie kościoła katolickiego w Polsce zapraszali niemieckich chrześcijan do wzięcia udziału w przypadających na rok 1966 obchodach Tysiąclecia Chrztu Polski. Dokument ten zawierał sformułowanie: "udzielamy przebaczenia i prosimy o przebaczenie" z którym oficjalna propaganda w naszym kraju nie mogła się w żadnej mierze pogodzić. Wywołało ono prawdziwą furię Gomułki, gdyż dziedzinę stosunków polsko- niemieckich uważał on za zastrzeżoną dla partyjnego kierownictwa, a przede wszystkim dla niego samego. Przystąpił do ataku na polski Kościół zarzucając mu wysługiwanie się niemieckim interesom i wręcz antypolskie stanowisko. W styczniu 1966 roku odmówiono paszportu wybierającemu się na rzymską inaugurację obchodów milenijnych kardynałowi Wyszyńskiemu, nie zezwolono również na przyjazd do Polski papieża Pawła VI.

Rok 1966 był już otwartą konfrontacją między państwem i Kościołem. Uroczystościom Tysiąclecia Chrztu Polski władze przeciwstawiły obchody Tysiąclecia Państwa Polskiego. Kiedy w maju i czerwcu przewożona była z miasta do miasta kopia obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej, milicja "aresztowała" go i przewiozła do Warszawy uniemożliwiając obrzędy peregrynacji. Towarzyszyły temu obraźliwe stwierdzenia Gomułki o kardynale Wyszyńskim, który jako przewodniczący episkopatu miał mieć "umysł ograniczony i wyzbyty narodowego poczucia państwowości" .

Gomułka a intelektualiści

Obok Kościoła, który można powiedzieć- stał się fobią Gomułki, drugą obsesją stali się intelektualiści. I sekretarz uważał ich za osobników szkodliwych i nieodpowiedzialnych, którzy nie rozumiejąc wymogów polityki tylko przeszkadzają i przysparzają kłopotów kierownictwu partii. Tak więc przełom lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych był czasem nasilenia działań represyjnych wobec środowisk intelektualnych. Dotyczyły one m.in. współpracowników paryskiej "Kultury". Na temat polityki wobec kultury wypowiedział się Gomułka dość obszernie w lipcu 1963 roku na XIII Plenum KC. Stwierdził tam, że głównym zagrożeniem na "froncie kulturalnym" jest oczywiście rewizjonizm. Do tego dochodzi zgubna fascynacja Zachodem z którego społeczeństwo czerpie filozofię beznadziejności i rozpaczy, gdzie lansowane są antyfilmy i antypowieści. To ze świata kapitalistycznego, który jak stwierdził- skazany jest przez historię na zagładę, przenosi się bezkrytycznie poglądy i filozofię bezsensu życia .

W marcu 1964 roku doszło do ostrego spięcia między władzą a środowiskami intelektualnymi. Konflikt dotyczył tzw. "listu 34", w którym trzydziestu czterech wybitnych przedstawicieli świata kultury i nauki zaprotestowało przeciwko postępującemu zaostrzaniu cenzury oraz ograniczaniu przydziałów papieru na druk książek i czasopism. Największą złość Władysława Gomułki wywołał fakt, że list ten został odczytany w Radiu Wolna Europa. Rozpoczęła się akcja odwetowa władz polegająca na publikowaniu "kontrlistów" oraz aresztowaniach osób związanych z sygnatariuszami "listu 34". Jedną z ofiar stał się Melchior Wańkowicz, którego oskarżono o przekazywanie na Zachód materiałów "oczerniających" Polskę Ludową i skazana trzy lata więzienia. Po procesie został on od razu zwolniony, ale cała ta sytuacja miała być ostrzeżeniem dla myślących o kontestacji środowisk intelektualnych. O tym, że władza nie będzie dla nich pobłażliwa mieli przekonać się w kolejnych latach, kiedy wyroki nie były już zawieszane a "śrubę przykręcano" coraz bardziej.

Rozwiązywano najbardziej radykalne czasopisma: "Od nowa", "Horyzonty", "Ziemia i morze". Czystki przeprowadzano w redakcjach "Trybuny Ludu" i "Sztandaru Młodych". Cenzura sięgała wszędzie. Wszystko, cokolwiek szło do druku, jak pisano w paryskiej "Kulturze" nawet bilety tramwajowe i kwestionariusze urzędowe , musiały przejść przez dom na ulicy Mysiej w Warszawie, gdzie mieścił się Urząd Kontroli Prasy Publikacji i Widowisk. Gomułka musiał mieć pewność, że wszelkie ataki na panujący i obowiązujący ustrój, na zjazdy partii, związków zawodowych, plena i uchwały zostaną zduszone w zarodku, a wobec winnych będą wyciągnięte konsekwencje.

Marzec '68

Początku wydarzeń w marcu 1968 można upatrywać w swego rodzaju ideowym i politycznym zużyciu ekipy stojącej u steru władzy od października 1956 roku. Szara i przyziemna rzeczywistość, mierny poziom intelektualny ekipy kierowniczej z Władysławem Gomułką na czele stawał w coraz większej sprzeczności z rosnącym poziomem wykształcenia i aspiracji młodej inteligencji, która nie znajdowała dla siebie możliwości rozwoju w teraźniejszości, ani nie widziała perspektyw na przyszłość. Tym samym baza społeczna władzy stawała się coraz bardziej ograniczona. Do tego dodać należy coraz większy wpływ na wydarzenia w kraju frakcji tzw. "partyzantów", skupionej wokół ówczesnego ministra spraw wewnętrznych Mieczysława Moczara. Opierał się on na aparacie MSW, który pod jego rządami stał się prawdziwym państwem w państwie. Moczarowska propaganda kreowała wizerunek "partyzantów" jako obrońców narodowej tradycji, która obejmowała także elementy polskiej historii, co do tej pory było nie do pomyślenia. Pojawiały się wątki antysemickie, a nawet wątki antyradzieckie. "Partyzanci" byli zwolennikami rozwiązań autorytarnych i rządów silnej ręki, dlatego ostrą niechęć budziły w nich liberalne środowiska inteligencji. Za wszystkimi ich działaniami kryła się chęć uzyskania szerszego społecznego zaplecza i stworzenia takiej ideologii, która umożliwiłaby im marsz do władzy. Ich działania nie były na razie jednak wymierzone bezpośrednio w Gomułkę. W pierwszej kolejności za cel postawili sobie dokonanie takich zmian personalnych w otoczeniu I sekretarza, aby zapewnić sobie dominujący wpływ na jego decyzję.

Dziś wiemy, że byli dość skuteczni. Za ludzi "partyzantów" uważani byli m.in. osobisty sekretarz Gomułki- Walery Namiotkiewicz, Ryszard Strzelecki- sekretarz KC oraz jeden z najbardziej zaufanych współpracowników Gomułki- Ryszard Frelek- sekretarz Zenona Kliszki. Dzięki temu Mieczysław Moczar dysponował możliwością wywierania wpływu na informacje docierające do I sekretarza.

W wydarzeniach marca 1968 roku odegrała też istotną rolę sprawa toczącej się na Bliskim Wschodzie wojny izraelsko-arabskiej. W czerwcu 1967 roku po błyskawicznej sześciodniowej wojnie Izrael pokonał przeważające siły kilku krajów arabskich, popieranych przez ZSRR. Tę wojnę wykorzystali dla swoich celów "partyzanci"- za pośrednictwem Namiotkiewicza przekazywali Gomułce wyolbrzymiane informacje o proizraelskich reakcjach urzędników państwowych, zwłaszcza tych pochodzenia żydowskiego. To skłoniło I sekretarza do publicznego zabrania głosu w tej sprawie. Poświęcił jej większość swojego przemówienia na VI Kongresie Związków Zawodowych 19 czerwca 1967 roku. Powiedział wówczas: "W związku z tym, że agresja Izraela na kraje arabskie spotkała się z aplauzem w syjonistycznych środowiskach Żydów- obywateli polskich, pragnę oświadczyć, co następuje: nie czyniliśmy przeszkód obywatelom polskim narodowości żydowskiej w przeniesieniu się do Izraela, jeśli tego pragnęli. Stoimy na stanowisku, że każdy obywatel Polski powinien mieć tylko jedną ojczyznę- Polskę Ludową" . Następnie nazwał, co nie znalazło się w publikowanej wersji tego przemówienia, ludność żydowską w Polsce "piątą kolumną". Ta wypowiedź stała się uzasadnieniem dla tworzenia kartotek obywateli pochodzenia żydowskiego w 100, 50 czy nawet 25 procentach. Posługiwano się nimi w roku następnym.

To postępujące zbliżenie z nurtem nacjonalistycznym zaowocowało w krytycznych dniach marca 1968 roku. Po zdjęciu ze sceny Teatru Narodowego w Warszawie "Dziadów" w reżyserii Kazimierza Dejmka w styczniu 1968 jako przedstawienia antyrosyjskiego i budzącego antyradzieckie nastroje zaprotestowała młodzież- głównie studenci Uniwersytetu Warszawskiego. 8 marca 1968 roku na dziedzińcu UW odbył się wiec po którym doszło do brutalnej interwencji ORMO i MO. Nastąpiła eskalacja konfliktu- rozkręcono demagogiczną kampanię skierowaną przeciwko intelektualistom i młodzieży akademickiej. Eksponowano szczególnie udział wśród nich osób pochodzenia żydowskiego, określanych ogólnie- niezależnie od wyznawanych poglądów- mianem syjonistów.

Bezpośrednim rezultatem tych działań była eliminacja wielu osób pochodzenia żydowskiego z życia gospodarczego, politycznego i kulturalnego Polski. Zachęcano ich do emigracji, a niektóre ogniwa władzy stosowały różne formy nacisku czy perswazji, by do niej skłonić. "Partyzanci" realizowali swój wielki plan wymiany kadr, co miało doprowadzić do uzyskania kontroli nad partią i państwem. W rezultacie wyjechało, zrzekając się przy tym (obowiązkowo) obywatelstwa polskiego od 15 do 20 tysięcy osób.

Czy jednak "partyzanci" przecenili swe siły, czy też liczyli na wyraźniejsze poparcie Gomułki- faktem jest, że to właśnie I sekretarz doprowadził do wyhamowania antysemickich czystek. 5 maja na spotkaniu z warszawską organizacją partyjną wezwał do umiaru w działaniu. Mówił, że w generalnie słusznej akcji popełniono też wypaczenia, krzywdząc ludzi oddanych partii . Był przeciwny antysemityzmowi uważając, że jest on niegodny komunistów i partii. Z drugiej strony część odpowiedzialności za wydarzenia marcowe spoczywa jednak na nim. Uratował natomiast swoją pozycję i podczas V Zjazdu PZPR, który obradował w listopadzie 1968 roku, został ponownie wybrany na stanowisko I sekretarza.

Polityka zagraniczna

Oprócz poprawnego ułożenia stosunków ze Związkiem Radzieckim po objęciu władzy przez Gomułkę, o czym pisałem już w jednym z poprzednich rozdziałów, nie mniej ważną sprawą było dla niego uzyskanie prawnego potwierdzenia zachodniej i północnej granicy państwa, ustalonych w 1945 roku na konferencji w Poczdamie. Przy niemal każdej okazji atakował kanclerza Konrada Adenauera za niechęć uregulowania problemu granicy z Polską. W latach sześćdziesiątych polityka Niemiec Zachodnich wobec naszego kraju zaczęła ulegać stopniowej modyfikacji. W 1963 roku doszło do podpisania trzyletniej umowy handlowej oraz do ustanowienia przedstawicielstwa handlowego RFN w Warszawie. W maju 1969 roku w jednym ze swoich przemówień Władysław Gomułka ponownie podjął kwestię uznania przez RFN powojennych granic Polski. W listopadzie tego roku nowy kanclerz Niemiec Zachodnich, socjaldemokrata Willy Brandt, uznał za celowe podjęcie inicjatywy Gomułki. Drogę do normalizacji stosunków polsko- niemieckich otworzyło podpisany w sierpniu 1970 roku układ o normalizacji stosunków między ZSRR a RFN. Znalazł się w nim zapis o nienaruszalności granic na Odrze i Nysie. Po wielomiesięcznych negocjacjach, które sam nadzorował, udało się wreszcie Władysławowi Gomułce doprowadzić w grudniu 1970 roku do popisania układu normalizującego stosunki między Polską a RFN. 7 grudnia w Warszawie podpisano dokument w którym państwo niemieckie potwierdziło nienaruszalność granicy na Odrze i Nysie . Gomułka uważał to za największy sukces swojego życia, który zasadniczo zmieniał położenie Polski. Nie można wykluczyć, że gdyby doszło do podpisania tego układu wcześniej to zależność naszego kraju od ZSRR byłaby w tym okresie mniejsza. Istotną sprawą w polityce zagranicznej Polski w czasie rządów Władysława Gomułki były wydarzenia w Czechosłowacji w 1968 roku. Po objęciu stanowiska I sekretarza Komunistycznej Partii Czechosłowacji przez Aleksandra Dubczeka rozpoczęły się tam procesy liberalizacji, które przypominały bardzo polski Październik '56. Władysław Gomułka doskonale pamiętał jakie zagrożenia dla partii komunistycznej niosło społeczne ożywienie oraz opanowanie stanowisk przez działaczy o nastawieniu proreformatorskim. Zajął więc zdecydowaną postawę krytykując sytuację w Czechosłowacji na szczycie przywódców partii bloku radzieckiego w Dreźnie i Moskwie ( 23 marca i 8 maja 1968 roku). Nazwał ją kontrrewolucją i zażądał podjęcia zdecydowanych kroków dla jej przeciwdziałania. Nie podobała się mu również krytyka sytuacji panującej w Polsce przez czechosłowackie środki masowego przekazu .

Podczas kolejnego spotkania, jakie odbyło się w Warszawie 14-15 lipca 1968 roku Gomułka jeszcze raz przestrzegł przed posługującą się rewizjonistycznymi hasłami kontrrewolucją, która ma miejsce w Czechosłowacji. Był zwolennikiem interwencji zbrojnej, która miała zlikwidować znajdujące się tuż u polskich granic rewizjonistyczne ognisko. 8 września tłumaczył się z sierpniowej inwazji na Czechosłowację w której wzięło udział kilkadziesiąt tysięcy polskich żołnierzy: "Musieliśmy odpowiedzieć w chwili, kiedy wróg podkładał dynamit pod nasz dom" . Wobec niedawnego kryzysu w Polsce była to postawa, która zapewniała mu poparcie Związku Radzieckiego, a przede wszystkim Leonida Breżniewa.

Pisząc o polityce zagraniczne Władysława Gomułki należy wspomnieć, że w okresie jego rządów bardziej niż poprzednio starano się korzystać z nowoczesnych zachodnich technologii. M.in. dlatego doszło do podpisania umowy z włoskim Fiatem o podjęciu produkcji nowego samochodu w Fabryce Samochodów Osobowych na Żeraniu, z Francuzami na budowę fabryki nawozów sztucznych, która została zlokalizowana we Włocławku. Rozszerzał się też handel z państwami zachodnimi.

Gomułka unikał jednak nadmiernego zadłużenia Polski wobec dostawców zagranicznych. Bał się, że może to spowodować nie tylko trudności płatnicze, ale również jakieś uzależnienie od obcych kontrahentów. W wyniku tego nastawienia Gomułka doprowadził do zgromadzenia przez Polskę pewnych rezerw dewizowych.

Grudzień '70

Polityka planowania w polskiej gospodarce tak uparcie lansowana przez władze komunistyczne, zamiast przynosić poprawę sytuacji materialnej społeczeństwa polskiego, przynosiła skutki dokładnie odwrotne. Stan gospodarki pod koniec lat sześćdziesiątych był coraz gorszy, trzeba było więc znaleźć jakieś rozwiązanie, które by ją uzdrowiło. Jednym z instrumentów reformy miały być tzw. bodźce materialnego zainteresowania, ściśle wiążące zarobki z efektywnością pracy. Innym- tzw. regulacja cen, oznaczająca znaczną podwyżkę cen artykułów żywnościowych. 11 grudnia 1970 Biuro Polityczne zatwierdziło podwyżkę cen na mięso i jego przetwory. Zwolennikiem "regulacji cen", mimo ostrych sprzeciwów części kierownictwa partii, także na niższym szczeblu, był Władysław Gomułki. Prawdopodobnie uważał, że podpisanie układu polsko- niemieckiego przyniosło kierownictwu partii tak duże społeczne uznanie, że nawet wprowadzenie znacznej podwyżki cen żywności na kilka dni przed świętami Bożego Narodzenia nie jest w stanie go zniweczyć. Mylił się jednak.

12 grudnia wieczorem radio i telewizja podały informację o podwyżce cen. Pierwszym ośrodkiem protestów i demonstracji był Gdańsk. Już w poniedziałek 14 grudnia rozpoczął się strajk w Stoczni Gdańskiej im. Lenina. Doszło do wystąpień ulicznych i podpaleń budynków.

W Warszawie rozpoczęło się w tym dniu VI Plenum Komitetu Centralnego PZPR. 15 grudnia sytuacja na Wybrzeżu jeszcze bardziej się zaostrzyła. Rano w mieszkaniu Władysława Gomułki zebrali się członkowie najwyższego kierownictwa wchodzący w skład Biura Politycznego. I sekretarz odniósł się do demonstracji bardzo ostro i opowiedział się za użyciem broni palnej w razie ekstremalnych konieczności i na ściśle określonych zasadach. Wydał również dyspozycje w sprawie "technologii" strzelania: najpierw ostrzeżenia, później strzały w górę i pod nogi. Był także zwolennikiem wprowadzenia stanu wyjątkowego i godziny milicyjnej . Po południu Gomułka krytykował siły porządkowe za brak zdecydowanego działania. Na jego wniosek powołano na Wybrzeżu tzw. Sztab Lokalny z generałem Grzegorzem Korczyńskim, wiceministrem obrony narodowej na czele. Był on najbardziej zaufanym człowiekiem I sekretarza wśród generałów.

Mimo stanowiska lokalnych działaczy partyjnych, że głównym nurtem demonstracji jest protest robotniczy, najwyższe kierownictwo nie reagowało. Gomułka widział w nich jedynie kontrrewolucję: "To wróg uderza w partię. Zmiana cen jest tylko pretekstem" . Zdecydowano się na demonstrowanie w propagandzie, że to władza ma rację. I sekretarz wzywał do podjęcia bardziej zdecydowanych kroków- uważał, że wojsko i milicja zbyt wstrzemięźliwie używają broni. Na wiadomość, że do robotników strzelano ślepymi nabojami zareagował: "Kto dał rozkaz strzelania ślepymi nabojami? Jak można w ten sposób bronić władzy?". Zdeterminowany deklarował: "Jeśli zajdzie potrzeba, zwrócimy się oczywiście o pomoc do towarzyszy radzieckich" .

Tymczasem radzieccy towarzysze wcale z pomocą się nie spieszyli. Owszem , sytuacja na Wybrzeżu budziła wielki niepokój na Kremlu, radzieccy przywódcy nie popierali strzelania do robotników, ale czekali na telefon Gomułki, który miał ich poinformować o przebiegu wydarzeń. W końcu, nie mogąc się doczekać wiadomości z Polski, zadzwonił do Gomułki sam Breżniew. Jak relacjonują świadkowie, podczas tej rozmowy Wiesław nie dopuszczał do siebie żadnych sugestii co do słuszności przyjętej przez niego linii działania . Nadal był przekonany o kontrrewolucyjnym charakterze wystąpień. Rosjanie na podstawie własnych informacji oceniali sytuację inaczej. Nie przyjęli tezy o kontrrewolucji i opowiedzieli się zdecydowanie za politycznymi metodami rozwiązania konfliktu.

18 grudnia, czwartego dnia krwawych starć na Wybrzeżu stan zdrowia Władysława Gomułki znacznie się pogorszył. Naczelne władze partyjne poza jego plecami doszły do wniosku, że opanowanie sytuacji i zaprzestanie strzelania będzie możliwe tylko wtedy, jeśli dojdzie do zmiany kierownictwa. Również radzieckie kierownictwo partii dało do zrozumienia przebywającemu w Moskwie na sesji RWPG premierowi Piotrowi Jaroszewiczowi, że jest gotowe cofnąć poparcie dla Władysława Gomułki, w celu politycznego, a nie siłowego rozwiązania konfliktu. Jednocześnie w kwestii sukcesji na stanowisku I sekretarza opowiedziano się za Edwardem Gierkiem.

Następnego dnia Władysław Gomułka zwołał posiedzenie Biura Politycznego w pełnym składzie. I sekretarz był już na tyle chory, że wymagał leczenia szpitalnego. Jednak rano spotkał się jeszcze z członkiem Biura Politycznego Józefem Tejchmą. Ten zwrócił się do Gomułki z prośbą o jego rezygnację ze stanowiska. I sekretarz nie podjął decyzji od razu, jednak pojawił się na sali, gdzie odbywało się posiedzenie Biura Politycznego w asyście lekarza. Jak wspomina jeden z członków Biura- Stanisław Kania: " (...) dyskusja była niezwykle emocjonująca. Ludzie najbardziej związani z Gomułką- Jaszczuk, Jędrychowski, Kliszko, Loga-Sowiński, Spychalski, Strzelecki- opowiadali się za tymczasowym rozwiązaniem personalnym (powierzenie Gierkowi obowiązków I sekretarza do czasu powrotu Gomułki do zdrowia). Inni- Cyrankiewicz, Jagielski, Jaroszewicz, Kociołek, Kruczek, Moczar, Olszowski, Szydlak, Starewicz- uznawali celowość wyboru Gierka na I sekretarza" . Tymczasowego rozwiązania nie chciał jednak przyjąć sam Gierek. Po rozmowie z Cyrankiewiczem i Kliszką Gomułka zgłosił rezygnację ze stanowiska, a następnego dnia- 20 grudnia 1970 roku nowym I sekretarzem PZPR, przy jednym tylko głosie sprzeciwu został Edward Gierek. Nowy przywódca partii zwrócił się w telewizyjnym przemówieniu do społeczeństwa o spokój. I choć trwały jeszcze strajki, drogi stawały się już wolne a wojsko wróciło do koszar.

Zadowolenie ze zmiany na stanowisku I sekretarza wyraził Breżniew podczas spotkania w Moskwie z Gierkiem i Jaroszewiczem 5 stycznia 1971: "Towarzysz Gomułka odszedł i cieszymy się, że władzę objęło nowe kierownictwo" . W maju 1971 roku Sejm przyjął oficjalną rezygnację Gomułki z funkcji członka Rady Państwa. Do końca kadencji Sejmu zachował mandat poselski, nie uczestniczył jednak w obradach. Swoją polityczną emeryturę spędzał w domu w Konstancinie, gdzie dużo czasu poświęcał na pisanie wspomnień. Zmarł po ciężkiej, wielomiesięcznej chorobie na raka płuc 1 września 1982 roku.


Š Grzegorz Pawelec